Cudzoziemcy przybywający do Kołobrzegu na celowniku służb PRL

 

Artykuł został opublikowany w „Rocznik Kołobrzeski 2020” w grudniu 2020 roku.

Każdy cudzoziemiec, z tzw. krajów kapitalistycznych był traktowany jak wróg, który może być szpiegiem, bądź działać na szkodę PRL. Z tych powodów w okresie stalinowskim turystyka faktycznie nie istniała, a w okresie rządów Gomółki sączyła się bardzo wąskim strumyczkiem. W latach 1956 – 1970 dał się jednak zauważyć powolny i stały rozwój turystyki co obrazują liczby 14.1 tysiąca osób na początku tego okresu i 279.3 tysiąca na jego końcu.[1] Powszechne w czasach PRL-u centralne planowanie dotyczyło również turystyki czego przykładem może być powstały w 1960 roku Główny Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki. Podporządkowane mu było m.in. Polskie Biuro Podróży „Orbis”, które oprócz sieci biur podróży posiadało wiele bardzo dobrych hoteli.[2] W latach 60 ubiegłego wieku turystyką zajmowało się 9 biur podróży, a do najważniejszych obok Orbisu należał „Almatur”, „Juventour” i „Turysta”[3].

Dojście do władzy Edwarda Gierka otworzyło Polskę na turystów zagranicznych w znacznie szerszym zakresie. Celem artykułu nie jest analiza sytuacji gospodarczej PRL-u w latach 70 XX wieku i dlatego wystarczające jest wskazanie, że ekipa Gierka na inwestycje, spłatę kredytów, a przede wszystkim na import artykułów konsumpcyjnych potrzebowała dewiz. Uznano, że ich źródłem może być rozwój turystyki zagranicznej i szersze otwarcie na gości z zachodu i północy Europy.[4]

Ściąganie dewiz z turystyki odbywało się na kilka sposobów. Podstawowym była obowiązkowa wymiana dewiz po bardzo niekorzystnym kursie, przy czym na jeden dzień pobytu turysta z zachodu musiał wymienić 7 dolarów.[5]  Ponadto rozbudowano sieć sklepów „Peweksu” i „Baltony”, w których można było dokonywać zakupów za dewizy i tzw. bony PeKaO. W sklepach tych można było kupić towar niedostępny w powszechnej sieci sprzedaży i po cenach dla turystów bardzo atrakcyjnych.[6] Pozyskiwano dewizy również w ten sposób, że za noclegi w hotelach i w innych miejscach turyści zagraniczni byli zobowiązani płacić dewizami wymienianymi na złotówki po oficjalnym kursie. Indywidualni turyści podróżujący samochodami musieli płacić dewizami za bony benzynowe.[7] Zauważono, że efektywność pozyskiwania dewiz turystyki jest wyższa, aniżeli eksport towarów, gdyż odpadały koszty transportu, cła, marże, ale przede wszystkim był to „żywy pieniądz”, który zasilał kasę państwa. Wpływy dewizowe z turystyki były tym istotniejsze, że istniał spory deficyt w obrotach handlu zagranicznego. Jednakże udział przychodów z turystyki do przychodów z eksportu w 1974 roku wyniósł zaledwie 2%, a we wcześniejszych latach był jeszcze niższy.[8] W założeniach turystyka przyjazdowa oprócz walorów ekonomicznych miała przyczyniać się do ogólnego rozwoju kraju tj. rozwoju wszelkiej infrastruktury, czego przykładem może być budowa hotelu „Solnego” w Kołobrzegu.

W latach 70 XX wieku w sposób systematyczny wzrastała liczba osób przyjeżdżających do Polski z tzw. krajów kapitalistycznych. Ogółem w 1971 roku przyjazdów takich było 312,7 tyś., w 1973 roku – 581,8 tyś., w 1975 roku 767,1 tyś., w 1977 roku – 934 tyś., a w 1979 roku – 1.016 tyś..[9] Zdecydowanym liderem była Republika Federalna Niemiec skąd w 1971 roku przyjechało 54,5 tyś. turystów, a w 1979 roku 327 tyś.. Na drugim miejscu plasują się turyści z Francji skąd w 1971 roku przyjechało 38,8 tyś., a w 1979 roku 85 tyś. osób. Niewiele mniej przyjechało turystów ze Szwecji bo w 1971 roku 33,9 tyś., a w 1979 roku 80 tyś.[10] Jednym z elementów rozwoju turystyki z Niemiec było zawarcie w grudniu 1970 roku układu normalizującego stosunki, pomiędzy PRL i RFN.[11]

Oprócz pozytywnych aspektów turystyki przyjazdowej z krajów kapitalistycznych dostrzegano również liczne zagrożenia. Przede wszystkim otwarcie kraju na turystów łamało dotychczasowy izolacjonizm, który wykorzystywała propaganda wmawiająca nachalnie, że Polska rozwija się, a kraje zachodnie są wstrząsane strajkami, brutalnymi akcjami policji, czy też powodziami i huraganami. Bezpośredni kontakt z turystami mógł więc niekorzystnie oddziaływać na świadomość polskiego społeczeństwa. Wskazywano także, że przyjazdy zagranicznych turystów mogą wiązać się z zachowaniami chuligańskimi, kradzieżami, alkoholizmem, prostytucją, hazardem, a nade wszystko turyści zagraniczni mogli siać wrogą propagandę i dopuszczać się dywersji ideologicznej. Obawiano się również szpiegostwa, a propaganda sugerowała, że każde wykonane zdjęcie może być wykorzystane do tych celów.

Zaczęto pozwalać przyjeżdżać turystom, ale nieufność z minionych dekad pozostała, czego przykładem mogą być sprawy obiektowe, kryptonim „Hanza”, „Kraina V”, „Turysta”, „Bałtywia”, „Zefir”.

Sprawa obiektowa „Hanza”[12] „na turystykę zachodnio – europejską z RFN i z krajów skandynawskich”[13], została wszczęta na wniosek mjr Adama Cyrankowskiego, zastępcę Komendanta Granicznej Placówki Kontroli (GPK) w Kołobrzegu w dniu 22 maja  1971 roku.[14] Celem założenia sprawy obiektowej było operacyjne rozpracowanie cudzoziemców, którzy w sezonie turystycznym przebywać będą w Kołobrzegu. Autor nie podał z jakich powodów należy operacyjnie rozpracować cudzoziemców, przybywających w celach turystycznych.

We wniosku wskazano, że dla rozpoznania i „ubezpieczenia” wykorzystane zostaną wszystkie dostępne środki operacyjne SB i MO – głównie agentura i kontakty operacyjne (ko.), technika operacyjna, obserwacja zewnętrzna oraz inwigilacja. Przewidywano rozmowy rozpoznawcze i rewizje. Działania te miała prowadzić specjalnie wydzielona grupa pod kierownictwem mjr Cyrankowskiego przy ścisłym współdziałaniu z SB, służbami MO, Wojskowej Służby Wewnętrznej i zwiadu WOP[15]. Zastępcą Cyrankowskiego był st. inspektor GPK por.  Rajmund Ignaszak[16].

Jeszcze przed formalnym wszczęciem sprawy, bo 8 maja 1971 roku mjr Adam Cyrankowski wspólnie z kierownikiem sekcji „T” w Kołobrzegu por. Bowtromiukiem [17] pojechali do Koszalina na spotkanie z kierownictwem Wydziału „T” SB w Koszalinie [18]. W czasie spotkania omówiono i dokonano istotnych ustaleń dotyczących współdziałania grupy ds. turystyki[19] z Wydziałem „T” i jej sekcją na terenie hotelu „Skanpol”.

W hotelu pod wynajem dla Niemców z RFN i Skandynawów przeznaczono 100 pokoi dla 150 osób na piętrach  I, II i III. Z ogólnej liczby tych 100 pokoi 40 miało założone instalacje do stosowania podsłuchu pokojowego (PP)[20], z czego 16 w pokojach jednoosobowych i 24 dwuosobowych[21]. Ze względów praktycznych jednorazowo można było „opracować” od 5 do 10 pokoi. Najbardziej istotna była sprawa umieszczania w pokojach z podsłuchami odpowiednich osób, gdyż ich późniejsze przemieszczanie było niemożliwe, bądź utrudnione.

