Z ławy obrońcy i kibica (135) Ludobójstwo nieukarane

            Pod koniec lat 30. XX wieku Stalin zaaplikował Związkowi Sowieckiemu Wielki Terror, w ramach którego likwidowano kułaków, kler prawosławny i rzymskokatolicki, dokonano czystki w wojsku, w NKWD i urzędach oraz zastosowano represje wobec różnych mniejszości narodowych, w tym głównie Polaków i Niemców. W dniu 11 sierpnia 1937 roku szef NKWD Jeżow, zwany krwawym karłem, wydał rozkaz numer 00485, w którym nakazał, aby dokonać pełnej likwidacji terenowych jednostek POW i jej dywersyjno-szpiegowskich powstańczych kadr w przemyśle, transporcie, sowchozach i kołchozach. Zgodnie z tym rozkazem aresztowaniu mieli podlegać:

– ujawnieni w toku śledztwa i dotychczas niewykryci aktywni członkowie POW, zgodnie z załączonym spisem,

– wszyscy pozostający w ZSRS jeńcy wojenni z armii polskiej,

– zbiedzy z Polski, niezależnie od czasu ich przejścia do ZSRS,

– emigranci polityczni i osoby wydalone z Polski z powodu przekonań politycznych;

– byli członkowie PPS i innych antysowieckich polskich partii politycznych;

– najaktywniejsza część miejscowych elementów antysowieckich i nacjonalistycznych z polskich rejonów.

            Najbardziej pojemny był ostatni punkt, gdyż można było pod niego „podciągnąć” dowolną osobę. Do rozkazu dołączono obszerne uzasadnienie, w którym starano się wykazać, że cały Związek Sowiecki pokryty jest siatką szpiegowską POW (Polskiej Organizacji Wojskowej), która przeniknęła do wojska, do NKWD, do urzędów i do Komunistycznej Partii Polskiej. Jeszcze przed rozpoczęciem operacji antypolskiej, aresztowano i rozstrzelano polskich komunistów przebywających w Związku Sowieckim oraz rozstrzelano członków NKWD pochodzenia polskiego, w tym również Unszlichta, który był zastępcą Dzierżyńskiego (przez długi czas poddawany był okrutnym przesłuchaniom).

            Z rozkazu wynikało, że aresztowanych należy podzielić na dwie kategorie. Pierwszą należało rozstrzelać, a drugą skazać na pobyt w łagrze od 5 do 10 lat. Aresztowaniom w ramach operacji antypolskiej podlegały osoby, które mówiły po polsku, były wyznania rzymskokatolickiego lub nosiły polskie nazwisko. Nie przeprowadzano żadnego formalnego śledztwa, a jedynie starano się przy pomocy rożnych tortur wymusić na aresztowanych przyznanie się do rzekomego szpiegostwa na rzecz Polski. Szef miejscowego NKWD razem z prokuratorem sporządzał listę do rozstrzelania, która podlegała zatwierdzeniu w Moskwie, również przez szefa NKWD lub jego zastępcę i wyrok był natychmiast wykonywany. Nie odbywały się jakiekolwiek rozprawy sądowe, a powrócono do starej, bolszewickiej zasady rozstrzeliwania bez sądu. Oczywiście nie było żadnego systemu odwołań, a ofiary nie były nawet informowane jakie wobec nich zapadły decyzje. Informacji takich nie przekazywano również rodzinom, a od 1939 roku stosowano zasadę, aby informować rodziny, że rozstrzelany został skazany na 10 lat łagru bez prawa korespondencji. Egzekucji dokonywano w pobliżu ośrodków NKWD, a ofiary wrzucano do bezimiennych dołów, których istnienie maskowano. Zwyrodnialcy z NKWD nie odczuwali jakichkolwiek wyrzutów sumienia z powodu swoich zbrodni. Tak na przykład jeden z nich, Borys Kulwiec, zastępca naczelnika wydziału kontrwywiadu UNKWD obwodu irkuckiego, w czasie apogeum mordów stwierdził, cyt.:

            „Oświadczam jeszcze raz i z tym umrę, że pracowałem uczciwie, nie oszczędzałem się, zaraziłem się gruźlicą, nie brzydziłem się żadną pracą, do tego stopnia, że sam wykonywałem wyroki wydane w Irkucku i w niewygodnych rejonowych warunkach zdarzało się, że nosiłem (trupy – przyp. Aut.) na plecach i wracałem z operacji wymazany krwią, a swoje przygnębienie moralne podnosiłem świadomością tego, że wykonywałem rzecz potrzebną i pożyteczną dla ojczyzny.”

