Zdziwienia młodego adwokata (20) 23.10.2026 r. Kamikadze są wśród nas cz. II

            O bezpieczeństwie na drogach, chodnikach, ścieżkach rowerowych i przejściach dla pieszych w istotny sposób decydują włodarze miasta czy powiatu. Najprostszy przykład – rowerzysta, jadąc ulicami Żurawią i Solną od Ronda Borowinowego do Warzelniczej, musi pięciokrotnie przekraczać dwupasmową ulicę, gdyż tak prowadzi go ścieżka rowerowa. Dziwię się, dlaczego taki chory pomysł został wprowadzony w życie. W kilku miejscach posadzono żywopłoty. Zapewne tylko po to, aby ograniczyć kierowcom widoczność i uniemożliwić im dostrzeżenie jadącego rowerzysty bądź hulajnogisty. Doprawdy, czy tak trudno popatrzeć na nasze miasto od strony bezpieczeństwa ruchu, które można podwyższyć tanim sposobem? Na przykład wycinając zbędne żywopłoty.

            Często jeżdżę ulicą Szpitalną do ulicy Łopuskiego. Z powodu wieloletniej budowy, przed samym dojazdem do Łopuskiego, na płocie powieszono baner z biało-czerwonymi pasami. Nikogo on nie ostrzega, a jedynie zasłania kierowcom widok na skrzyżowanie ze ścieżką rowerową, która biegnie wzdłuż ulicy Łopuskiego. Żeby zachować bezpieczeństwo, musze się zatrzymać i delikatnie wychylić się, by zobaczyć, czy ktoś przypadkiem nie nadjeżdża ścieżką rowerową, bo ten nieszczęsny baner ją zasłania. Wszelkie wygrodzenia terenu muszą być zatwierdzone przez administrację i zadaję proste pytanie – dlaczego nikt, kto bierze za to pieniądze, nie widzi, że baner zasłania widoczność na ścieżkę rowerową i stwarza oczywiste zagrożenie.  

Skoro jestem przy ścieżce rowerowej biegnącej wzdłuż ulicy Łopuskiego, to należy pochwalić władze za wybudowanie odrębnej ścieżki rowerowej, tworząc mostek nad Parsętą. Problem z tym mostkiem jest taki, że w większości wchodzą na niego osoby idące pieszo pomimo, że jest on oznakowany jako droga wyłącznie dla rowerów. Nadal jest chodnik na moście, po którym można swobodnie przejść, a jednak ludzie wybierają przejście ścieżką rowerową. W Kołobrzegu jest wielu mądrych ludzi, więc może znalazłby się sposób, jak przekonać ludzi, by chodzili chodnikiem zamiast ścieżką rowerową. Most nad Parsętą jest takim jaskrawym przykładem, ale proszę zwrócić uwagę, że jeżeli na chodniku jest wydzielona na czerwono ścieżka rowerowa, to piesi za nic mają to oznakowanie i poruszają się po tym wydzielonym dla rowerów pasie. Może należałoby się zastanowić, jak przekonać ludzi, żeby nie wchodzili na czerwony pas dla rowerów. Chodzenie pasem dla rowerzystów stanowi oczywiste zagrożenie zarówno dla rowerzysty, jak i dla pieszego. Przez park nadmorski, na odcinku kilku kilometrów, jest wytyczona ścieżka wyłącznie dla rowerów, a obok są ścieżki dla pieszych. Za każdym razem, kiedy jadę rowerem parkiem nadmorskim na odcinku od amfiteatru do mola, to co najmniej pięć razy natykam się na beztroskich spacerowiczów, idących po ścieżce rowerowej. Są częste przypadki, że kilku pieszych idzie ławą, uniemożliwiając przejazd rowerzysty. Jeszcze bardziej niebezpieczni są posiadacze piesków, którzy puszczają je na długiej smyczy, która przegradza ścieżkę. Widuję strażników miejskich na rowerach i ciekaw jestem, czy reagują oni na takie oczywiste łamanie przepisów.

Są miejsca w Kołobrzegu wybitnie niebezpieczne. Jadąc ulicą Św. Wojciecha, tuż przed rondem z ulicą 6 Dywizji Piechoty, dojeżdżamy do skrzyżowania ze ścieżką rowerową. Z prawej strony są gęste zarośla, które powodują, iż nie widać rowerzysty nadjeżdżającego od strony Zieleniewa. Na wszelki wypadek zatrzymuję się, bo obawiam się kolizji. Uważam, że w tym miejscu powinien być ustawiony znak „STOP” dla rowerzystów, zmuszający ich do bezwzględnego zatrzymania się.

Z uwagi na krótką formę tego felietonu, nie będę wymieniał wszystkich znanych mi niebezpiecznych miejsc w Kołobrzegu. Podobno co jakiś czas zbiera się Komisja Bezpieczeństwa i Porządku, powołana zarządzeniem Nr 74/2024 Starosty Kołobrzeskiego z dnia 14 listopada 2024 r., która rzekomo dokonuje przeglądu bezpieczeństwa na naszych drogach i chodnikach. Mam poważne wątpliwości, czy komisja ta działa w sposób prawidłowy, gdyż przytoczone przeze mnie przykłady zaniedbań istnieją od wielu lat. Zamiast siedzieć i obradować, to zachęcam członków komisji do przejażdżki po Kołobrzegu i może w końcu zobaczą to, co widać na pierwszy rzut oka.

Młody adwokat Edward Stępień

Napisane przez:

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby komentować.