Aby to zrealizować sekcja ”T” w Kołobrzegu dostała zadanie uruchomienia wszystkich niezbędnych sił i środków, głównie tajnych współpracowników i kontakty operacyjne dla:

¾    sprawnego kierowania właściwie wybranych osób (figurantów) do pokoi z podsłuchem;

¾    dostarczenie danych do ewidencji i identyfikacji poprzez zbieranie paszportów i kart meldunkowych, kierowanie turystów do oficera wizowego i wskazywanie podejrzanych osób;

¾    umożliwienia przeprowadzenia penetracji (tajnych rewizji w pokojach).

W sposób oczywisty zasadnicze zadanie przypadło kierownikowi recepcji obywatelowi K., który był zaufanym człowiekiem Wydziału „T”, i był w dyspozycji szefa SB mjr Nowaka. Aby ułatwić typowanie cudzoziemców do pokoi z podsłuchem założono, że przy ich meldowaniu będą zabierane paszporty, które zostaną sfotografowane. Ustalono, że z recepcji muszą być usunięci pracownicy, którzy mają negatywny stosunek do SB tj. nie są tajnymi współpracownikami i mogliby przeszkadzać w operacji „ Hanza”. Uznano również, że należy nawiązać kontakt operacyjny z personelem obsługującym piętra[22] dla pomocy przy tajnych przeszukaniach pokoi, które prowadzić będzie oficer sekcji „T” kpt. Grycewicz. Kołobrzeska sekcja „T” miała zabezpieczyć sobie stały dostęp do kluczy.

Sekcja „T” była w stanie podsłuchiwać wszystkie telefony zainstalowane w hotelu „Skanpol”, w tym również z rozmównicy publicznej. Jednakże z przyczyn technicznych nie mogła podsłuchiwać więcej niż 10 rozmówców jednocześnie. Wszystkie podsłuchy prowadzone były w uproszczonej formie na podstawie zleceń kierownika grupy, kierowane bezpośrednio do sekcji „T” w Kołobrzegu, a dopiero później były zatwierdzane przez wojewódzkiego szefa SB, (był to wówczas I zastępca Komendanta Wojewódzkiego MO). Pozyskiwany materiał z podsłuchów był odtwarzany przy udziale oficera znającego język niemiecki.

Pomieszczenie dla oficera wizowego załatwiono bezpośrednio z dyrektorem Plutą i miało ono zainstalowany podsłuch, a nadto wyposażone było w kamuflowany aparat typu „robot”, który automatycznie wykonywał zdjęcia osobom wchodzącym do tego pokoju[23]. W planie przewidziano, że szerzej niż zwykle wykorzystany zostanie kołobrzeski punkt „W”, który będzie zwracał uwagę na kontakty cudzoziemców z obywatelami polskimi[24]. Kierownik punktu „W” por. J. Chmielewski miał zwracać uwagę na wrogą propagandę w listach, umawiane spotkania, zapytania o informację itp.

Ostatecznie zadania operacyjne przypadły głównie pionowi KRG KWMO w Koszalinie przy współudziale wydziału II i innych jednostek SB. Szczególne zadania spoczywać miały na Granicznej Placówce Kontroli w Kołobrzegu i na referacie SB KPMO w Kołobrzegu.

Grupa operacyjna miała działać w składzie:

- mjr A. Cyrankowski dowódca grupy w 1971 roku, który oprócz funkcji kierowania miał
za zadanie utrzymywać kontakt operacyjny z kierownikiem „Orbisu” H. Bieńkiem, stałym pilotem „Orbisu” Zaborowskim i dyrektorem hotelu „Skanpol” Plutą.

- por. R. Ignaszak ponosił odpowiedzialność za rozpoznanie wstępne turystów i typowanie do obserwacji jak również z uwagi na znajomość języka niemieckiego prowadził rozmowy operacyjne i wyjaśniające z Niemcami.

- por. T. Stobiecki[25] miał za zadanie obsługiwać tajnych współpracowników z grupy pilotów oraz obsługi technicznej (kierowcy, dysponenci samochodów), a generalnie zabezpieczał operacyjnie i organizacyjnie przy udziale terenowych jednostek SB wycieczki Niemców.

- kpr. J. Bednarski[26] miał prowadzić działania operacyjne wobec turystów z krajów skandynawskich i koncentrować się na instytucjach organizujących te przyjazdy. Ponadto miał prowadzić tajnych współpracowników pozyskanych spośród pracowników „Skanpol”, tj. portierów i obsługi pięter.

- kpt. Błaszczyk miał załatwiać sprawy związane z przedłużeniem wiz, oraz miał przeprowadzać rozmowy wyjaśniające z cudzoziemcami. W czasie planowanego urlopu miał go zastępować kpt. Pietrzak z GPK Kołobrzeg.

Z grupą mieli ściśle współpracować inni oficerowie SB i GPK, a w szczególności kpt. Oświęcimski, kpt. Zimnowłocki[27], kpt. Lutyński[28], por. Markiewicz[29], por. Pauszka[30], por. Wysocki[31]. Mieli oni w szczególności wykorzystywać prowadzoną przez siebie agenturę do zadań rozpoznania cudzoziemców.

Grupa miała prowadzić ewidencję wewnętrzną alfabetyczną, opartą na kartach meldunkowych, a oprócz danych personalnych miały tam znajdować się zapisy dotyczące zachowań. Istotnym założeniem było śledzenie odgłosów za granicą, na temat pobytu turystów w Kołobrzegu. Podstawowym źródłem informacji miała być prasa tzw. „rewizjonistyczna” z RFN. Grupa miała realizować działania, współdziałając z MO, WSW, WOP, kontrwywiadem wojsk radzieckich. Na zadania operacyjne z funduszu „O” przydzielono limit finansowy w wysokości 3000 zł.

Organizacją przyjazdów turystów niemieckich w 1971 roku zajmowało się głównie biuro turystyczne „Hummel” z Hanoweru, które organizowało 7 dniowe turnusy  po 94 turystów jednorazowo[32]. W okresie sezonu od czerwca do września zaplanowano łącznie 14 przyjazdów. Transfer z Niemiec odbywał się pociągiem do Poznania, skąd następnie turyści przewożeni byli do Kołobrzegu autobusami.  Wycieczki te przybywały z miast zbiorczych między innymi z Kolonii, Düsseldorfu, Duisburgu, Essen, Bochum, Dortmundu, Hamm, Bielefeld, Hannoveru i z Berlina Zachodniego. Przewidywano wycieczki fakultatywne do Słupska, Koszalina (na koncert organowy) i do Szczecina.

Ze strony polskiej organizacją przyjazdów turystów z Niemiec miał się zajmować „Orbis”, który zapewniał transfery, pobyt, wyżywienie, pilotów i środki transportu. SB dążyła, aby obsadzić stanowiska pilotów, kierowców autobusów i przewoźników turystycznych „naszymi ludźmi”[33]. SB bardzo dokładnie analizował dane personalne kandydatów na pilotów,  kierowników wycieczek turystów zagranicznych. Preferowano członków PZPR i osoby chętne do współpracy z SB. Do Kołobrzegu z centrali „Sports – Turistu” delegowano 8 pracowników, przy czym Władysław Foryś, Teodor Śmigielski, Kazimierz Niewiadomski i Stanisław Karpiński byli emerytowanymi funkcjonariuszami SB i jak zapewniał Wydział III Departamentu II MSW w Warszawie mogą być operacyjnie wykorzystani.[34]

W ramach sprawy obiektowej „Hanza” starano się uzyskać wszelkie informacje
o przedstawicielach biura turystycznego „Hummel Reise” tj. o Günterze Kachant, Verze Eugenhausen i Hansie Birkhaüsen[35].

Drugie biuro turystyczne „Airturs” zarezerwowało łącznie 120 miejsc na 6 turnusach po 20 osób. Turyści z tego biura mieli przybywać drogą powietrzną do Warszawy, a stamtąd samolotem do Zegrza koło Koszalina. Kolejnym etapem miała być podróż autokarem do Kołobrzegu.

