Są dwa podejścia do tworzenia prawa. Pierwszy z nich opiera się na założeniu, że prawo powinno regulować tylko najbardziej istotne przejawy ludzkiej działalności, a większość zachowań jest prawnie indyferentne (obojętne). Nikomu jeszcze nie przyszło do głowy, aby uregulować, że spadek temperatury poniżej 0°C rodzi prawny obowiązek noszenia czapki, której brak byłby karalny.
Przy tym założeniu państwo uważa, że jego obywatele są ludźmi odpowiedzialnymi, którzy potrafią dbać o własne bezpieczeństwo i interesy. Poglądy takie były wyznawane głównie w XIX wieku przez rządzących, którzy kierowali się konserwatywnymi wartościami. Ostatnio Donald Trump nakazał zlikwidowanie Ministerstwa Oświaty uznając, że państwo nie powinno wtrącać się w wychowanie i naukę dzieci, a jest to uprawnienie rodziców.
Druga koncepcja tworzenia prawa pojawiła się wraz z rozwojem wszelkiego rodzaju ruchów socjalistycznych (od komunistycznych po faszystowskie), które uznawały, że państwo powinno się opiekować swoimi obywatelami, którzy bez tej opieki popełnialiby same głupstwa, bo nie są w stanie zadbać o swoje interesy czy bezpieczeństwo. Przy tym podejściu państwo stara się ingerować we wszystko i regulować najdrobniejsze przejawy ludzkiej działalności, stwarzając niezliczone nakazy i zakazy. Ostatnio prawodawca śmiało wkroczył do małżeńskiej alkowy, regulując współżycie seksualne poprzez stworzenie przedziwnej definicji gwałtu. Według tej definicji, jak się wydaje, małżonkowie powinni zawrzeć umowę aktem notarialnym czy chcą dobrowolnie odbyć stosunek płciowy, a brak takiej umowy może grozić posądzeniem o gwałt. Niewątpliwie współczesna Polska należy do kręgu państw, które dążą do jak najszerszej regulacji życia społecznego, która jest wymuszana przez ustawodawstwo Unii Europejskiej opanowanej przez socjalistów.
Przejawem drugiej koncepcji tworzenia prawa jest sprawa tzw. „legalności morsowania”. Pan redaktor Robert Dziemba napisał dwa artykuły na ten temat dowodząc, że morsowanie nie jest uregulowane, a skoro tak, to być może jest nielegalne. Temat podjął poseł Marek Hok, który w tej sprawie złożył interpelację do Ministra Infrastruktury. Pyta w niej, czy ministerstwo planuje nowelizację przepisów, która wprowadzi możliwość legalnego wyznaczania kąpielisk zimowych oraz określenia zasad ich funkcjonowania. Skoro pan poseł pyta o możliwości wprowadzenia „legalnego” wyznaczania kąpielisk zimowych, to należy uznać, że w tej chwili jest to nielegalne. Zastanawia mnie więc, jakie są sankcje za nielegalne kąpanie się zimą w morzu. Wyobrażam sobie, że kiedy jestem zanurzony po pas w wodzie, to grzywna będzie niższa, aniżeli kiedy zanurzę się po szyję, a wzrośnie drastycznie, kiedy zanurkuję. Ciekawi mnie, czy policjant, czy też strażnik miejski wejdzie za mną do wody i będzie wypisywał tam mandat, czy też może zaczai się w krzakach i będzie dokumentował moje nielegalne zachowanie i dopiero później zaciągnie mnie przed oblicze surowej Tymidy. Jednym z absurdów współczesnego socjalizmu jest określenie „nielegalna praca”. Nie jestem w stanie zrozumieć jak praca może być nielegalna. Nielegalnej pracy przeciwstawia się legalne nicnierobienie i wyciąganie ręki po przeróżne zasiłki, które są jak najbardziej legalne.
Był taki czas, kiedy wydawało mi się, że skończą się socjalistyczne absurdy regulowania wszystkiego za pomocą prawa. W 1988 roku w rządzie Rakowskiego pojawił się minister Wilczek, który publicznie powiedział, że wszystko, co nie jest zakazane, jest dozwolone. Dla tępogłowych aparatczyków było to prawdziwym szokiem oraz, że ustawa o wolności gospodarczej może liczyć tylko szesnaście artykułów zapisanych na dwóch stronach. Od tego czasu ustawę Wilczka zmieniano tyle razy, że można ją spokojnie nazwać ustawą o niewoli gospodarczej.
Pod artykułem dotyczącym interpelacji posła Marka Hoka internauta o nicku „Taki” napisał:
„Masakra, czy teraz wszystko w Polsce i Unii musi być objęte przepisami, regulacjami, nakazami, zakazami i milionem rozporządzeń? To już zdrowy rozsądek nie wystarczy??? Niedługo to trzeba będzie zdawać egzamin i uzyskać pozwolenie na poruszanie się chodnikiem.”
Okazuje się więc, że jest sporo ludzi w Polsce, którym nie podobają się socjalistyczne absurdy regulowania wszelkich ludzkich aktywności. Jeszcze niedawno wydawało się, że nie można zakazać chodzenia po plaży, czy też wstępu do lasu. Już to przerobiliśmy – można wprowadzić taki zakaz i go wprowadzono.
Odnośnie morsowania, to ciągle pojawiają się wpisy, że przebywanie w morskiej wodzie o temperaturze +4 °C powoduje śmierć po 4 minutach. Te absurdy powtarzają ludzie tytułujący się lekarzami. Na ten temat napisałem felieton [przeczytaj] https://miastokolobrzeg.pl/felietony/29787-mecenas-stepien-internet-zabil-mnie-500-razy.html. Ustaliłem, że źródłem tych nonsensów są badania hitlerowskich pseudonaukowców, którzy robili doświadczenia na więźniach obozów koncentracyjnych. Ludzi wyniszczonych, wygłodzonych, będących na pograniczu śmierci zanurzali w zimnej wodzie i faktycznie po 4 minutach umierali. Morsowaniu oddają się ludzie zdrowi, którzy przed wejściem do zimnej wody stosują aktywną rozgrzewkę, która pozwala na w pełni bezpieczne przebywanie w zimnej morskiej wodzie co najmniej 15 minut. Wielokrotnie pisałem o różnych korzyściach morsowania dla ludzkiego organizmu i poprawy zdrowia fizycznego i psychicznego. Wszystkie morsy wchodząc do wody są uśmiechnięci i szczęśliwi, o czym każdy w Kołobrzegu może się przekonać w niedzielę o 12.00 na plaży przy molo. Mam nadzieję, że ostatnie artykuły na portalu miastokolobrzeg.pl nie spowodują, że plaża zostanie obstawiona zbrojnymi strażnikami, którzy uniemożliwią „nielegalną” kąpiel, oczywiście dla dobra nierozsądnych morsów, którzy nie potrafią zadbać o swoje bezpieczeństwo i nie wiedzą, co jest dla nich dobre, a co złe.
Adwokat Edward Stępień

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby komentować.