            Razem z morsami kołobrzeskimi widziałem tę „pożyteczną pracę” Borysa Kulwiec w miejscowości Piwowaricha, tuż obok Irkucka, na terenie dawnego obozu NKWD. [Przeczytaj więcej: http://www.edwardstepien.pl/artykuly/felietony-miasto-kolobrzeg/z-lawy-obroncy-i-kibica-43-morsowanie-w-bajkale-i-nie-tylko/] W latach 90. odkopano jedną zbiorową mogiłę, zawierającą ok. 4.000 szczątków ludzkich, z czego rozpoznano jedynie kilkaset osób, w tym wielu Polaków. Dalszych badań zakazano pomimo, że na tym terenie znajduje się jeszcze kilka innych, masowych mogił, które mogą zawierać co najmniej 15 tysięcy pomordowanych w ramach wielkiego terroru, w tym również operacji antypolskiej. Na cmentarzu znajduje się wielka tablica z nazwiskami zidentyfikowanych ofiar, a nad nią góruje rosyjski napis „Za szto”(za co). Ten lakoniczny napis oddaje istotę ludobójstwa dokonanego na Polakach i zawiera odpowiedź – za to, że byli Polakami.

            Badacze rosyjscy Oleg Gorłanow i Oleg Mozachina, w wyniku analizy akt oraz na podstawie tzw. albumów, zawierających listy rozstrzeliwanych osób, ustalili, że w ramach operacji polskiej rozstrzelano dokładnie 111.091 osób znanych z nazwiska i imienia. Badacze ci nie uwzględnili różnych okoliczności, które pozostawały poza oficjalną ewidencją. Tak na przykład na terenie Ukrainy rozstrzeliwano Polaków jeszcze przed formalnym rozpoczęciem operacji polskiej, a nadto zlikwidowano około 17.000 więźniów polskich, którzy w chwili rozpoczęcia operacji byli już w łagrach. Statystyka ta nie obejmuje komunistów, oficerów wojska, NKWD, którzy również zostali rozstrzelani. Należy również uwzględnić, że znaczna część osób, które zostały zaliczone do tzw. „drugiej kategorii” i umieszczono ich w łagrach, również nie przeżyła długoletnich represji w nieludzkich warunkach (średnia umieralność to ok. 17%). Porównanie spisów ludności przed i po operacji polskiej wskazuje, że „zniknęło” ok. 200.000 Polaków przebywających w Związku Sowieckim i taka jest faktyczna skala ludobójstwa dokonanego na naszych rodakach.

            W dniu 15 sierpnia 1937 roku krwawy karzeł Jeżow wydał kolejny rozkaz nr 00486, wprowadzając nowy rodzaj przestępcy „członkowie rodzin zdrajców ojczyzny”, lub też „żona zdrajcy ojczyzny”. Do kategorii tej zaliczano rodziny mężczyzn aresztowanych w wyniku operacji polskiej. Według oficjalnych danych aresztowano około 140.000 Polaków, a na podstawie tego drugiego rozkazu represjom poddano kilkaset tysięcy rodzin aresztowanych Polaków. Żony zdrajców ojczyzny umieszczano w łagrach lub obozach pracy na co najmniej 5 lat. Matkom zabierano dzieci i umieszczano je w sierocińcach o specjalnym rygorze i starano się je wynarodowić. Starsze dzieci powyżej 15 lat trafiały tak jak do dorośli do łagrów, bądź obozów pracy. Liczba osób represjonowanych na podstawie rozkazu nr 00486 jest nieznana, jak również nie wiadomo ile osób nie przeżyło łagrów i obozów pracy.

            W Kołobrzegu 3 lata temu, 11 sierpnia, w rocznicę zbrodniczego rozkazu Jeżowa, którego faktycznym twórcą był Stalin, odsłonięto pomnik Ofiar Operacji Antypolskiej NKWD 1937-1938 i Zagłady Nadberezyńców. Powstał on w wyniku wieloletnich starań społecznika Krzysztofa Nowackiego, który został członkiem Stowarzyszenia Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80”. Krzysztof Nowacki oraz Stowarzyszenie zapraszają wszystkich patriotów w dniu 11 sierpnia 2026 roku o godzinie 17.00 pod pomnik Ofiar Operacji Antypolskiej NKWD 1937-1938 i Zagłady Nadberezyńców w Kołobrzegu przy ul. 6 Dywizji Piechoty 60 (obok cmentarza na Zieleniewie). Zapalimy tam znicze i pomodlimy się w intencji ofiar ludobójstwa lat 1937–1938 w Związku Sowieckim. Ci ludzie zasługują na naszą pamięć i modlitwę.

Niezależnie od tego, przypominam władzom oraz radnym miasta i powiatu, że mamy moralny i prawny obowiązek wspomożenia potomków Polaków, którym udało się przeżyć hekatombę ludobójstwa i nadal wyglądają naszej pomocy. To wstyd, że o nich zapominamy.

Adwokat Edward Stępień

Napisane przez:

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby komentować.