Jeszcze przed formalnym wszczęciem sprawy obiektowej „Hanza” prowadzący ją mjr Cyrankowski zorganizował naradę z oficerami Wojskowej Służby Wewnętrznej. Ppłk. Klisiewicz z WSW omówił zadania w zabezpieczeniu obiektów wojskowych przed ich penetracją przez cudzoziemców. Major Bochdziewicz zreferował sprawę kontaktowania się i przekazywania informacji pomiędzy grupą operacyjną a oficerami WSW. Zwrócił uwagę na możliwość powiązań oficerów rezerwy z cudzoziemcami, a także na kontakty rodzin wojskowych u których przebywali cudzoziemcy[36].

Po zakończeniu sezonu kpt. M. Zimnowłocki i por. T Stobiecki przygotowali obszerne podsumowanie pierwszego sezonu funkcjonowania sprawy obiektowej „Hanza”[37]. Ostatecznie do Kołobrzegu za pośrednictwem biura Humel Reise przyjechało 509 turystów z RFN,  a z innych biur 245 – razem 754 osoby.  Najwięcej turystów było w przedziałach wieku 30 – 40 i 40 – 50 lat.

Dominowały gospodynie domowe – 175 osób, urzędnicy – 152 osoby, robotnicy fizyczni – 73 i uczniowie- 82 osoby. Najczęściej byli to mieszkańcy Hamburga- 50 osób i Hanoveru- 55 osób. Wszyscy Niemcy zakwaterowani byli w „Skanpolu” i tam spożywali posiłki. W sposób zorganizowany odbywały się wycieczki do Szczecina i Koszalina autokarami Orbisu. Niemcy mogli też wypożyczać oddane do ich dyspozycji 4 samochody osobowe „Fiat 125p”, a także wyjeżdżali poza Kołobrzeg taksówkami, autobusami komunikacji publicznej i pociągami. Miejscami docelowymi były ich byłe miejsca zamieszkania, lub miejsca zamieszkania znajomych.

Turyści opuszczający Kołobrzeg zobowiązani byli zgłaszać polskiemu pilotowi dokąd, do kogo i na jak długo wyjeżdżają. Informację z wyjazdów Niemców uzyskiwano od tajnych współpracowników spośród pilotów i taksówkarzy, a także od miejscowych funkcjonariuszy MO, SB i WSW. W podsumowaniu opisano kilkanaście przypadków niewłaściwych zachowań turystów  z RFN.

Kurt Henke, 45 letni inżynier budowlany z Hamburga wypożyczył samochód osobowy Fiat 125p i pojechał do Trzebiatowa, gdzie wykonywał zdjęcia jednostki rakietowej i został zatrzymany. Decyzją prokuratora wojewódzkiego został zwolniony za kaucją 1000 DM.

51 letni kierownik budowy Behrendt Johannes został zatrzymany, gdyż wykonywał zdjęcia obiektów zastrzeżonych do fotografowania[38]. W jego pokoju dokonano tajnego przeszukania, oraz był poddany inwigilacji, gdyż kontaktował się z dwoma polskimi obywatelami z Chojnic i ze Słupska.

Poddany inwigilacji  grupy operacyjnej został 50 letni lekarz Horst Rodicki, który był na wczasach z żoną. Pojechali oni do Koszalina, gdzie rzekomo mieli zainteresować się jednostką WOP, a także weszli do domu I sekretarza KW PZPR tłumacząc, że chcieli odwiedzić znajomego, który kiedyś w nim mieszkał.

W lipcu 1971 roku do Kołobrzegu przyjechał Hartmut Henings, 35 letni nauczyciel języka angielskiego. Polskiego pilota poprosił o kontakt z nauczycielem polskim, co mu umożliwiono. W rozmowie Herings spytał wprost polskiego kolegę, czy został nasłany przez bezpiekę.[39] Poinformował go, że w hotelu przeglądano jego rzeczy. Niemiec z polskim nauczycielem swobodnie rozmawiał o stosunkach politycznych w RFN i pytał z kolei, czy polski rząd jest niezależny w swoich decyzjach od Związku Radzieckiego.

Podobnie zachowała się  49 letnia nauczycielka Ehrengard Gerda von Voedtke, która również poprosiła o kontakt z polskim nauczycielem. Kiedy się z nim spotkała, rozmawiała o nieznaczących sprawach.

Szczególnej obserwacji poddano Wilke Hermana, 37 letniego spawacza, który ukrywał znajomość języka polskiego. Ustalono, że w przeszłości pracował na PKP na terenie Pomorza Zachodniego. W czasie 22 dniowego pobytu w Kołobrzegu kilkukrotnie wyjeżdżał w nieznanym kierunku . W wyniku obserwacji ustalono, że kontaktował się on z kobietą w wieku ok. 30 lat, zamieszkałą w Szczecinie, którą znał od dłuższego czasu. W jego pokoju dokonano tajnego przeszukania, ale poza rzeczami osobistymi nic nie znaleziono.

Pod stałą obserwacją grupy operacyjne pozostawał przedstawiciel niemieckiej firmy turystycznej Alfred Zech. Pod koniec pobytu zarzucono mu usiłowanie wywozu starodruku z XVI wieku. Decyzją prokuratora wojewódzkiego został zwolniony za kaucją 5000 DM.

Zainteresowanie wzbudził też 50 letni nauczyciel, Horn Harald, który z Lubeki przyjechał na wczasy. Był on odwiedzany przez obywatela polskiego, który miał rodzinę w Niemczech. Wydział „B” ustalił, że Horn czytał polskie gazety, a kontakty miały rodzinny charakter.

Powodem obserwacji braci Rudiego i Dietera Finger, urodzonych w Kołobrzegu, była ich znajomość z Zygmuntem Kucygą, który miał gospodarstwo rolne przy ulicy Wschodniej. Fingerowie wymienili z Kucygą adresy, dali mu drobne upominki i zapewnili, że w przyszłym roku przyjadą samochodem z namiotami i zatrzymają się u niego. Według oceny sporządzających raport, powodem nawiązania kontaktu była bliska odległość gospodarstwa Kucygi od lotniska w Bagiczu.

Przy pomocy techniki operacyjnej zdobyto informację, że 48 letni Woidt Siegfried posiada adres pewnej kobiety z Rosnowa. Wspomniał, że chciałby zwiedzić Wilno. Z podsłuchu wynikało, że żona zabraniała mu czegoś fotografować i to już koniec ustaleń.

Ziegelmann Irmngard z zawodu sekretarka utrzymywała kontakt z Polakiem o nazwisku Müller, do którego wcześniej pisała listy[40].

Autorzy informacji stwierdzili, że pominięto wszystkie przelotnie nawiązywane przez Niemców kontakty, które nie posiadały znamion trwałości, lub były nieciekawe z punktu widzenia operacyjnego. Znakomita większość wczasowiczów przyjechała, aby odwiedzić Heimat. Tw. „Erika” donosił, że turyści wywożą kawałki tynku lub cegły z domu, w którym mieszkali, bądź gałązki drzew, które rosły przy domu, traktując te przedmioty jak relikwie. W informacji znajdowała się rozsądna konkluzja, że tego typu zdarzenia nie mogą absorbować Służby Bezpieczeństwa.

Za wyjątkiem Zecha i Hanke pozostałych turystów niemieckich nie zatrzymywano i nie byli oni karani, gdyż zachowywali się w sposób karny i zdyscyplinowany. W 10 przypadkach Niemcom zabierano filmy, bądź aparaty fotograficzne. Po przejrzeniu stwierdzono, że nie zawierają one zdjęć obiektów zastrzeżonych i zwracano filmy właścicielom. Podsumowując współpracę z Milicją Obywatelską autorzy stwierdzili duży zapał funkcjonariuszy MO, którzy jednak wielokrotnie postępowali w sposób nadgorliwy, gdyż zabierali aparaty fotograficzne niemieckim turystom w sposób nieuzasadniony, czym przysparzano grupie zbędnej pracy a cudzoziemcom rozgoryczenia.[41]

W czasie sezonu grupę, oraz GPK opuścił mjr Cyrankowski a w jego miejsce wyznaczono kpt. Zimnowłockiego. Grupa ta posiadała w hotelu „Skanpol” 4 tajnych współpracowników i  8 kontaktów operacyjnych. Łącznie wykorzystano w czasie prowadzenia sprawy „Hanza” w 1971 roku 32 tw. i 18 kontaktów operacyjnych (ko.). Intensywnie wykorzystywano podsłuch pokojowy (PP) i podsłuch telefoniczny (PT), natomiast problemy pojawiły się przy ich wykorzystaniu, gdyż nie nadążano przepisywać i tłumaczyć materiałów z podsłuchów. Do członków grupy operacyjnej materiały te docierały nieraz z ponad  2 tygodniowym opóźnieniem

Łącznie PP objęto 98 osób a kontrolę rozmów telefonicznych zastosowano wobec 10 osób. Wydział „B” prowadził obserwację zewnętrzną 10 turystów niemieckich.

