Dzieje się wiele różnych, aktualnych spraw, ale ciągle chodzi mi po głowie to, co wydarzyło się w Berlinie z udziałem Roberta Bąkiewicza. Niemiecka policja zaatakowała członków Ruchu Obrony Granic, gdy nieśli oni duży, drewniany krzyż. Wyróżniał się pewien rudy blondynek, który dwoma rękoma przyciągał głowę Bąkiewicza w dół i kopał go kolanem w twarz. W końcu obalono krzyż, a jakiś niemiecki policjant odrzucił go na bok. Przypomniałem sobie pielgrzymkę do Jerozolimy. Widziałem mnóstwo grup z różnych krajów i prawie każda grupa, mijając kolejne stacje drogi krzyżowej, niosła ze sobą krzyż. Większość tych stacji krzyżowych jest w dzielnicy zamieszkałej przez mahometan, którym krzyż nie przeszkadza. Tak samo nie przeszkadzał on Żydom z Jerozolimy. Jak się okazało, wyjątkiem są niemieccy policjanci, którym krzyż wadzi. Czyżby wprowadzone przez Hitlera pogaństwo znalazło w Niemczech stałą ostoję i wyparło do reszty chrześcijaństwo?
Zadziwia mnie reakcja wielu osób, którym najwyraźniej podoba się, że niemieccy policjanci pobili grupę polskich obywateli. Kiedyś wydawało mi się, jak byłem jeszcze młodszym adwokatem, że na hasło „biją naszych” Polacy się jednoczą i stają wszyscy w obronie pobitych. Okazuje się, że teorie o dwóch polskich, wrogich plemionach, są niestety prawdziwe, bo tylko tym można wytłumaczyć, dlaczego jeden Polak cieszy się, że drugiego Polaka biją.
Sprawa Bąkiewicza ujawniła sympatyczną dla mnie nowość, że młoda córka Bąkiewicza, jak przysłowiowa lwica, stanęła w obronie swojego ojca i walczy o jego godność i dobre imię. Jak to cudnie by było, gdyby wszyscy ojcowie mieli takie córki jak Robert Bąkiewicz.
Przed chwilą wróciłem z sądu. starsza kobieta (89 lat) od kilkunastu lat przebywa w DPS-ie i rok temu córka zaoferowała, że przyjmie ją do swojego mieszkania, które tak faktycznie należy do matki. Po roku córka zmieniła zdanie i twierdzi, że nie może opiekować się swoją chorą, starą matką. Obserwowałem twarz staruszki, kiedy córka mówiła, że nie będzie się nią zajmować. Spodziewałem się, że staruszka będzie płakać, ale widocznie wypłakała już wszystkie swoje łzy.
Młody adwokat Edward Stępień

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby komentować.