Z ławy obrońcy i kibica (122) Prokuratorskie meandry, czyli kilka uwag o praworządności i honorze

            Nagła śmierć kobiety, która miała miejsce kilka dni po jej przesłuchaniu w prokuraturze przypomniała mi wydarzenia z okresu, kiedy tuż po studiach pracowałem w prokuraturze. Aplikację prokuratorską odbywałem z kolegą Januszem. Razem zdawaliśmy egzaminy w 1981 roku i dostaliśmy w tym samym dniu nominację na asesorów, co uprawniało nas do prowadzenia postępowań karnych. Wprowadzenie stanu wojennego wiązało się z ogromnym zaostrzeniem kar i wprowadzeniem trybu doraźnego nie tylko za przestępstwa o charakterze politycznym, ale również kryminalnym. Sprawcom przestępstw w trybie doraźnym groziła kara co najmniej 3 lat pozbawienia wolności, a ponadto prokurator musiał obligatoryjnie stosować wobec sprawcy areszt tymczasowy. Trybem doraźnym objęci byli również sprawcy włamań. Dokładnej daty nie pamiętam, ale było to pod koniec stanu wojennego i wówczas do mojego kolegi Janusza, który pracował w Prokuraturze Rejonowej w Płocku doprowadzono mężczyznę, który włamał się do sklepu i dokonał kradzieży towarów. Postępowanie to musiało być prowadzone w trybie doraźnym, a prokurator był zobowiązany do zastosowania aresztu. Była jednakże furtka polegająca na tym, że można było w szczególnie uzasadnionych przypadkach odstąpić od trybu doraźnego, a wówczas kara za kradzież z włamaniem mieściła się w widełkach od 1 roku do 10 lat pozbawienia wolności i nie trzeba było dolnej granicy podwyższać do 3 lat, a ponadto można było odstąpić od aresztowania. W prokuraturze pojawiła się matka włamywacza, która przedstawiła bogatą dokumentację medyczną wskazującą, że jej syn jest ciężko chory na serce. Matka twierdziła, że syn nie przeżyje tego aresztowania, bo bardzo boi się więzienia. Odstąpienie od trybu doraźnego mogło nastąpić tylko za zgodą szefa prokuratury rejonowej. Janusz poszedł więc do niego, ale szef bał się podjąć tak ryzykownej decyzji i odesłał Janusza do szefa prokuratury wojewódzkiej. W Płocku prokuratura wojewódzka i rejonowa były w tym samym budynku, a  nawet na  jednym korytarzu, więc nie było z tym problemu. Prokurator wojewódzki po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną stwierdził, że nie ma podstaw do odstąpienia od trybu doraźnego i wydał polecenie służbowe Januszowi, aby zastosował areszt. Prokuratura była zawsze i jest strukturą hierarchicznie podporządkowaną, a w związku z tym prokurator nie może postąpić sprzecznie z takim poleceniem i Janusz aresztował włamywacza w ramach trybu doraźnego. Kilka dni później włamywacz zmarł, a w prokuraturze pojawiła się zapłakana matka tego mężczyzny, który był jedynym jej dzieckiem. Janusz nie mógł znieść psychicznie tragedii, która się wydarzyła. Natychmiast złożył rezygnację z pracy w prokuraturze i został radcą prawnym. Po transformacji ustrojowej w 1989 roku przypomniano sobie o Januszu i został mianowany Prokuratorem Wojewódzkim w Płocku. Przykład ten świadczy, że były w prokuraturze czasy, kiedy doceniano honor, empatię, prawość charakteru i za posiadanie takich cech awansowano na prestiżowe stanowiska. Pani prokurator Ewa Wrzosek ani myśli rezygnować, a wszystkim, którzy wiążą śmierć pani Barbary z przesłuchaniem, prokuratura grozi procesami sądowymi. Honor, empatia i odpowiedzialność za drugiego człowieka stały się terminami pustymi.