We wnioskach końcowych wskazywano wiele niedociągnięć i błędów, jak na przykład wykorzystywanie zbyt dużej agentury, która nie dawała żadnych istotnych informacji
o cudzoziemcach, brak w Skanpolu stałego rezydenta, czy też brak przydziału dla grupy samochodu i niemożność uruchomienia dalekopisu. Autorzy ubolewali, że kontrola wszystkich turystów okazała się niemożliwa i postulowali potrzebę wstępnej eliminacji w oparciu o uzyskane dane personalne. Podsumowano, że słuszne było powołanie grupy  operacyjnego zabezpieczenia pobytu turystów i należy to kontynuować w latach następnych, jednakże przy zdecydowanie lepszej pracy wydziału „T” tak, aby materiały z podsłuchów spływały na bieżąco[42].

Już rok później, bo 22.06.1972 roku szef SB w Kołobrzegu mjr Franciszek Nowak[43] zwrócił się do swojego przełożonego płk. S. Sokołowskiego, który był szefem SB w Koszalinie o przejęcie sprawy obiektowej „ Hanza”, gdyż nastąpiła zamiana zakresu działań Granicznej Placówki Kontroli w Kołobrzegu, w wyniku czego praca operacyjna dotycząca turystyki z państw kapitalistycznych, znalazła się w gestii Służby  Bezpieczeństwa

Poczynając od 1972 roku sprawę obiektową „Hanza” przekazano z GPK Kołobrzeg
do miejscowej grupy SB i kierownictwo objął mjr F. Nowak, kierownik Referatu SB Kołobrzeg.

Przed sezonem 1972 roku SB odbyło naradę z oficerami WSW[44]. Mjr Nowak ubolewał, iż niemożliwa jest pełna kontrola wszystkich cudzoziemców i wyłoniła się konieczność prowadzenia pracy filtracyjnej, co powoduje ustalenie kryteriów doboru cudzoziemców do obserwacji. Zwrócił też uwagę na właściwą gradację jednostek wojskowych i sytuacje, w jakich osoby fotografujące będą wykonywać zdjęcia. Ppłk. Klisiewicz z WSW poinformował, że stacjonująca w Kołobrzegu dywizja przechodzi reorganizację i wymianę sprzętu bojowego, co może zainteresować wywiad państw zachodnich. Z tego powodu powinien być szczególnie chroniony Batalion Rozpoznawczy i Dywizjon Artylerii Rakietowej. W naradzie ze strony SB oprócz mjr Nowaka uczestniczyli por. Markiewicz i por. Stanisław Stobiecki[45].

W trakcie trwania sezonu letniego 1972 roku dokonano analizy pracy grupy operacyjnej przy Referacie SB w Kołobrzegu[46]. Autor obszernego opracowania zwrócił uwagę na wybrane wypowiedzi turystów RFN[47] pochodzące z komunikatów podsłuchów pokojowych. Do negatywnych zaliczono:

¾    w RFN jest prawdziwa wolność;

¾    mało budownictwa indywidualnego i w ogóle sakralnego;

¾    słaba obsługa w Kołobrzegu, bałagan i brud. Polacy to świnie;

¾    turyści RFN są lepiej obsługiwani od turystów z NRD, ponieważ płacą dewizami.

Były też pozytywne wypowiedzi:

¾    Kołobrzeg jest ładnym miastem, znacznie ładniejszym jak dawniej, można tu wypocząć;

¾    ludzie są bardzo sympatyczni;

¾    krytyka polityki USA w Wietnamie i na Bliskim Wschodzie.

Kpt. L. Kowalski podkreślił, że turyści RFN są oględni w wypowiedziach. Znacznie więcej, wręcz wrogich wypowiedzi pochodzi od Polaków, z rodzin które odwiedzają.

We wnioskach postulował on rozbudowę sieci tajnych współpracowników wśród taksówkarzy i personelu hotelowego zatrudnionego na piętrach. Należy urządzić nowy postój taksówek w pobliżu hotelu i kierować do niego taksówkarzy współpracujących z SB. W przypadku odmowy i oporu należy występować o cofnięcie koncesji. Zalecał zwrócenie się do Komitetu Powiatowego  PZPR o wyciągnięcie wniosków partyjnych wobec dwóch dyrektorów PGR w Jarkowie i w Górawinie. Ułatwiają oni turystom niemieckim penetrację, gdyż zaprosili byłych właścicieli tych gospodarstw do zwiedzania, a następnie gościnnie ich podejmowali.

Autor zwrócił uwagę, że w hotelu „Skanpol” bezkarnie szerzy się handel obcą walutą, czego w poprzednim sezonie nie obserwowano. Czołowe postacie w tym procederze to portier Girzyński i Bamberski. Handlem walutą zajmują się też kelnerzy a głównie K. Stańczyk i dlatego należy wprowadzić w kasie wymiany walut, zakaz wymiany marek na dolary.

Kpt. Kowalski sformułował również wniosek, aby zastrzegać przyjazd do Polski turystów, którzy dostarczają materiały do ośrodków rewizjonistycznych w Niemczech[48].

W 1972 roku pod dowództwem mjr Franciszka Nowaka działała grupa w składzie:

  1. por. T. Stobiecki z Wydziału II KWMO Koszalin.
  2. por. B. Kalinowski z Wydziału Paszportów i Dowodów Osobistych KWMO.
  3. kpt. R. Lutyński z GPK Kołobrzeg.
  4. kpr. J. Bednarski z Referatu SB w Kołobrzegu.
  5. kpr. J. Klimowicz z GPK Kołobrzeg.

Grupa ta obsługiwała łącznie 23 OZI (osobowe źródła informacji) w tym 5 tw. i 18 ko. W czasie od 15.05.1972 roku do 20.09.1972 roku członkowie grupy operacyjnej odbyli 307 spotkań z OZI, uzyskując 450 różnych informacji, z czego od tajnych współpracowników otrzymano 68 informacji, a pozostałe od kontaktów operacyjnych.

Najwięcej spotkań odbyto:

- z tw. „Strąk”- 27 spotkań, przekazał 44 informacje.

¾    z ko. „R” – 70 spotkań, przekazał 133 informacje.

¾    z ko. „HK” – 29 spotkań, przekazał 44 informacje.

¾    z ko. „ Władysław”  – 15 spotkań, przekazał 22 informacje

¾    z ko. „Stefan” – 15 spotkań, przekazał 20 informacji.

¾    z ko. „WC” – 51 spotkań, przekazał 99 informacji[49].

Najwięcej źródeł informacji obsługiwał por. B. Kalinowski, natomiast najwięcej spotkań odbył por. Stobiecki. Fala krytyki spadła na kpr. J. Bednarskiego, który udokumentował najmniej spotkań.

Podkreślono dobrą współpracę SB z GPK Kołobrzeg, gdyż 2 oficerów GPK uczestniczyło w pracach grupy operacyjnej, a ponadto ze strony GPK wpłynęło 30 informacji od posiadanych na ich łączności źródeł osobowych[50]. Ponadto grupa korzystała z pomocy oficerów GPK w zakresie tłumaczeń rozmów i dokumentów.

