Stowarzyszenie Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80” w dniu 13 grudnia 2025 roku zorganizowało w Regionalnym Centrum Kultury Kołobrzeską Galę Wolności. W programie był krótki film dokumentalny o genezie stanu wojennego. Tego dnia wielokrotnie puszczano w telewizjach przemówienie Wojciecha Jaruzelskiego, który podkreślał, że stan wojenny pozostaje w zgodzie z konstytucją PRL. Jest to wierutne kłamstwo, na które nie zwraca się uwagi, albowiem konstytucja PRL z 1952 roku, z osobistymi poprawkami Stalina, nie przewidywała stanu wojennego, a tym samym jego wprowadzenie było sprzeczne z ówcześnie obowiązującym prawem. Kłamstwo wielokrotnie powtarzane wgryza się w pamięć i dlatego za swój obowiązek uznaję, że należy się mu sprzeciwiać. Trybunał Konstytucyjny, jak również Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślały, że wprowadzenie stanu wojennego było jawnym bezprawiem.
Po filmie zapaliliśmy światło wolności, które po raz pierwszy zapłonęło w oknie Białego Domu z inicjatywy Ronalda Reagana.
Kolejnym punktem gali było wręczenie medali naszego stowarzyszenia „Za Zasługi dla Wolnej Polski”. Medale te przyznajemy od 2011 roku, a ideą było uhonorowanie działaczy opozycyjnych tzw. „drugiego planu”, o których nikt nie pamięta, jak również osób młodszego pokolenia, które w naszych czasach w różny sposób propagują ideę wolności i solidarności.
oraz koncert w wykonaniu znakomitego barda wolności Leszka Czajkowskiego i towarzyszącej mu Barbary Górczewskiej. Serdecznie zapraszamy. Wstęp wolny.
Uroczystości upamiętniające tragiczną dla wolności Polaków datę 13 grudnia 1981 roku rozpoczniemy uroczystą mszą w intencji ofiar stanu wojennego w Bazylice konkatedralnej Wniebowzięcia NMP w Kołobrzegu w sobotę 13 grudnia o godzinie 17.00. Bezpośrednio po mszy zapalimy znicze pod „Krzyżem Solidarności” na zewnętrznej ścianie bazyliki od strony ratusza. Należy przypomnieć, że miejsce to powstało dla upamiętnienia górników poległych w kopalni Wujek w dniu 16 grudnia 1981 roku, a inicjatorem był członek naszego stowarzyszenia Kazimierz Mirecki.
W latach 80., po wprowadzeniu stanu wojennego, odbyło się 21 procesów politycznych przeciwko kołobrzeżanom. Jednym z nich był młody, 18-letni wówczas Ernest Drobek, uczeń drugiej klasy szkoły zawodowej przy PKS w Kołobrzegu. Od grudnia 1981 roku na murach miasta malowano farbą różne napisy sprzeciwiające się wprowadzeniu stanu wojennego. W styczniu i lutym 1982 roku w Kołobrzegu pojawiło się kilkanaście napisów o treści „Precz z faszystowską huntą” lub „Precz z czerwonymi komunistami”. W dniu 11 marca 1982 roku kołobrzeska Służba Bezpieczeństwa zatrzymała Ernesta Drobka, Eugeniusza Millera i Henryka Styczyńskiego za to, że działając wspólnie i w porozumieniu w ciągłości czynów w styczniu i lutym 1982 roku w Kołobrzegu wykonali w miejscach publicznych kilkanaście napisów znieważających Wojskową Radę Ocalenia Narodowego oraz członków Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, tj. o przestępstwo z art. 237 k.k. w zw. z art. 58 k.k. Jak wspomina Ernest Drobek, przesłuchania przez SB to istny koszmar. Esbecy stosowali groźby i bili go po nerkach oraz rękoma po twarzy tak, aby nie zostały ślady. Grożono mu, że będzie prześladowana cała jego rodzina oraz, że przypiszą mu różne przestępstwa kryminalne i pójdzie siedzieć na długie lata. Stosowano typowe metody kija i marchewki obiecując, że w przypadku przyznania się zostanie natychmiast zwolniony. Ernest załamał się i przyznał się do wszystkiego, co mu podyktowali esbecy, którzy faktycznie zwolnili go z aresztu, ale po kilku godzinach ponownie zatrzymali i osadzili w areszcie. 