Z ławy obrońcy i kibica (119) Wystawa o wojskowych obozach internowania

            Staraniem Stowarzyszenia Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80”, poczynając od dnia 10 listopada 2024 roku (niedziela) będzie można obejrzeć w bocznej nawie po prawej stronie kołobrzeskiej katedry – wystawę poświęconą wojskowym obozom internowania. Ponadto w dniu 10 listopada 2024 roku stowarzyszenie organizuje uroczystości upamiętniające 42. rocznicę największej kołobrzeskiej manifestacji. W ramach obchodów w tej rocznicy, oprócz wystawy, odbędzie się o godzinie 17.00 Msza Święta w intencji uczestników manifestacji. Po zakończeniu mszy zbierzemy się pod tzw. „krzyżem Solidarności” na zewnątrz katedry po lewej stronie, gdzie jak co roku zapalimy znicze i złożymy kwiaty, a następnie zwiedzimy wystawę. Stowarzyszenie Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80” serdecznie zaprasza kołobrzeżan oraz przybyłych gości na uroczystości rocznicowe.

            Internowanie działaczy Solidarności w wojskowych obozach ściśle łączy się z manifestacjami, które miały miejsce w całej Polsce, w tym i  w Kołobrzegu 10 listopada 1982 roku. Władze komunistyczne wiedziały, że Solidarność zamierza uczcić w tym dniu drugą rocznicę zarejestrowania przez Sąd Najwyższy NSZZ „Solidarność”. Aby przeciwdziałać spodziewanym manifestacjom, Służba Bezpieczeństwa oraz WRON postanowili pozbawić wolności działaczy Solidarności. Zwykłe internowanie wywołałoby niekorzystne reakcje zagranicy i dlatego postanowiono ukryć faktyczne internowanie pod pozorem powołania do służby wojskowej na 3 miesiące, poczynając od dnia 5 listopada 1982 roku. Z Kołobrzegu internowano m.in. Henryka Bieńkowskiego, Janusza Grudnika, Sławoja Kiginę, Leszka Turskiego, Romana Marzewskiego i umieszczono ich na poligonie wodnym w Chełmnie, Czerwonym Borze lub innych obozach wojskowych (np. w Budowie, Trzebiatowie i Unieściu). W książce „Rozmowy o Polsce” Sławoj Kigina tak wspomina swój pobyt na internowaniu w Chełmnie, cyt.:

            „Proszę sobie wyobrazić, listopad, grudzień, styczeń, a my nad Wisłą, w oparach mgły czasem, różnie to bywało, ale temperatura poniżej minus 10, 15 stopni, a my w namiotach bez podpinek i jako źródło ciepła była koza. Taki piec stał w rogu namiotu, to ci, którzy spali najbliżej, to od godziny dziewiętnastej, bo tak nam pozwalano to rozpalić, do godziny czwartej rano mieli trochę cieplej, ale jak było dziesięciu ludzi w namiocie, to ci, co spali dalej, to w ubraniach różnych takich. Co kto miał, tym się okrywał, ale nie dawało się spać. Warunki straszliwe, warunki okrutne. Był z nami na przykład Edek Miller, który wcześniej siedział w więzieniu, w areszcie, był internowany. Siedział dwa lata w więzieniu w Czarnym jako internowany. Przywieźli go potem do nas do internowania. To on miał skalę porównawczą, bo tam siedział w więzieniu, a tu był w obozie wojskowym. Zresztą potem mieliśmy wiele takich przykładów, gdzie mówiło się o tym, że mieliśmy dużo gorsze warunki niż internowani w stacjonarnych więzieniach. Ale to tak było, ludzie dostawali obłędu. Andrzej Kosiewicz z Koszalina tam zwariował. Wywieziono go do zakładu psychiatrycznego w Górnej Grupie koło Świecia, stamtąd już do jednostki do nas go nie przywieźli. Zawieźli go do Koszalina i po dwóch tygodniach popełnił samobójstwo. Warunki były okropne. Na dzisiejsze pojęcie o cywilizowanym świecie, o tym, jak można żyć, jak ludzie żyli, nawet w tamtym czasie, to myśmy byli skazani rzeczywiście na okrutny pobyt. Jeden z naszych kolegów internowanych mówił, jak przy nim komisja lekarzy wojskowych w Chełmnie badała człowieka bez ręki. Lekarze napisali ,,zdolny do służby wojskowej”. Komentarz był taki, że będzie stał i otwierał szlaban, że mu dwóch rąk do tego nie trzeba, więc nie wiadomo, jak potraktować taką sprawę. Byli ludzie na wózkach inwalidzkich, byli ludzie w kołnierzach ortopedycznych, byli ludzie, którzy zupełnie się nie nadawali do służby wojskowej. Ja miałem wtedy kategorię D, już miałem kłopoty ze zdrowiem. Takie rzeczy miały miejsce. Kiedy poszedłem do dowódcy swojego plutonu – dowódcy to jest źle powiedziane, to byli oprawcy, a nie dowódcy – żebym mógł w jakiś sposób uzyskać lekarstwa, które były mi potrzebne w tamtym czasie, powiedział mi, że najpierw pójdę do siedziby WSW i tam ze mną przeprowadzą rozmowę i to oni zdecydują, czy mogę wyjechać po lekarstwa czy nie. Oczywiście zaczęło się od tego, że mam podpisać dokument, z którego będzie wynikać, że będę tajnym współpracownikiem, mówiąc w największym skrócie. Oczywiście nie zgodziłem się, nie pojechałem na przepustkę po lekarstwa. Lekarstwa dostałem od ludzi, od mieszkańców Chełmna, które taksówkarz mi przyniósł. Drugi raz byłem wzywany na WSW też w celu podpisania jakiejś lojalki czy dokumentu współpracy po strajku głodowym, bo byłem jednym z jego organizatorów. Mam o tym notatkę, z której wynika, że szef WSW zwraca się do prokuratorów wojskowych, żeby między innymi mnie – w jakiś sposób odpowiedni na ich rozumienie – potraktowano, czyli miałbym stanąć przed Prokuratorem Wojskowym za wzniecenie buntu głodowego.”