W czasie urlopów kpr. J. Bednarskiego zastępował kpt. Z. Sukiennik[51], a por. T. Stobieckiego zastępował por. H. Leszczyński. Łącznie grupa operacyjna w 1972 roku kontrolowała 188 obywateli RFN przyjeżdżających do Kołobrzegu, w tym środkami techniki operacyjnej PP 132 osoby, KRT 43 osoby, PDF – 3 osoby. Wobec 26 turystów zastosowano obserwację zewnętrzną przez wydział „B”, a wobec 8 osób dokonano tajnych przeszukań rzeczy osobistych i pomieszczenia[52]. Przeprowadzono trzy rozmowy operacyjne z turystami z Niemiec[53]. Przy udziale wydziału „W” KWMO w Poznaniu inwigilowano korespondencję między stałą przedstawicielką firmy „Humel”, a nadawcami w RFN. Wydział „W” przekazał 12 dokumentów z otwarcia korespondencji. W jednym przypadku tajnie zniszczono przez prześwietlenie filmy zawierające treści możliwe do wykorzystania przez organizacje ziomkowskie w RFN.

W sezonie letnim 1972 roku przyjechało do Kołobrzegu łącznie 992 turystów niemieckich, a więc nastąpił znaczny przyrost ilościowy w porównaniu do roku poprzedniego. Po raz drugi przyjechało 46 osób. W odróżnieniu od 1971 roku, w roku następnym nie stwierdzono ani jednego przypadku fotografowania przez turystów RFN obiektów i urządzeń wojskowych, a zachowanie się ich w pobliżu koszar wskazywało, że lękają się podejrzeń ze strony SB o ich zainteresowanie tymi obiektami.

Jedenaście osób wzbudziło szczególne zainteresowanie członków grupy operacyjnej. Podejrzenia ściągnęli na siebie Springer Kurt i jego żona Ewa, gdyż odwiedzili osoby zamieszkałe w pobliżu lotniska wojskowego w Zegrzu.

Andersen Werner i jego żona Ruth przebywali w towarzystwie Freder Klausa i jego żony Brygidy. Podejrzane było to, że Brygida cztery lata wcześniej mieszkała w Kołobrzegu.

Neuman Karl był celnikiem i dlatego uważano, że może być związany ze służbami specjalnymi RFN. Dwaj niemieccy turyści wzbudzili zainteresowanie, gdyż nawiązywali kontakty z kobietami co uznano, że może być czynnikiem nadającym się do wykorzystania przez służby specjalne RFN. Paul Lüdke podsłuchiwany (PP) powiedział do żony, że w pewnej miejscowości znajdują się jednostki wojskowe. Przeprowadzono w jego pokoju tajne przeszukanie, które nic nie ujawniło.

W pierwszej połowie czerwca 1972 roku do Kołobrzegu turystycznie przyjechało kilku pastorów i osób związanych z klerem, którzy usiłowali nawiązać kontakty z naszym duchowieństwem. Z faktu tego wyprowadzono wniosek, że jest to zorganizowana akcja polityczna ze strony RFN. Uznano też, że zachowanie Bonieb Wilfreda ma charakter rewizjonistyczny, gdyż pieszo chodził po wsiach i fotografował gospodarstwa chłopskie, szczególnie te, które były mocno zniszczone. Grupa operacyjna odnotowała też przyjazd do Kołobrzegu kilku dziennikarzy programu II telewizji RFN, którzy prowadzili wywiady z turystami z Niemiec na temat ich pobytu na wczasach. Chcieli w ten sposób ustalić czy rację ma gazeta „Nev Quick”, na której łamach pojawił się artykuł ukazujący Kołobrzeg w złym świetle, czy też „Der Spiegel”, w którym pisano pozytywnie o mieście. Dziennikarze oświadczyli turystom, że ich film zdementuje fałszywe wypowiedzi „Quicka”.

Mjr Franciszek Nowak wiele uwagi poświęcił współpracy z sekcją „T” Wydziału III SB. Uznał on, że obsada tej sekcji jest zbyt szczupła do potrzeb i dlatego nie zawsze było możliwe kontrolowanie osób pozostających w zainteresowaniu grupy. Nadto komunikaty ze względu na trudności w odtwarzaniu napływały z opóźnieniem, co uniemożliwiło ich bieżące wykorzystanie. Według jego opinii kierownik sekcji „T”[54], kpt. J. Bowtromiuk działał bardzo dobrze, gdyż na bieżąco przekazywał karty meldunkowe cudzoziemców i informację od jego osobowych źródłach informacji o nowo przybywających turystach. Ponadto kpt. J. Bowtromiuk aktywnie uczestniczył w tajnych przeszukaniach.

Autor opracowania we wnioskach końcowych wypunktował braki i niedomagania, do których zaliczył głównie:

¾    zrezygnowanie z kontroli i  fotografowania paszportów cudzoziemców,

¾    brak lokali kontaktowych, co utrudniało organizację spotkań z OZI. Przyczyną były trudności lokalowe w Kołobrzegu w okresie sezonu letniego,

¾    brak w grupie osoby posługującej się biegle językiem niemieckim,

¾    braki kadrowe w sekcji „T”.

Mjr Franciszek Nowak ubolewał, że pomimo dużego nakładu pracy w sezonie letnim 1972 roku w Kołobrzegu nie uzyskano efektów w postaci aresztów, bądź wszczęcia spraw operacyjnego rozpracowania. Postulował więc utworzenie stałej grupy operacyjnej, działającej cały rok, a nie tylko w sezonie letnim.

Postulat powołania stałej grupy operacyjnej nie znalazł zrozumienia u przełożonych, gdyż w 1973 roku szef SB w Koszalinie powołał na czas od 4 czerwca do 15 września grupę do spraw zabezpieczenia turystów pod dowództwem szefa kołobrzeskiej SB mjr Franciszka Nowaka. W skład grupy wchodzili:

  1. kpt. B. Kalinowski z Wydziału Paszportów KWMO w Koszalinie;
  2. plut. J. Hajdamowicz z Wydziału II KWMO Koszalin;
  3. kpt. Z. Sukiennik z Referatu SB w Kołobrzegu;
  4. plut. R. Sołtysiak[55] z Referatu SB w Kołobrzegu

Ponadto na czas urlopów w zastępstwie czynności wykonywali kap. Z. Banasiak[56] i kpr. J. Bednarski.

W ramach przygotowań do sezonu 1973 roku WSW 8 Dywizji Zmechanizowanej sporządziła plan współdziałania ze Służbą Bezpieczeństwa KPMO Kołobrzeg w sprawie zabezpieczenia jednostek wojskowych Garnizonu Kołobrzeg[57] przed penetracją dyplomatów i turystów państw kapitalistycznych w sezonie letnim 1973 roku[58].

Autor planu jako szczególne zagrożenie uznawał:

¾    ustalenie podejrzanego zachowania się cudzoziemców w obrębie jednostek wojskowych;

¾    uzyskanie danych po nawiązaniu bezpośredniego kontaktu cudzoziemca z osobą wojskową;

¾    ustalenie wynajęcia kwatery przez cudzoziemca u rodzin wojskowych;

¾    stwierdzenie odwiedzin cudzoziemców przez osoby wojskowe w hotelu „Skanpol” lub w innych kwaterach cudzoziemców.

W konsekwencji zaplanowano aktywne wykorzystanie osobowych i technicznych środków pracy operacyjnej w celu obserwacji następujących osób:

¾    mł. chor. Tadeusz Jędraszczyk, gdyż utrzymywał bliżej nierozpoznany kontakt z turystami z RFN w hotelu „Skanpol”;

¾    Czesława Cieploch – żona oficera, gdyż utrzymuje kontakty z cudzoziemcami w sezonie;

¾    por. Ryszard Szwedkowicz, gdyż posiada skłonności do nawiązywania kontaktów z cudzoziemcami;

¾    por. Henryk Wieradzki, gdyż ma powiązania rodzinne z państwem kapitalistycznym[59]i jest odwiedzany przez cudzoziemców;

¾    por. Włodzimierz Górny, gdyż zna niemiecki i w 1971 roku kontaktował się z turystami RFN w Skanpolu, a nadto jego żona pracuje w Skanpolu jako recepcjonistka[60];

¾    Róża Nawrocka – żona oficera kontaktowała się z turystami z RFN;

¾    plut. Ryszard Kowalski, gdyż posiada skłonności do nawiązywania kontaktów z cudzoziemcami;

¾    sierż. Rudolf Poloński z powodu posiadania krewnych w RFN, którzy mogą go odwiedzać.

