Niektóre media zachłystują się informacją, że pewna pani, która rozdziela pieniądze dla powodzian, przyznała sobie i swoim sąsiadom znaczne kwoty pomimo, iż w czasie powodzi woda nie dotarła do ich budynków. Inne media, przychylne władzy, kwestię tę skromnie pomijają milczeniem i udają, że nic się nie stało. Jako młody adwokat trochę dziwię się fali oburzenia. Oczywistym jest bowiem, że jeżeli powierza się pieniądze złodziejowi, to trudno oczekiwać, żeby się z nich dobrze rozliczył. Nie stało się nic nowego, czyli mówiąc uczenie nihil novi. 8 stycznia 1982 roku w Płocku Radziwiu zalało mój dom do wysokości 3 metrów i trzeba było go rozebrać. Pamiętam jak władze komunistyczne potraktowały powodzian. Tak na przykład ogłoszono, że zostanie wybudowanych 10 domów jednorodzinnych i zostaną one przekazane powodzianom. Domy wybudowano, ale żaden powodzian nie był godny, aby w nim zamieszkać, bo byli krewni i znajomi króliczka. Ze składek całego społeczeństwa, które wierzyło, że hojnie wspomaga powodzian, zebrano ponad 5 miliardów ówczesnych złotych. Pieniądze te Jaruzelski i jego ekipa przeznaczyli na bardziej szczytne cele aniżeli pomoc powodzianom. Ludzie, którzy pochowali z wojskowymi honorami Jaruzelskiego Wojciecha, przejęli również jego zasady i sposób postępowania. Czy należy się więc dziwić, że przedsiębiorcza działaczka z Jeleniej Góry stosuje te same metody sprawdzone już 44 lata temu?
Młody adwokat Edward Stępień

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby komentować.