Dzisiaj, tj. 3 października 2024 roku odzyskałem wiarę w wymiar sprawiedliwości. Nie ziściły się czarne przepowiednie niektórych prawników, którzy wieścili, iż teorie o „neosędziach” zostaną zrealizowane w praktyce. Sąd Apelacyjny w Szczecinie zarządził posiedzenie w sprawie rozpoznania czy zachodzą przesłanki z art. 439 k.p.k. tj. czy istnieje bezwzględna podstawa uchylenia orzeczenia niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów oraz wpływu uchybienia na treść orzeczenia. Sprawa ma sygnaturę II AKa 152/24 i dotyczy rozpoznania środków odwoławczych (kilku apelacji oskarżonych, oskarżyciela publicznego i oskarżycieli posiłkowych, tj. pokrzywdzonych) od wyroku Sądu Okręgowego w Koszalinie II Wydział Karny z dnia 15 czerwca 2023 r. w którym Sąd uznał m.in. Mariusza G. za winnego zabójstwa trzech kobiet i skazał go na karę dożywotniego więzienia. Sąd Apelacyjny na posiedzeniu w dniu dzisiejszym, referując sprawę stwierdził, że w dniu 23 maja 2024 r. Sąd Najwyższy wydał wyrok w sprawie III KK 387/23, w którym postawiono następującą tezę, cyt.:
„Sędzia biorący udział w konkursie przed niekonstytucyjnym organem jakim jest KRS, następnie podpisujący listę poparcia kandydatury członka do KRS i pozytywnie zarekomendowany przez ten KRS, musi zdawać sobie sprawę z obiektywnej oceny takiego postępowania. Wszystko to, a więc przystąpienie do wadliwej procedury awansowej, w powiązaniu z przyjęciem funkcji prezesa sądu rejonowego oraz poparciem kandydatury do niekonstytucyjnego organu, nie pozostawia wątpliwości, że z uwagi na powyższe uwarunkowania związane z osobą sędzi X sąd I instancji nie zapewniał w niniejszej sprawie prawa do sądu niezawisłego i niezależnego.”
Przytoczona sędzia X w powyższym wyroku (w sprawie dotyczącej zorganizowanej grupy przestępczej) była również przewodniczącą pięcioosobowego składu (dwóch sędziów zawodowych + trzech ławników), który rozpoznał sprawę Mariusza G. i czterech innych oskarżonych. Można się było spodziewać, że Sąd Apelacyjny zachowa się podobnie jak Sąd Najwyższy w cytowanym powyżej wyroku. Sędzia referujący sprawę przytoczył za Sądem Najwyższym, że na portalu OKO.press ukazała się publikacja „”Lista wstydu” Piebiaka. Kto poparł byłego zastępcę ministra Ziobry do nowej KRS [77 nazwisk]”. W publikacji prasowej widnieje również nazwisko sędzi X z podaniem jej dokładnych danych i funkcji. Publikacja ta odniosła skutek w postaci skreślenia pani sędzi X ze stowarzyszenia Iustitia. O wyrażenie zdania Sąd Apelacyjny poprosił strony. Pani Prokurator generalnie nie wiedziała, jak się zachować. Pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego (pokrzywdzonego) stwierdził, że Sąd Apelacyjny jest związany przytoczonym powyżej wyrokiem Sądu Najwyższego i powinien uchylić wyrok Sądu Okręgowego w Koszalinie z dnia 15 czerwca 2023 r. Obecny na sali jeden z pokrzywdzonych nie poparł swojego pełnomocnika podnosząc, że uchylenie wyroku wyrządziłoby przede wszystkim szkodę pokrzywdzonym, którzy od wielu lat czekają na rozstrzygnięcie tej sprawy. Czytelnikom należy się wyjaśnienie, iż art. 439 §1 pkt 2 k.p.k. stanowi, że bezwzględną przyczyną uchylenia orzeczenie jest stwierdzenie, iż sąd był nienależycie obsadzony lub którykolwiek z jego członków nie był obecny na całej rozprawie. Z przepisu tego nie wynika, aby dotyczył on tzw. „neosędziów”, gdyż jest to pojecie nieznane prawu, a stosowane głównie przez publicystów.