            Po wielu latach walki prowadzonej przez internowanych – generałowie Władysław Ciastoń, Józef Sasin i Florian Siwicki – główni  organizatorzy bezprawnego pozbawienia wolności w wojskowych obozach internowania stanęli przed sądem oskarżeni o dopuszczenie się zbrodni komunistycznej. W 2019 roku zapadł wyrok skazujący Ciastonia i Sasina na kary po 2 lata pozbawienia wolności (Siwicki nie dożył wyroku).

            Stowarzyszenie Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80” zaprasza na wystawę, dzięki której będzie można poznać te mało znane dzieje naszej najnowszej historii.

            O największej manifestacji patriotycznej w okresie stanu wojennego jaka miała miejsce w Kołobrzegu kilkakrotnie już pisałem. Po raz pierwszy wydarzeniu temu poświęciłem cały rozdział w książce „Kołobrzeg – twierdza Solidarności”. Ponadto na mojej stronie autorskiej www.edwardstepien.pl zamieściłem obszerny artykuł Zobacz: http://www.edwardstepien.pl/artykuly/miasto-kolobrzeg/kolobrzeg-w-archiwum-ipn-39-77-najwieksza-manifestacja-stanu-wojennego/ . Na gościnnych łamach miastokolobrzeg.pl zamieściłem kilka artykułów, które można odnaleźć pod linkami:

http://www.miastokolobrzeg.pl/55-archiwum/listopad-2010/1342-felieton-z-awy-obrocy-i-kibica-13.html

http://www.miastokolobrzeg.pl/historia/3338-koobrzeg-w-archiwum-ipn-21-59.html

http://www.miastokolobrzeg.pl/felietony/3652-felieton-z-awy-obrocy-i-kibica-15.html

http://www.miastokolobrzeg.pl/felietony/7108-felieton-z-awy-obrocy-i-kibica-31.html

http://www.miastokolobrzeg.pl/felietony/11282-felieton-z-lawy-obroncy-i-kibica-49.html

            Do informacji podanych w wyżej wymienionych artykułach należy dodać, że Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej z zawiadomienia Wojciecha Krzewiny (którego byłem pełnomocnikiem) prowadził postępowanie mające na celu ustalenie osób odpowiedzialnych za pobicia w czasie tej manifestacji i bezprawne skazania wielu uczestników przez sąd i kolegia ds. wykroczeń. Podkreślić należy, że manifestacja była w pełni legalna, gdyż według ówczesnego prawa o zgromadzeniach nie było potrzeby zgody dla zgromadzeń w obrębie kościoła. Prokurator zebrał kilka tomów dokumentów i przesłuchał wielu funkcjonariuszy SB, milicji i ZOMO, które pałowało uczestników pokojowej manifestacji pod katedrą. Charakterystyczne jest, że wszyscy przesłuchiwani esbecy gremialnie potracili pamięć i nie mogli sobie przypomnieć swojego niechlubnego udziału w tych wydarzeniach. W rezultacie prokurator musiał umorzyć postępowanie, gdyż nie był w stanie jednoznacznie ustalić winnych i pociągnąć ich do odpowiedzialności karnej za zbrodnie komunistyczne.  Wielu z nich odzyskało na powrót swoje wysokie esbeckie emerytury i bezczelnie twierdzą, że pałując ludzi pod kołobrzeską katedrą działali w interesie Polski.

            Adwokat Edward Stępień

Napisane przez:

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby komentować.