Wszystko już było
Niektórzy biorą na poważnie, że jestem młodym adwokatem, ale faktycznie bardzo dobrze pamiętam 1982 rok i wydarzenia z 10 listopada tegoż roku, kiedy oddział ROMO uderzył na demonstrantów pod kołobrzeską Katedrą i sprawił powszechne pałowanie. Widziałem tych milicjantów, ubranych w białe kaski, duże tarcze i długie pały, którzy jako żywo przypominają tłum policjantów, a głównie policjantek, zgromadzonych na terenie Trybunału Konstytucyjnego.
Wielu komentatorów po prawej stronie sceny politycznej oraz uczciwych prawników jednoznacznie podkreśla, że nastąpiło jawne złamanie prawa i mamy do czynienia z zamachem na konstytucyjny organ państwa. Panuje również pogląd, że pani Korwin-Piotrowska i jej koledzy pójdą siedzieć na długie lata. Nie mam wątpliwości, że szereg osób w sposób oczywisty pogwałciło prawo i popełniło przestępstwa, które są opisane w kodeksie karnym. Jednakże zdziwiony jestem pewnością, że ludzie łamiący prawo, poniosą jakiekolwiek konsekwencje. Niestety pamiętam, że Jaruzelski, Kiszczak i cała grupa generałów, która jest odpowiedzialna za bezprawny stan wojenny i śmierć ponad stu ludzi, nigdy nie poniosła żadnej faktycznej kary. To samo można powiedzieć o trzydziestu tysiącach esbeków, którym przywrócono wysokie emerytury i wypłacono kilka miliardów złotych. Żadne kary nie spotkały sędziów wydających tysiące bezprawnych wyroków pozbawiających wolności ludzi i prokuratorów, którzy ich bezzasadnie oskarżali. Mam pytanie. Jaka kara spotkała Tuska i ówczesnego Ministra Finansów Jana Antony’ego Vincenta-Rostowskiego, którzy okradli Polaków na 153 miliardy złotych z Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE), pomimo że były prywatnymi pieniędzmi pracowników? Przez 8 lat rządów PiS-u panowało milczenie w tej sprawie.
Ci, którzy łamią prawo, wiedzą bardzo dobrze, że z szumnych zapowiedzi pociągnięcia ich do odpowiedzialności karnej nic nie będzie. Wszystko już było i na tej podstawie można przypuszczać, jak to dalej będzie. Zastanawiam się tylko, czy mnie to dziwi, czy też przeraża.
Młody adwokat Edward Stępień

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby komentować.