Na samym końcu Sad Apelacyjny udzielił mi głosu i zająłem stanowisko, które w znacznej części poniżej przytaczam.
Na początku mojego wystąpienia stwierdziłem, że Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 23 maja 2024 r. nie był uprawniony, aby dokonywać oceny, iż Krajowa Rada Sądownictwa jest organem niekonstytucyjnym. Podkreśliłem, że od ponad 30 lat toczy się spór pomiędzy Sądem Najwyższym a Trybunałem Konstytucyjnym dotyczący komu zgodnie z konstytucją przysługuje prawo oceny ustaw pod względem zgodności z konstytucją. Jest wiele wyroków Trybunału Konstytucyjnego (z całego okresu ostatnich 30 lat), które zdecydowanie stoją na stanowisku, iż Sąd Najwyższy nie ma jakiejkolwiek podstawy prawnej, aby dokonywać oceny, czy ustawa jest zgodna z konstytucją czy też nie, a tym bardziej nie ma prawa dokonywać oceny, czy organ państwowy, jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa, jest organem konstytucyjnym czy też nie. Wszystkie sądy orzekają na podstawie ustaw i źródłem ich orzeczeń nie mogą być informacje zawarte na jakimkolwiek portalu, które tworzą fakty prasowe, niemające nic wspólnego z rzeczywistością i nie mogą stanowić dowodu dla sądu.
Stwierdziłem, że mamy pierwszą, bardzo poważną sprawę karną, która budziła powszechne zainteresowanie i w toku której próbuje się zastosować pogląd (a nie ma w tym zakresie żadnego przepisu prawa), iż zachodzi sprzeczność składu sądu, gdy bierze w nim udział osoba powołana na urząd sędziego w sądzie powszechnym na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy z 2017 roku o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, jeżeli wadliwość procesu powoływania prowadzi w konkretnych okolicznościach do naruszenia standardu niezawisłości w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 47 KPP oraz art. 6 ust. 1 EKPC. Przypomnijmy więc, że art. 45 ust. 1 Konstytucji RP stanowi, że, cyt.: „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.” Podobnie zapisano w art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej (KPP), cyt.: „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony uprzednio na mocy ustawy.” Art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (EKPC) stanowi, cyt.: „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą przy rozstrzyganiu o jego prawach i obowiązkach o charakterze cywilnym albo o zasadności każdego oskarżenia w wytoczonej przeciwko niemu sprawie karnej.” Przytoczone powyżej trzy fragmenty aktów prawnych są prawie identyczne. Uwagę zwracają zapisy wymagające, aby sąd był ustanowiony na mocy ustawy. Nieistotne są więc w świetle tych przepisów opinie prawne jakichkolwiek gremiów bądź pojedynczych osób, nawet takich, które mają formalnie tytuły naukowe. Niewątpliwie wszyscy sędziowie w Polsce, bez żadnego wyjątku, są ustanowieni na mocy ustawy. Zwrócić również należy uwagę, że wyżej przytoczone uregulowania nakazują, aby każdą sprawę rozpoznać w rozsądnym terminie. Sprawa Mariusza G. rozpoczęła się w czerwcu 2019 roku, a więc trwa 5 lat i 4 miesiące, i mogłaby powrócić do swojego początku. Uchylenie wyroku powoduje, iż niemożliwe jest rozpoznanie sprawy w rozsądnym terminie i Państwo Polskie może ponieść tego surowe konsekwencje. Wskazałem również, że Sąd Apelacyjny omówił dokumenty znajdujące się w aktach osobowych obu sędziów zawodowych rozpoznających sprawę Mariusza G. z których wynika nienaganny ponad dwudziestoletni przebieg ich pracy w sądach na różnych stanowiskach sędziowskich.