            Sprawa ta wywołuje u mnie szereg przemyśleń dotyczących roli prokuratury, jak również przepisów prawnych kształtujących tryb postępowania karnego. Kilka kolejnych rządów w równym stopniu starało się zwiększyć uprawnienia prokuratorów, a maksymalnie obniżyć uprawnienia podejrzanych, świadków, czy też obrońców. Teoretycznie obrońca ma prawo zapoznać się z aktami sprawy w trakcie trwania postępowania przygotowawczego, ale prokurator może odmówić obrońcy tego prawa i nie musi się nawet specjalnie tłumaczyć dlaczego to robi (art. 156 §5 k.p.k.). Prokurator może w sposób dowolny ograniczać prawo tymczasowo aresztowanego do kontaktu z najbliższą rodziną i nawet po wielomiesięcznym pobycie w areszcie może odmówić matce widzenia z synem i nie grożą mu za to żadne konsekwencje. Kuriozalny jest przepis, który uzależnia utajnienie prowadzenia sprawy w sądzie wyłącznie od decyzji prokuratora. To prokurator, a nie sąd, decyduje, czy sprawa prowadzona ma być w trybie jawnym czy z wyłączeniem jawności. Prokurator ma większe uprawnienia aniżeli sąd prowadzący sprawę, nie wspominając już o obrońcach czy też pokrzywdzonych – ich zdanie nie jest brane pod uwagę. Największe zastrzeżenia są odnośnie protokołowania zeznań świadków bądź podejrzanych. Jest takie powiedzenie, że ten, kto pisze protokół, ma władze. Art. 148 §2 k.p.k. stanowi, że „Wyjaśnienia, zeznania, oświadczenia i wnioski oraz stwierdzenia określonych okoliczności przez organ prowadzący postępowanie zamieszcza się w protokole z możliwą dokładnością. Osoby biorące udział w czynności mają prawo żądać zamieszczenia w protokole z pełną dokładnością wszystkiego, co dotyczy ich praw lub interesów.” Można odstąpić od szczegółowego spisania protokołu w sytuacji, gdy czynność procesowa, na przykład przesłuchanie, jest rejestrowana za pomocą dźwięku i obrazu. Obecnie w sądach normą jest, że rozprawy cywilne i karne są rejestrowane za pomocą obrazu i dźwięku. Zadziwiające jest, że w sprawie, w której dąży się do postawienia w stan oskarżenia lidera opozycji największej w Polsce partii, przesłuchanie istotnego świadka nie jest rejestrowane. Oglądałem wypowiedź mecenasa Dubois, który uczestniczył w przesłuchaniu pani Skrzypek i stwierdził on, że sporządzenie protokołu odbywało się w ten sposób, że świadek dużo mówiła, a następnie prokurator wpisywał do protokołu swoją wersję tej wypowiedzi. Takie postępowanie w sposób oczywisty jest sprzeczne z cytowanym powyżej art. 148 §2 k.p.k. który wymaga dokładnego zamieszczenia wszelkich wypowiedzi. W protokole powinny być zapisane oświadczenia świadka ściśle, tak, jak świadek to mówi, nawet kosztem poprawności językowej. Niewątpliwie protokół z przesłuchania pani Skrzypek nie spełnia tych standardów. Nie ma w nim żadnych pytań i wypowiedzi prowadzącego przesłuchanie, jak również dwóch adwokatów uczestniczących w tej czynności. Są tylko zeznania świadka, ale po uprzednim ich przetworzeniu przez prokuratora. Przytoczony powyżej sposób protokołowania jest niestety codziennością w prokuraturach i na policji, a walka adwokatów, aby stan ten zmienić, jest nieskuteczna.