¾    Ryszard Reinhard, gdyż mieszka w pobliżu jednostki, a w sezonie utrzymuje kontakty z cudzoziemcami.

Dla śledzenia wyżej wymienionych osób miała zostać wykorzystana agentura pozostająca w gestii wszystkich oficerów SB i WSW.

3 stycznia 1973 r. Szef Wydziału II Bałtyckiej Brygady WOP płk Czesław Bołejszo i Naczelnik Wydziału Paszportów KWMO w Koszalinie ppłk Bronisław Witaszyk[61] sporządzili wspólnie plan współdziałania podległych sobie jednostek. Celem planu było operacyjne rozpoznanie cudzoziemców przekraczających granicę państwa, oraz przebywających na terytorium PRL. Oba piony miały aktywnie zaangażować osobowe źródła informacji[62] nie tylko do rozpoznania międzynarodowego ruchu osobowego, ale również dla ochrony morskiej granicy państwowej i rybołówstwa. Dotyczyło to osób, które czynią przygotowania do ucieczki za granicę, bądź ich dokonały, a także osób które mogą w tym dopomóc. Plan zakładał, że szczególną uwagę należy zwrócić na osoby, które dysponują lekkimi środkami pływającymi, a także zatrudnionych na jednostkach rybackich i w portach utrzymujących kontakty z państwami kapitalistycznymi,  skłonnych do odstania w obcych portach[63]. Głównym ustaleniem zawartym w tym planie było wzajemne zobowiązanie do przekazywania sobie istotnych informacji zdobytych w drodze operacyjnej, oraz dotyczących ucieczek, bądź ich prób.

W informacji podsumowującej sezon 1973 roku[64] wskazano, że w Kołobrzegu przebywało łącznie 2339 osób z państw kapitalistycznych, w tym z RFN 1541 osób z czego skierowanych przez „Humel Reise” 941. Jak zwykle dominowali turyści w wieku 40-50 lat i 50-60 lat. Turyści z Niemiec przybywali w dwojaki sposób – albo promem do Gdańska i następnie własnymi samochodami do Kołobrzegu, bądź też specjalnym pociągiem z RFN bezpośrednio do Kołobrzegu.[65] Na ogólną ilość 941 turystów z RFN, aż 452 było urodzonych na naszym terenie.

W 1973 roku, tak jak w poprzednim nie ujawniono „faktów typu wywiadowczego” ze strony turystów z RFN. Nie stanowiło to jednak przeszkody do inwigilacji osób podejrzewanych o tego rodzaju działalność. Tak na przykład obserwacji Wydziału B poddano Kopp Havalda, który do Kołobrzegu przyjechał własnym samochodem. W czasie obserwacji ustalono, że przejeżdżając obok obiektów wojskowych zwalnia szybkość do 15 km./godz. pilnie obserwując te obiekty. Kurt Bitner urodził się w Kołobrzegu i podawał, że jest urzędnikiem, a w rzeczywistości był dziennikarzem. Dokonywał on zdjęć różnych obiektów, takich jak mosty, kościoły, budynki. W czasie tajnego przeszukania w jego pokoju hotelowym znaleziono różne notatki, szkice. Ponadto utrzymywał kontakt z figurantem sprawy kryptonim „Germanista”.

Jülich Bertram z zawodu dziennikarz miał zezwolenie na fotografowanie w towarzystwie funkcjonariusza SOK lokomotyw parowych i lokomotyw wąskotorowych. Tymczasem zaobserwowano, że dokonywał on tych zdjęć bez obecności funkcjonariusza SOK. Wykonywał on również zdjęcia panoramy Świnoujścia ujmując jednostki wojskowe.

Johanes Stig, obywatel szwedzki, był w Kołobrzegu swoim samochodem kilkanaście razy i był podejrzewany o współpracę z kontrwywiadem szwedzkim. Tw. „Brzozowskiemu” obiecał przywieść zaproszenie do Szwecji.

Wyszczególniono w informacji, że w toku sezonu 1973 roku kontrolowano środkami operacyjnymi 51 obywateli RFN. Za ciekawe uznano 6 spraw, w tym dotyczącą stałego przedstawiciela „Humel Reise”, oraz Rogge Manfreda, który w 1957 roku mieszkał w Polsce i pozostawał na kontakcie z SB. Dlatego też przeprowadzono z nim rozmowę operacyjną, w której podkreślał swój lojalny stosunek do Polski.

U Westphal Sierghried przeprowadzono tajne przeszukanie i ustalono, że jego żona jest posłem do Landstagu w Bawarii, a ponadto posiadał on dolary USA, których nie zadeklarował przy wjeździe do Polski.

Franke Hans był z zawodu inżynierem i w czasie jazdy drogą obok lotniska w Bagiczu zwolnił prędkość do 20 km/godz. W jego pokoju przeprowadzono tajne przeszukanie i ustalono, że ma żonę i dwoje dzieci.

Miarka Karl z Polski wyjechał w 1950 roku, a wcześniej jako młody chłopak pracował przy budowie Nowej Huty. Tajne przeszukanie w jego pokoju nic nie ujawniło.

W pięciu przypadkach ujawniono, że turyści z Niemiec nawiązali kontakty z obywatelami Polski.

Wyniki kontroli operacyjnej nie ujawniły jednak jaskrawych przypadków wrogiej działalności politycznej, bądź też rewizjonistycznej. Były nieliczne przypadki wypowiedzi turystów negatywnych wobec Polaków (niegospodarność i braki w sklepach), ale więcej było pozytywnych. Na przykład Gertruda Musolt powiedziała, że w Połczynie miała kawiarnię, a obecnie jest bardzo dobrze prowadzona i ma ładny wystrój.

Z tzw. inspiracji SB w każdy czwartek redaktor „Głosu Koszalińskiego” wygłaszał pogadanki dla turystów o sytuacji gospodarczej, szkolnictwie i o kościele w Polsce. W spotkaniach tych uczestniczyło około 75 % turystów z danego turnusu.

W podsumowaniu podano, że w 1973 roku poddano kontroli operacyjnej 60 cudzoziemców, w tym PP – 60 osób[66], KRT – 59 osób. Wobec 22 turystów zastosowano obserwację zewnętrzną, a u 14 osób przeprowadzono tajne przeszukania rzeczy osobistych i pomieszczenia. Przeprowadzono też 6 rozmów operacyjnych.

Inwigilowano turystów przez Wydział „W” sprawdzając ich korespondencję, ale w odróżnieniu od lat poprzednich nie określono dokładnej liczby przechwyconej korespondencji, z czego należy wnosić iż było to 100 % korespondencji turystów. Według oceny szefa grupy, nie odkryto żadnej oznaki dekonspiracji.

Do działań operacyjnych grupa wykorzystywała w szerokim zakresie OZI, przy czym kpt. Kalinowski obsługiwał 2 tw.  7 ko., kpt. Sukiennik 1 tw. i plut. J. Hajdanowicz 2 tw., a więc razem 12 OZI, przy czym w samym „Skanpolu” wykorzystywano 6 źródeł informacji.

Członkowie grupy w okresie sezonu 1973 roku odbyli 295 spotkań z OZI, z czego najwięcej kpt. B. Kalinowski 201, a kpt. Z. Sukiennik i plut. J. Hajdanowicz po 47 spotkań. Najbardziej wydajnym OZI był tw. ”Krzysztof”, który  uczestniczył w 62 spotkaniach i przekazał 70 informacji, ko. „Maryla” 55 spotkań i 55 informacji, ko. „Marek” 34 spotkania i 34 informacje. Tajne przeszukania wykonywali Kalinowski i Hajdanowicz po 7 a pozostali uczestniczyli w zabezpieczeniu tajnych przeszukań.

