Zdziwienia młodego adwokata (4) 6.08.2026 r.


Czy ruska rakieta przypomina samolot pasażerski?

                Tydzień temu, 30 lipca 2026 r., nieznany obiekt latał sobie swobodnie przez 6 minut nad wschodnimi terenami Rzeczypospolitej, aż w końcu wpadł w pole rzepaku i wywalił ogromny lej. Ukazało się oświadczenie rządu, iż byliśmy gotowi w każdej chwili strącić ów obiekt latający. Powstaje więc pytanie, dlaczego nie strącili, skoro byli gotowi to zrobić. Wprawdzie rakieta zniszczyła uprawę rzepaku, ale faktycznie nie wyrządziła szkód w ludziach ani w ich dobytku, a przecież mogła spaść w centrum Lublina. Widziałem wypowiedź pewnego emerytowanego generała lotnictwa, który wkurzony mówił, że istniejące przepisy nakazują, aby najpierw zidentyfikować obiekt latający i dopiero później można podjąć decyzję o jego likwidacji. Jeśli tak istotnie jest, to moje zdziwienie budzi fakt, że skoro na naszej granicy toczy się wojna, to dlaczego nie zmieniono durnowatych przepisów, które są dobre w okresie pokoju, ale nie w czasie wojny. Czy istotnie na radarach nie można odróżnić ruskiej rakiety manewrującej od samolotu pasażerskiego? Ponadto nikt nie wyjaśnił, jak długo była obserwowana ta rakieta zanim przekroczyła granicę Polski. Najistotniejsze pytanie to takie, czy istotnie nie można było strącić tej rakiety z chwilą przekroczenia naszej granicy. Gdyby tak było, to Rosjanie otrzymaliby jasny sygnał, że nasza obrona nieba i granic działa prawidłowo. To, co się stało, jest sygnałem dla ruskich, że Polska faktycznie nie ma żadnej obrony przeciwlotniczej i jesteśmy krajem bezbronnym. Najbardziej mnie dziwi dobre samopoczucie osób, które ponoszą odpowiedzialność za bezpieczeństwo Polski.

Młody adwokat Edward Stępień

Napisane przez:

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby komentować.