Stowarzyszenie Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80” zaprasza wszystkie osoby o poglądach patriotycznych na uroczyste obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w dniu 1 marca (niedziela) 2026 roku. O godzinie 17:00 rozpoczynamy Mszą Świętą w Kościele pw. Św. Marcina przy ulicy Portowej 20 w Kołobrzegu. Po mszy przejdziemy chodnikami ulic Portowej i Towarowej pod pomnik komandora (obecnie kontradmirała) Stanisława Mieszkowskiego, gdzie odbędą się dalsze uroczystości.
Przewidujemy m.in. część artystyczną oraz apel poległych, a na zakończenie złożymy kwiaty i zapalimy znicze. Uczcimy w ten sposób wszystkich Żołnierzy Niezłomnych, nazywanych też Wyklętymi, którzy oddali życie za wolną Polskę, walcząc w powstaniu narodowym z sowieckimi okupantami i z ich miejscowymi pomocnikami, którzy zniewolili Naród Polski.
Ponieważ historia najnowsza jest po macoszemu traktowana w szkołach, a młodsze, jak i starsze pokolenie ma poważne braki, czuję się w obowiązku do napisania podstawowych informacji o Żołnierzach Wyklętych i Niezłomnych.
Wiosną 1945 roku wypędzeni zostali z Polski Niemcy, ale na ich miejsce weszli nowi, sowieccy okupanci, którzy uznali, że Polska jest częścią ich imperium. Znamienne jest, że Stalin wydał decyzję o odłączeniu od Niemiec Szczecina i jak interpretuje to profesor Nowak, powodem tej decyzji nie było przyłączenie go do Polski, ale powiększenie terytorium imperium sowieckiego. W chwili zakończenia wojny działał polski rząd na uchodźctwie oraz liczna armia polska pod dowództwem Władysława Andersa. W tym samym czasie sowieci instalowali w Polsce kolaboracyjny rząd, nazywany początkowo Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego, składający się z komunistów całkowicie uzależnionych od woli Stalina, którzy zgodzili się, aby znaczna część kresów wschodnich przeszła ostatecznie pod panowanie sowieckie.
Na utratę niepodległości nie zgadzało się podziemie, a po rozwiązaniu AK znaczna część oddziałów leśnych postanowiła kontynuować walkę z nowym okupantem. Ocenia się, że na zakończenie działań wojennych pod bronią pozostało około 60-80 tysięcy żołnierzy leśnych oddziałów. Po przejściu frontu, w lesie pozostało co najmniej 20 tysięcy żołnierzy podziemia. Zdawali oni sobie sprawę, że nie są w stanie samodzielnie pokonać imperium sowieckiego, z którym współdziałali polscy kolaboranci spod znaku Polskiej Partii Robotniczej i Urzędu Bezpieczeństwa. Liczyli na pomoc mocarstw zachodnich, które miały ruszyć na wschód i na powrót przynieść Polsce wolność. Komuniści mieli ogromną przewagę, gdyż dysponowali licznym, regularnym wojskiem i podległą im administracją. Żeby osłabić ducha walki, ogłoszono dwie amnestie z dnia 2 sierpnia 1945 roku i z dnia 22 lutego 1947 roku, obiecując, że ci, którzy się ujawnią, będą mogli żyć spokojnie. Z pierwszej amnestii skorzystało około 31.000 członków organizacji podziemnych, a po drugiej amnestii ujawniło się około 90% członków Wolność i Niezawisłość i około 60% podziemia narodowego, tj. głównie Narodowych Sił Zbrojnych. Pomimo amnestii, ujawnionych żołnierzy prześladowano, aresztowano i skazywano na karę śmierci. Łącznie sądy wojskowe orzekły ponad 5.000 wyroków śmierci, które wykonano. W bezpośredniej walce z okupantem sowieckim i polskimi kolaborantami zginęło około 20 tysięcy żołnierzy podziemia niepodległościowego. Z każdym miesiącem gasła nadzieja na pomoc zachodu, który uznał zainstalowanych w Polsce komunistów za prawowity rząd Rzeczypospolitej. Nasi „sojusznicy” postąpili tak pomimo, iż wybory zostały sfałszowane i odbywały się w warunkach terroru. Po kilku latach powstanie narodowe zakończyło się klęską, tj. część żołnierzy podziemia zginęła w walce, bądź została rozstrzelana po tzw. „sądach kiblowych”, lub też przebywała w więzieniach, a część została wywieziona do Związku Sowieckiego i słuch po tych ludziach zaginął (np. obława augustowska). Sowieci oraz ich polscy kolaboranci szerzyli propagandę, przedstawiając żołnierzy podziemia jako faszystów i używali wobec nich najpodlejszych określeń, jak na przykład „zaplute karły reakcji”, „sługusy imperializmu”, a najczęściej po prostu „bandyci”. Wzorem sowieckim, komuniści na ofiarach mścili się nawet po śmierci, gdyż wrzucano ich do bezimiennych dołów, starając się, aby wszelka pamięć o bohaterskich powstańcach zaginęła i aby nikt już o nich nie pamiętał. W latach 90. XX wieku zaczęto ich określać jako „Żołnierzy Wyklętych”, gdyż mieli zostać wymazani raz na zawsze z kart polskiej historii. Bardziej zasadne jest określenie „Żołnierze Niezłomni”, albowiem do końca byli wierni złożonej żołnierskiej przysiędze, która zobowiązywała ich do walki o wolną, niepodległą i demokratyczną Polskę.
Powstaje pytanie, w jakim celu walczyli i czy ich walka okazała się daremna i niepotrzebna. Uważam, że gdyby nie Żołnierze Niezłomni, to upadłby duch w Narodzie Polskim i nie byłoby powstań w 1956 roku, w 1968 roku, w 1970 roku, w 1976 roku i wielkiego zrywu „Solidarności” w 1980 roku. Ideały Żołnierzy Niezłomnych i ich patriotyzm zostały przeniesione do naszych czasów i dzięki nim możemy obecnie cieszyć się wolnością, suwerennością i niepodległym bytem państwowym.
Z wielkim ubolewaniem stwierdzam, że potomkowie ideowi stalinowców i ubowców, którzy mordowali polskich patriotów w latach 40. i 50. ciągle funkcjonują, chociaż ich liczba z każdym rokiem się zmniejsza. Obserwuję po wpisach pod moimi artykułami, że nadal są osoby z trzeciego pokolenia UB, którzy nazywają Żołnierzy Niezłomnych bandytami i mordercami, nie dostrzegając, że następcy sowietów od czterech lat usiłują podbić niepodległą Ukrainę. Walka wnuków stalinistów i Żołnierzy Niezłomnych nadal się toczy. Przejawem tego jest projekt ustawy, który ostatnio wpłynął do sejmu, zatytułowany niewinnie „o zadośćuczynieniu ofiarom i rodzinom ofiar przestępstw na tle narodowościowym, religijnym lub rasowym w latach 1945-1946”. Pani Żukowska z lewicy nie kryła, że projekt ten dotyczy rzekomych zbrodni Żołnierzy Niezłomnych. Jestem przekonany, że koalicjanci pani Żukowskiej oraz oczywiście opozycja natychmiast odrzucą ten projekt, który jest haniebny.
Adwokat Edward Stępień

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby komentować.