W dniu 14 sierpnia 2025 r. o godzinie 18.00 pod Dworcem PKP w Kołobrzegu zbiera się manifestacja, która przejdzie ulicami Kołobrzegu pod ratusz, gdzie odbędą się główne uroczystości pod hasłem „Stop imigrantom”.
Jak to zwykle bywa w naszym społeczeństwie, zdania są podzielone. Znaczna część widzi w nielegalnej imigracji zagrożenie dla Narodu Polskiego, naszej integralności. Podnoszą oni argumenty, że przybysze, głównie z krajów arabskich, przynoszą ze sobą własną kulturę, która nie przystaje do wartości naszego kraju, nie chcą się integrować. Wyznają poglądy polityczne i religijne obce naszej kulturze i panuje przekonanie, że nie każdy Arab jest terrorystą, ale każdy terrorysta jest Arabem. Na potwierdzenie tego poglądu są z setki przykładów z zachodniej Europy. Istnieją tam dzielnice, swoiste getta, które rządzą się prawem szarijatu i nawet policja boi się tam wkraczać. Szwecja, kiedyś bardzo spokojny kraj, zmaga się z gangami młodocianych imigrantów.
Druga grupa poglądów opiera się na założeniu, że nielegalna imigracja będzie dla naszego kraju wybawieniem, bo liczba ludności ustawicznie się zmniejsza, nie ma kto pracować, a imigranci będą wygodną siłą roboczą. Twierdzi się również, że pomieszanie kultur, tzw. „multikulti” przynosi korzyści, gdyż ubogaca naszą własną kulturę i tworzy społeczeństwo bardziej otwarte. Wyznawcami tych idei są głównie osoby o poglądach lewicowych lub liberalnych w nowym, a nie historycznym, znaczeniu tego słowa.
Podnosi się również, że za przyjęciem imigrantów przemawiają względy historyczne i etyczne, gdyż kraje Europy Zachodniej przyjmowały miliony emigrantów z Polski. Powinniśmy więc, mając w pamięci dobrodziejstwa wyświadczane Polakom, odwdzięczyć się i przyjąć z otwartymi rękoma imigrantów z dalekich krajów.
Pomijając wszelkie inne kwestie, z tym ostatnim poglądem zdecydowanie się nie zgadzam. Przez wiele lat badałem sprawy ucieczek z PRL-u. Przejrzałem tysiące stron oryginalnych dokumentów i zgromadziłem bogate archiwum. Na łamach miastokolobrzeg.pl opublikowałem jak dotychczas 18 artykułów pod wspólnym tytułem „Kołobrzeg stolicą ucieczek z PRL”. Dwa z tych artykułów odnoszą się do aktualnej sytuacji. W pierwszym z tych artykułów zatytułowanym „Jak witano uciekinierów z Polski” przedstawiłem losy uciekinierów z PRL-u. W przykładach, które podawałem, ich ucieczki zakończyły się w sposób dla nich bardzo niekorzystny, gdyż po nielegalnym przekroczeniu granicy Niemcy, Duńczycy, Szwedzi, czy też Finowie, odsyłali Polaków do PRL-u wiedząc, że czeka ich tam sprawa sądowa i długoletni pobyt w więzieniu. Sytuacja taka trwała aż do wprowadzenia stanu wojennego i wówczas zachowanie państw zachodnich uległo zmianie i nielegalnych uciekinierów nie odsyłano już z powrotem do Polski. Nieprawdą jest więc, że kraje zachodnie witały nielegalnych imigrantów z Polski z otwartymi rękoma. Należy mieć na względzie, że inaczej postępowano z osobami, które w sposób legalny przekroczyły granicę, ale odmówiły powrotu do PRL-u. Byli to głównie marynarze pozostający w obcych portach, artyści, sportowcy, nieliczni turyści, którzy wykorzystali pobyt za zachodnią granicą do porzucenia komunistycznego raju.
Niezwykłe dokumenty odnalazłem w Instytucie Pamięci Narodowej, dotyczące sprawy Operacyjnego Sprawdzenia pod kryptonimem „Przerzut” (AIPN Sz 0068/884) prowadzonej przez Wydział II Pomorskiej Brygady WOP. Artykuł temu poświęcony nosił tytuł „Ludzie południa i wschodu napierają na Europę”. Początkiem sprawy było zdarzenie z 7 lutego 1989 roku, gdy w czasie odprawy pasażerów na prom PŻB płynący ze Świnoujścia do Ystad stwierdzono, że paszport bezpaństwowca wystawiony na nazwisko Tanzi Cemile jest ewidentnie sfałszowany, gdyż wymieniono zdjęcie. Zatrzymano kilka osób, które usiłowały wręczyć wopistom łapówkę 3.000 koron szwedzkich i 20 dolarów USA. W zbliżonym czasie zatrzymano jeszcze kilka innych osób pochodzenia arabskiego, które usiłowały dostać się na prom do Szwecji, posługując się sfałszowanymi dokumentami. Odnotowano również wiele przypadków, że Szwedzi nie wpuszczali na swoje terytorium pasażerów promów PŻB, którzy nie mieli prawdziwych dokumentów. W toku prowadzonych działań operacyjnych ustalono, że do Świnoujścia przerzucono poprzez Czechosłowację bądź lotnisko na Okęciu około 60-70 osób pochodzenia arabskiego. Nie mieli oni żadnych dokumentów i aby przedostać się do Szwecji podejmowali różne działania, by je kupić na czarnym rynku. Ustalono, że akcją tą kierowało kilku obywateli Turcji, którzy ciągnęli z tego znaczne korzyści majątkowe, pobierając od nielegalnych imigrantów od 3.000 do 10.000 dolarów USA. Kiedy zlikwidowano tę grupę, napływ nielegalnych imigrantów do Świnoujścia znacznie się zwiększył i odnotowano, że w Świnoujściu przebywa już około 1.000 osób głównie pochodzenia arabskiego. Wszczęto następną sprawę pod kryptonimem „Tranzyt” (AIPN Sz 0068/910). Stwierdzono liczne przypadki fałszowania wiz duńskich i szwedzkich. Kraje te zaczęły deportować do Polski nielegalnych imigrantów, u których stwierdzono fałszywe wizy, a następnie Polska odsyłała ich do krajów pochodzenia.
Lektura spraw o kryptonimach „Przerzut” i „Tranzyt” prowadzi do oczywistego wniosku, że 2015 rok nie był początkiem migracji z krajów arabskich, ale było to zjawisko, które obserwowano od kilkudziesięciu lat. Brak wolności mediów powodował, że do opinii publicznej nie przedostawały się te informacje, a prowadzone sprawy były objęte klauzulą „ściśle tajne”. Kolejnym oczywistym wnioskiem jest stwierdzenie, że kraje skandynawskie oraz europy zachodniej potrafiły sobie wówczas radzić z nielegalną migracją i postępowały w sposób stanowczy, deportując ich do krajów pochodzenia. Odbywało się to w identycznym stanie prawnym jak obecnie. Wtedy można było, a teraz już nie. Powstaje pytanie „dlaczego?”, które wymaga głębszej analizy. Nie ulega jednak wątpliwości, że protesty przeciwko nielegalnej imigracji mają uzasadnienie prawne, jak również historyczne.
Adwokat Edward Stępień

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby komentować.