Tryb powoływania sędziów określa w pierwszej kolejności Konstytucja RP, która w art. 179 stanowi, iż „Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa na czas nieoznaczony”, a następny przepis stanowi, że „Sędziowie są nieusuwalni”, co gwarantuje ich niezawisłość i bezstronność. Najwięcej jest sporów odnośnie Krajowej Rady Sądownictwa i wygłaszane są opinie jakoby ustawa z 2017 roku zmieniająca przepisy dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa była sprzeczna z Konstytucją. Art. 187 Konstytucji RP określa skład Krajowej Rady Sądownictwa, która składa się z Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, Ministra Sprawiedliwości, Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego i osoby powołanej przez Prezydenta Rzeczypospolitej. Ponadto w skład KRS wchodzi czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch członków wybranych przez Senat spośród senatorów. Przewagę w Krajowej Radzie Sądownictwa ma piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Istotny jest punkt 4 art. 187 Konstytucji RP, który stanowi, że „Sposób wyboru jej członków określa ustawa”. W poprzedniej ustawie o KRS sami sędziowie wybierali swoich przedstawicieli do KRS-u, gdyż takie były postanowienia ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa. W 2017 roku wprowadzono art. 9a ust. 1 stanowiący, że „Sejm wybiera spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych piętnastu członków Rady na wspólną czteroletnią kadencję”. Nie ulega więc wątpliwości, że skład Krajowej Rady Sądownictwa jest zgodny z Konstytucją RP i zgodnie z Konstytucją RP to ustawa reguluje sposób wyboru poszczególnych członków. Twierdzenia więc o niekonstytucyjności ustawy z 2017 roku są w sposób oczywisty niezgodne z zapisami samej konstytucji. Być może sami sędziowie woleliby wybierać swoich przedstawicieli do Krajowej Rady Sądownictwa, ale Konstytucja, która powstała za rządów lewicy i Prezydenta Kwaśniewskiego nie dała im tego uprawnienia, tylko odesłała sposób wyboru do kompetencji ustawy sejmowej. Nie można więc twierdzić jakoby istniała wadliwość procesu powoływania lub ustawa o KRS byłą sprzeczna z Konstytucją, gdyż jedynym organem uprawnionym do wydawania tego rodzaju orzeczeń jest Trybunał Konstytucyjny. W Konstytucji zapisano, że sam wniosek Krajowej Rady Sądownictwa nie powoduje, iż dana osoba stanie się sędzią, bądź też, że sędzia uzyska powołanie do sądu wyższej instancji. Decydujące znaczenie ma bowiem Prezydent i to on, jednoosobowo, na mocy swojego uprawnienia wynikającego z Konstytucji, powołuje sędziego. Jego decyzja jest nieodwołalna, niezaskarżalna i wypływa bezpośrednio z prerogatywy jaką ma Prezydent. Prezydent podejmując decyzję o powołaniu sędziego jest gwarantem, że w sposób prawidłowy przeprowadzono proces powoływania i końcowym jego efektem jest decyzja Prezydenta. Nieodwołalność i niezaskarżalność decyzji Prezydenta oznacza m.in. że żaden sąd, w tym również i Sąd Najwyższy, a nawet Trybunał Konstytucyjny, a tym bardziej żaden organ międzynarodowy nie ma prawa kwestionować ostatecznej i nieodwołalnej decyzji Prezydenta. Aby pozbawić sędziego jego urzędu, konstytucja i ustawy przewidują szczegółowy tryb postępowania i na pewno nie można w trybie art. 439 k.p.k. (określającego bezwzględne podstawy uchylenia orzeczenia) zakwestionować uprawnienia sędziego do orzekania, który jest sędzią w oparciu o wniosek KRS oraz decyzję Prezydenta. Niewątpliwie więc sędzia lub sąd w wyroku nie może orzekać, że inny sędzia tylko z powodu rzekomej wadliwość procesu powoływania nie jest zdolny do prowadzenia postępowania karnego. Sędziowie są uprawnieni do stosowania prawa, a nie do jego tworzenia, ani też nie są uprawnieni do dokonywania wykładni przepisów konstytucyjnych. To ostatnie uprawnienie przysługuje wyłącznie Trybunałowi Konstytucyjnemu. Z tych wszystkich powodów mówienie o ponad 3.500 sędziach jako o „neosędziach” tylko z tego powodu, że otrzymali od Prezydenta powołanie po 2017 roku, stanowi oczywiste ich zniesławienie. Uważam, że stosowanie sformułowania „neosędziowie” hańbi nie tyle grupę sędziów, ale osoby, które formułują tego rodzaju wypowiedzi. Bardzo często w grupie tych ponad 3.500 sędziów są osoby o kilkudziesięcioletnim doświadczeniu zawodowym, wzorowo wypełniający swoje obowiązki sędziowskie. Żądanie od tej grupy sędziów, by poniżali się składając akt czynnego żalu, jest jawnym powrotem do okresu stalinowskiego i przypomina praktyki hunwejbinów z czasów rewolucji kulturalnej w Chinach.