            Pełnomocnik czy obrońca jest bardzo potrzebny przy przesłuchaniu świadka bądź podejrzanego, a jego głównym celem jest pilnowanie prawidłowości sporządzanego protokołu. Jest powszechna nieprawidłowa tendencja, że prowadzący przesłuchanie nie zapisuje tego, co świadek czy podejrzany rzeczywiście mówi, ale wpisuje do protokołu tak zwany „ogólny sens wypowiedzi”, który bardzo często może wypaczać rzeczywiste zeznania bądź wyjaśnienia. Osoba przesłuchiwana najczęściej jest w stanie silnego stresu i zdenerwowania, i nie zwraca uwagi na tzw. „niuanse”, które mogą uczynić z człowieka niewinnego winnym bądź odwrotnie.  

            Art. 87 §2 i 3 k.p.k. stanowi, że „Osoba niebędąca stroną może ustanowić pełnomocnika, jeżeli wymagają tego jej interesy w toczącym się postępowaniu. Sąd, a w postępowaniu przygotowawczym prokurator, może odmówić dopuszczenia do udziału w postępowaniu pełnomocnika, o którym mowa w § 2, jeżeli uzna, że nie wymaga tego obrona interesów osoby niebędącej stroną.”

            Prokurator ma więc w ręku brzytwę i może jej użyć albo nie, uznając w sposób dowolny, czy obecność pełnomocnika jest konieczna dla obrony interesów osoby niebędącej stroną, czyli świadka. Pełnomocnik pani Skrzypek stwierdził, że jest ona członkiem zarządu organu, przeciwko któremu toczy się faktycznie postępowanie, a w związku z tym w trybie art. 183 §1 k.p.k. „Świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe.” Prokurator wprawdzie przekazał świadkowi pisemną listę przysługujących jej uprawnień, ale świadek nie przeczytała ich, bowiem powołała się na dużą wadę wzroku, która uniemożliwia jej czytanie. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy prokurator złamał prawo odmawiając udziału pełnomocnika w przesłuchaniu, ale jedno wiem na pewno, że z kodeksu postępowania karnego należy w trybie pilnym usunąć uprawnienie prokuratora czy sędziego do odmowy dopuszczenia do udziału w postępowaniu pełnomocnika. To świadek powinien decydować czy chce, aby obecny był pełnomocnik reprezentujący jego interesy.

            Powyżej jedynie przykładowo przedstawiłem niektóre nadmierne uprawnienia prokuratora. Niezbędna jest więc gruntowna reforma postępowania karnego, która odbierze nieuprawnione przywileje prokuratorom i zapewni postępowaniom karnym przejrzystość, której obecnie trudno się doszukać. Niezbędne jest również wprowadzenie obowiązku rejestrowania za pomocą obrazu i dźwięku wszelkich czynności podejmowanych przez prokuratorów i policję. Najważniejsze jest jednak całkowite odpolitycznienie prokuratury i sądów, co obiecywano w 1989 roku wraz z transformacją ustrojową, a do czego nigdy nie doszło. Z prokuratury i sądów powinni być usunięci wszyscy, którzy w sposób publiczny głoszą swoje poglądy polityczne, bądź też zachowują się, kierując się sympatiami bądź antypatiami politycznymi. Należy zerwać z niechlubną przeszłością okresu komunistycznego, w którym wymagano, aby prokuratorzy i sędziowie byli zaangażowani politycznie i przynależeli do PZPR. Obecnie istniejące stowarzyszenia prokuratorów i sędziów w istocie są quasi partiami politycznymi, poprzez które prokuratorzy i sędziowie zajmują określone stanowisko polityczne. Uważam, że jest to nawrót do niechlubnej przeszłości i należy je natychmiast zlikwidować. Zacznijmy w końcu przestrzegać Konstytucji, która w art. 178 ust. 3 stanowi „Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezawisłości sądu i niezawisłości sędziów.”

            Żeby nie było wątpliwości, to powtórzę, że moje zastrzeżenia dotyczące procedury karnej odnoszą się w równym stopniu do wszystkich rządów po 1989 roku.

Adwokat Edward Stępień

Napisane przez:

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby komentować.