Szef grupy był zadowolony ze współpracy z WOP-em z sekcjami „T”, „B”, „W”, natomiast skrytykował zachowania MO, gdyż otrzymali zbyt mało informacji. Jako niedociągnięcie wskazywał brak odpowiednich lokali kontaktowych, oraz okoliczności, że kilku OZI w hotelu było na łączności sekcji „T” a nie miała do nich bezpośredniego dostępu grupa operacyjna, co wydłużało czas przepływu informacji. Mankamentem było również brak tajnych współpracowników spośród pilotów pomimo, że byli to pracownicy SB. Pilnym zadaniem było więc szkolenie pilotów, oraz pozyskiwanie z ich grona nowych tw. Powtarzającym się corocznie postulatem było włączenie w skład grupy osoby biegle władającej językiem niemieckim[67].

W kolejnym 1974 roku w okresie od 28 maja do 15 września w Kołobrzegu SB powołała grupę operacyjną, która miała zabezpieczać międzynarodowy ruch osobowy w sezonie turystycznym. Współdziałać z SB miała Kołobrzeska GPK, oraz wydział II WOP . W sporządzonym planie postanowiono wykorzystywać tajnych współpracowników, będących na tzw. „łączności z GPK”

¾    tw. „Julian”, gdyż „ma możliwości” na terenie miasta i w lokalach gastronomicznych, prowadzący kpt. Lutyński.

¾    tw. „Olaf”, gdyż ma takie same możliwości jak tw. „Julian” prowadzący kpt. Lutyński

¾    tw. „Wiktor”, ma kontakty w PP i UR „Barka”, kwaterach prywatnych – na łączności kpt. Burzykowski.[68]

¾    tw. „Jabłoński” ma kontakty w porcie rybackim i w środowisku rybaków, a także wśród właścicieli kwater – prowadzi go kpt. Bubicz.[69]

¾    tw. „Zbigniew” osadzony w środowisku TRM-u, oraz w mieście i lokalach gastronomicznych – prowadzi go por. Moszyński.

¾    tw. „Paweł” ma kontakty w porcie handlowym, w mieści i w lokalach gastronomicznych – na łączności mjr Klonowskiego.

¾    tw. „Leopold” działa na terenie przystani sportowo – żeglarskiej i ma kontakt z żeglarzami przybywającymi do Kołobrzegu – prowadzi go ppor. Łyk[70].

¾    tw. „Kazik” ma kontakty na przystani żeglarskiej i wśród żeglarzy – prowadzi go por. Łyk.

¾    tw. „Twardy” – zna środowisko taksówkarzy i styka się z cudzoziemcami – prowadzący kpt. Ignaszak.

¾    tw. „ Szeri” styka się z cudzoziemcami, zna język niemiecki – prowadzący kpt. Ignaszak.

¾    tw. „Krystyna” ma kontakty w środowisku waluciarzy i w lokalach gastronomicznych – na łączności kpt. Ignaszak.

¾    tw. „Klemens”- działa na terenie portu i miasta – prowadzący kpt. Ignaszak.

¾    tw. „Janasz” – środowisko portu handlowego i lokali gastronomicznych  – prowadzi go kpt. Wojtal[71].

Sekcja II WOP-u wytypowała 5 swoich tajnych współpracowników do prowadzenia działań operacyjnych przeciwko cudzoziemcom tj. o pseudonimach „Jawor”, „Albatros”, „Michał”, „F – 127”, „Gerbera”. Niezależnie od angażowania tajnych współpracowników do zadań rozpoznania cudzoziemców wykorzystanych zostanie 34 kontakty operacyjne. Plan ten w dniu 11.06.1974 roku sporządził dowódca Granicznej Placówki Kontroli WOP w Kołobrzegu mjr Bolesław Rokita. [72]

Oprócz powyżej wymienionych tajnych współpracowników w sprawie obiektowej „Hanza” wykorzystywano też:

¾    tw. „Jadwiga”, „Wacław”, „Leszek”, „Fabian”, „Jan”, „Czarny”-prowacący kpt. Zimnowłocki.

¾    tw. „Krüger”, „Hilda”, „Malczewski”, „Janka”, „Jacek”, „Marta” – prowadzący kpt. Oświęciński.

¾    tw. „Bystry” – na łączności kpt. Klonowski.

¾    tw. „Ali” i „Róża” – prowadzący kpr. Bednarski.

¾    tw. „Brzozowski” – prowadzący mjr Nowak.

¾    tw. „Jan” – prowadzący por. Markiewicz.

¾    tw. „Fabian”, „Sobiesław” – prowadzący kpr. Jezierski.

¾    tw. „Orzeł” – prowadzący ppor. Maciejewski.

¾    tw. „Nowak” – prowadzący ppor. Grabowski.

¾    tw. „Picolak” – prowadzący sierż. Przybylski.

¾    tw. „Dorota”, „Burchard”, „ Rybak”, „Bogdan” – prowadzący ppor. Adler.

¾    tw. „Fronczak” – prowadzący kpr. Szczotkarz.

¾    tw. „Inżynier” – prowadzący sierż. Bronczyk.

¾    tw. „ Jan Walec”- prowadzący por. Przybyłowski[73].

¾    tw. „Gutek”, „Hubert” – prowadzący por. Borkowski.

¾    tw. „Bogdan” – prowadzący kpt. Pokorzyński.

¾    tw. „Orlicz”, „Gryf”, „Domator” – prowadzący kpt. Dudyk[74].

¾    tw. „ Jankowski”, „Aleksandra” – prowadzący kpt. Mateusz.

¾    tw. „Heniek” – prowadzący kpt. Sukiennik.

¾    ko. „Bronisław”, „Bogdan” – prowadzący kpt. Wierzejewski.

Ponadto wykaz kontaktów operacyjnych obejmował siedem nazwisk osób wymienionych z imienia i nazwiska prowadzonych przez różnych oficerów SB[75]. W informacji podsumowującej sezon letni 1974 roku w Kołobrzegu[76] po raz pierwszy grupę operacyjną określono jako ogół pracowników referatu SB Kołobrzeg oraz osób delegowanych tj.

¾    mjr T. Koźlakiewicz – st. Inspektor Wydziału II KWMO Koszalin.

¾    kpt. Bernard Kalinowski – st. insp. Wydziału Paszportów i P.D. KWMO Koszalin.

¾    kpt. Jan Bowtromiuk st. insp. Sekcji IV Wydziału „B” KWMO Koszalin.

Od 26.05.1974 roku obowiązki kap. B. Kalinowskiego przejął kpr. Zdzisław Białkowski a obowiązki kpt. J. Bowtromiuka przejął kpt. Jan Rokosz.

W sprawie obiektowej „Hanza” wykorzystano 33 tajnych współpracowników  i 46 kontaktów operacyjnych a więc łącznie 79 OZI, przy czym grupa operacyjna miała bezpośrednią łączność z 11 tw. i 46 ko.

W sezonie 1974 roku do Kołobrzegu przyjechało 2.613 cudzoziemców z czego z RFN 1928, ze Szwecji 259, z Francji 98, z Norwegii 79, z Danii 26, z innych krajów 196. W Skanpolu mieszkało 1653 turystów z RFN, oraz 253 turystów z innych krajów, głównie ze Szwecji. Poza hotelem „Skanpol” na prywatnych kwaterach, polach namiotowych i campingowych przebywały ogółem 683 osoby. Przyjazdy turystów niemieckich organizowały biura podróży „Hummel Reise” 700 osób, „Hoerschelman” 390 osób, „Intratouris” 65 osób a prywatnie w Skanpolu mieszkało 398 turystów z RFN.

Grupa operacyjna dokonywała wstępnego rozpoznania na podstawie kart meldunkowych i od OZI z hotelu i na tej podstawie umieszczano turystów w pokojach w których był zainstalowany podsłuch.