Istnieje w procedurze karnej możliwość wyłączenia sędziego od prowadzenia konkretnej sprawy w trybie art. 40 k.p.k. tj. wyłączenie z mocy samego prawa, jak również wyłączenie na wniosek (art. 41 k.p.k.), które następuje wówczas, jeżeli istnieją okoliczności tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności w danej sprawie. Ostatnio w głośnej sprawie księdza Olszewskiego został wyłączony sędzia, który publicznie wypowiadał się i oceniał Fundusz Sprawiedliwości, a tym samym uznano, że może być osobą, która nie spełnia kryterium bezstronności. W sprawie dotyczącej Mariusza G. nie zastosowano przepisów dotyczących wyłączenia sędziego w trybie art. 40 lub 41 k.p.k, a skoncentrowano się na ocenach niewypływających bezpośrednio z procedury karnej, ale mającej za swoją podstawę oceny prawne, które nie mogą być źródłem prawa.
Mam liczne zastrzeżenia dotyczące prowadzenia sprawy przez sędziów w Sądzie Okręgowym w Koszalinie. Między innymi uważam, że przekroczono procedurę, udostępniając Katarzynie Bondzie akta sprawy przed jej prawomocnym zakończeniem. Powstała książka zawiera ogromną ilość oczywiście bzdurnych twierdzeń, które mogą mieć wpływ na dalsze prowadzenie tej sprawy. Kuriozalny był jeden z wywiadów, których udzieliła Katarzyna Bonda (w podcastcie Justyny Mazur-Kudelskiej w cyklu rozmów „Rozpytanie” z dnia 13 marca 2024 r. tytuł „Katarzyna Bonda. Poznać seryjnego zabójcę z akt”) stwierdzając (w 54 minucie wywiadu), że usłyszała od przewodniczącej składu orzekającego, że „ona niektóre rzeczy zrozumiała po lekturze tej książki”. Jestem tym stwierdzeniem Katarzyny Bondy zszokowany, gdyż oznacza ono, że sędziowie wydający wyrok nie rozumieli sprawy, a przynajmniej nie rozumiała sprawy przewodnicząca składu orzekającego. Jeżeli pani Bonda wymyśliła sobie wypowiedź sędzi, której nie było, to winna być zdecydowana reakcja i żądanie zadośćuczynienia za zniesławienie.
Wyrok Sądu Okręgowego w Koszalinie powinien być zmieniony i naprawione powinny być błędy orzeczenia. Sporządziłem apelację na 41 stronach maszynopisu i wypunktowałem wszystkie błędy, i oczekuję, że zostaną one naprawione przez sąd drugiej instancji, ale w żadnym wypadku nie istnieją przesłanki uchylenia wyroku w trybie art. 439 k.p.k. tj. poprzez uznanie wadliwość procesu powoływania sędziów.
Po wyżej przytoczonym moim wystąpieniu Sąd Apelacyjny udał się na naradę, a następnie ogłosił postanowienie, że nie uchyli wyroku Sądu Okręgowego w Koszalinie tylko na tej podstawie jakoby zaszła wadliwość procesu powołania sędziów orzekających. W krótkim uzasadnieniu Przewodniczący Składu stwierdził, że Sąd ma stosować ustawy, a nie odwoływać się do artykułów prasowych. Następne posiedzenie Sądu Apelacyjnego w Szczecinie będzie miało charakter merytoryczny, tj. Sąd rozpozna wniesione apelacje i rozpozna wnioski dowodowe zawarte w tych apelacjach. Jaki będzie ten przyszły wyrok, nie wiadomo.
Zwyciężyło prawo – przegrała polityka, która próbuje naginać prawo do swoich bieżących celów politycznych.
Adwokat Edward Stępień

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby komentować.