12 marca 1982 roku w Sądzie Rejonowym w Kołobrzegu odbyła się rozprawa w trybie przyśpieszonym, której przewodniczył Prezes Sądu Zenon Garstka. Pomimo, że Miller i Styczyński nie przyznawali się do winy, a Ernest Drobek odwołał swoje przyznanie się twierdząc, że był do tego zmuszony w wyniku stosowania tortur, to sędzia uznał ich za winnych i wymierzył im kary po 1 roku pozbawienia wolności. Obrońcą Ernesta Drobka był znany kołobrzeski adwokat Marek Eider, a obrońcą Henryka Styczyńskiego adwokat Wiesław Uptas, który w rewizji od tego wyroku słusznie podniósł, że niespełnione zostały przesłanki, aby rozprawa odbyła się w trybie przyspieszonym, a nadto zarzucił liczne błędy sądu rozpoznającego sprawę. Sąd Wojewódzki w Koszalinie podzielił pogląd, że rozprawa nie mogła odbyć się w trybie przyśpieszonym, gdyż sprawcy nie zostali ujęci na gorącym uczynku i w konsekwencji zwrócił sprawę do prokuratury celem uzupełnienia śledztwa. W dniu 21 czerwca 1982 roku Prokurator Rejonowy w Kołobrzegu ponownie wniósł akt oskarżenia (ale tym razem w trybie zwyczajnym) przeciwko trójce rzekomych sprawców, którzy cały czas, od marca 1982 roku, przebywali w areszcie. 10 września 1982 roku odbyła się ponowna rozprawa przed Sądem Rejonowym w Kołobrzegu. Przewodniczyła SSR Alina Kowalkiewicz, a w składzie sądu było dwóch ławników. Oskarżał prokurator Zygmunt Kisiel. W trakcie tej rozprawy nieletni świadek Tomasz Kotecki, który poprzednio obciążał całą trojkę twierdząc, że wspólnie z nimi malował hasła na murach, odwołał swoje wcześniejsze zeznania. Według relacji mojego kolegi adwokata Marka Eidera, zapadł wyrok uniewinniający, gdyż tak zadecydowało dwóch ławników, a sędzia Kowalkiewicz była za wydaniem wyroku skazującego, ale została przegłosowana i sporządziła zdanie odrębne. Po 6 miesiącach pobytu w strasznych, więziennych warunkach Drobek, Miller i Styczyński opuścili areszt. Prokurator Kazimierz Bernat 1 października 1982 roku wniósł rewizję od wyroku uniewinniającego, ale była ona nieskuteczna. Akta tej sprawy nie zachowały się, a od mecenasa Wiesława Uptasa otrzymałem jego zapiski oraz niektóre dokumenty. Przebieg wydarzeń odtworzyłem na podstawie relacji Ernesta Drobka oraz mecenasów Wiesława Uptasa i Marka Eidera, a ponadto opierałem się o dane zawarte w repertoriach Sądu Rejonowego w Kołobrzegu oraz Prokuratury Rejonowej w Kołobrzegu.
Ernest Drobek faktycznie nie malował napisów na murach Kołobrzegu, a jego aresztowanie i początkowe skazanie było całkowicie niezasadne. Przebieg śledztwa i tortury stosowane w jego trakcie były typowym wówczas sposobem postępowania esbeków, którzy dążyli do „sukcesu” za wszelką cenę, nawet przez wymuszanie nieprawdziwych wyjaśnień.
Przyjmując nawet, że Ernest Drobek i jego koledzy rzeczywiście namalowali napisy „Precz z faszystowską huntą” i „Precz z czerwonymi komunistami”, to treść tych napisów nie wyczerpywała żadnego przepisu kodeksu karnego wówczas obowiązującego. Sąd Wojewódzki w Koszalinie uznał, że słowo „junta” (z hiszpańskiego zgromadzenie, związek, zebranie) oznacza rządy wojskowych w krajach Ameryki Łacińskiej i przeniesione na grunt polski dotyczy Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON), na której czele stał Jaruzelski Wojciech. Sądowi Wojewódzkiemu w Koszalinie umknęło jednakże, że konstytucja, ani żadna ustawa, nie przewidywała istnienia WRON. W sposób oczywisty WRON nie był więc organem państwowym, ale organizacją samozwańczą, która powstała w wyniku swoistego zamachu stanu. Sąd Wojewódzki uznał, że hasło „Precz z czerwonymi komunistami” odnosi się do członków PZPR. Kodeks karny wówczas obowiązujący (z 1969 roku) nie obejmował ochroną członków PZPR. Tym samym sprawcy nie złamali żadnego przepisu karnego malując wyżej wymienione napisy na murach Kołobrzegu. Po 1990 roku Sąd Najwyższy masowo wydawał wyroki, uniewinniając skazanych w okresie stanu wojennego za rzekome przestępstwa, które nigdy nimi nie były. Sądy łamały w sposób brutalny wówczas obowiązujące prawo, a sędziowie nie ponieśli żadnej odpowiedzialności. Niektórzy wydają wyroki do dnia dzisiejszego i są stawiani przez aktualną władzę za wzór, w odróżnieniu od rzekomych „neosędziów”, którzy nie mają tak „chwalebnej” przeszłości.
Zachęcam, aby ci, którzy nie pojawią się w sobotę w RCK, zapalili o 19:30 w oknie światło wolności na wspomnienie tych wszystkich dzielnych ludzi, dzięki którym możemy żyć w wolnym kraju.
Adwokat Edward Stępień

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby komentować.