Grupa kontrolowała ogółem 137 cudzoziemców, przy czym PP stosowano wobec 61 osób. KRT wobec 44 osób, obserwacji zewnętrznej poddano 28 osób, tajnymi przeszukaniami objęto 28 osób, rozmowy rozpoznawcze przeprowadzono z 12 osobami a rozmowy ostrzegawcze z 8 osobami i dotyczyło to fotografowania obiektów. Sekcja „W” codziennie inwigilowała korespondencję wysyłaną z Kołobrzegu do RFN. Ponadto w przypadku wyjazdów turystów poza Kołobrzeg członkowie grupy nakazywali ich śledzenie funkcjonariuszom SB z miejscowości do których jechali.[77]

Tak jak w poprzednich latach w 1974 roku grupa operacyjna nie ujawniła aby turyści prowadzili działalność wywiadowczą, ale jak zaznaczono w sprawozdaniu okoliczności zachowania rodziły przypuszczenie, że mogą mieć związek z taką działalnością i wskazano na przykłady:

̶            Küsel Wolkier odbywał piesze wycieczki w kierunku lotniska JAR (Jednostki Armii Radzieckiej) i obserwował startujące samoloty. Wyjechał do Szczecinka, gdzie nawiązał kontakt z ob. PRL i posiadał kamerę filmową[78]. Grupa VII Wydziału II KWMO w Koszalinie na podstawie tych danych założyła sprawę operacyjną[79].

̶            Schnell Manfred oraz jego ojciec Urlich byli mieszkańcy Kołobrzegu wykazywali zainteresowanie rozbudową miasta i chodzili po Kołobrzegu między innymi w pobliżu jednostek wojskowych. Mieli aparat i kamerę i robili dużo zdjęć i na tej podstawie założono im sprawę operacyjną.

̶            bracia Helmut i Horst Roschke w czerwcu przyjechali do Kołobrzegu własnym samochodem i przejeżdżali nim obok jednostki w Bagiczu i Ustronia Morskiego. Ustalono, że są oni emigrantami z Polski, ale znajomość języka polskiego utrzymywali w tajemnicy. Podejrzane było, że w pokoju (był tam założony podsłuch) porozumiewali się pojedynczymi zwrotami przy włączonym radiu. Dało to podstawę do ich zarejestrowania w Wydziale „C” KWMO Koszalin.

̶            Stoffel Leo przebywał w Kołobrzegu z żoną, a ustalono, że 30 lat wcześniej wyjechali
z Polski do RFN i znają biegle język polski. Utrzymywali kontakty z obywatelami PRL w tym z oficerami wojska, oraz  pracownikami radia i telewizji. Dalszą sprawę operacyjną poprowadziła Grupa VII Wydziału II KWMO Koszalin

̶            Irion Eberhart przyjechał do Kołobrzegu  własnym samochodem i jeździł w pobliżu jednostki wojskowej w miejscowości Pleśnia. Oficer WSW Gryfice zabrał mu szkice terenu. Kiedy podróżował samochodem dokonano przeszukania pokoju i znaleziono korespondencję z obywatelami z różnych państw.

Po przeanalizowaniu wszystkich 137 obserwacji obywateli RFN wyselekcjonowano 20 osób, które zarejestrowano do sprawy obiektowej „Hanza”[80]. Do osób tych zaliczano między innymi Schade Christop, gdyż fotografował kolejki stojące przed sklepami, a ponadto krytykował niedociągnięcia w funkcjonowaniu „Skanpolu”.

Güater Tobolt z zawodu nauczyciel rozrzucał z innymi cukierki obok parkingu, a następnie fotografował dzieci, które je zbierały, za co został ukarany przez Kolegium ds. Wykroczeń grzywną w wysokości 3.000 zł.

Siostry Ingrid i Brigitte pojechały swoim samochodem do Świdwina i tam rozdawały dzieciom cukierki, a następnie je fotografowały.

Zielkie Ditrich zataił, że jest policjantem kryminalnym, a jego obserwacja wykazała, że zachowywał się w sposób wskazujący na samokontrolę.[81]

W sprawozdaniu opisano 6 rzekomo drastycznych przypadków nawiązywania przez Niemców kontaktów z obywatelami polskimi. Na celowniki SB znaleźli się z tego powodu taksówkarze Jusyk, Zbłocki, Cieślak, Andrzejewski, Głód, którzy gościli Niemców we własnych mieszkaniach. Woźniak, Nowak i Kroft są wymienieni jako osoby, które podejmują Niemców kawą i wódką i zapewniają im prywatne przyjazdy w przyszłości.[82]

Zainteresowanie SB wzbudzili  działacze ziomkostw Gertruda Musolf, Müachow Erich, Küamel Norbert, którzy odwiedzili Połczyn i Białogard. Prowadzono z nimi rozmowy ostrzegawcze ale nie zaobserwowano, aby zachowywali się oni niewłaściwie.

Oceniając pracę grupy operacyjnej podkreślono, że dał się zauważyć brak agentury z  prawdziwego zdarzenia, a 57 OZI dawało jedynie ograniczone możliwości operacyjne. Grupa nie mogła dotrzeć do cudzoziemców na kwaterach prywatnych jak również utyskiwano, że brak jest wystarczającej agentury w środowisku taksówkarzy. Łącznie członkowie grupy uzyskali od OZI 260 informacji z czego kpt. Bowtromiuk i kpt. Jan Rokosz – 94, kpt. B. Kalinowski 69, mjr T. Koźlakiewicz 44, kpr. Z. Sukiennik 30, por. W. Markiewicz 18, Połędziewski i Bińkowski po 5.

W stosunku do roku poprzedniego znacznie poprawiła się współpraca z MO, gdyż wpłynęło od tej służby najwięcej, bo 71 informacji, od GPK 22, od WOP 6, z sekcji „T” 6, z WSW 2. Do osiągnięć zaliczano ukaranie przez kolegia 12 cudzoziemców, natomiast do niedociągnięć – brak właściwej agentury wśród taksówkarzy, pracowników lokali rozrywkowych „Skanpol”, „Fregata”, „Barka” i „Morska” oraz na kwaterach prywatnych. Powtarzającym się postulatem było powołanie w skład grupy przynajmniej jednego oficera znającego język niemiecki.

Wniosek o zakończenie obiektowej sprawy „Hanza” złożono w dniu 11.09.1989 roku, a więc w czasie, gdy Premierem był Tadeusz Mazowiecki. We wniosku tym wskazano, że faktycznie była ona prowadzona do 1976 roku przez powołaną na sezon letni grupę operacyjną[83]. Wobec reorganizacji  administracji w 1976 roku pracę operacyjną wśród cudzoziemców prowadzono w ramach innych spraw obiektowych, a sprawa obiektowa kryptonim „Hanza” zdezaktualizowała się.[84]

Turyści zagraniczni przybywający do Kołobrzegu po 1976 roku, śledzeni byli w ramach spraw obiektowych o kryptonimach „Kraina V”, „Turysta”, „Bałtywia”, „Zefir” a także przeciwko obcokrajowcom wszczynano odrębne sprawy operacyjne.

Sprawę „Kraina V” prowadziła kołobrzeska SB i była ona skierowana przeciwko turystom niemieckim. Przez wiele lat szczególne zainteresowanie wzbudzała Hildegarda Awstric narodowości niemieckiej, która od 1951 roku mieszkała w Kołobrzegu i pracowała na poczcie. Od 1957 roku SB rozpoczęto jej śledzenie, gdyż wynajmowała kwatery dla Niemców w czym pomocna jej była znajomość języka niemieckiego[85]. Hildegarda utrzymywała rozległą korespondencję listową z wieloma Niemcami, która w całości była przechwytywana i czytana[86]. Do śledzenia wykorzystywano podsłuch pokojowy, kontrolę rozmów telefonicznych, a także była śledzona przez Wydział „B”. W latach 60–tych używano do jej śledzenia trzech tajnych współpracowników. W latach 70-tych do jej inwigilacji wykorzystywano tw. „Janek” (prowadzący por. Andrzej Wnukowski[87]), tw.”Maniek” (prowadzący por. W. Markiewicz), tw. „Żywiec” (prowadzący por. Józef Wysocki), tw. „Bystry” (prowadzący kpt. St. Bubicz z GPK), ko. „HK” (prowadzący kpt. Jan Rokosz), ko. „Monika” (prowadzący kpt. B. Kalinowski), tw. „Bogdan” (prowadzący kpt. B. Pokorzyński). W ramach działań operacyjnych w jej domu, przeprowadzono tajne przeszukanie, które nie dało żadnych rezultatów. We wnioskach stwierdzono, że miała ona rozliczne kontakty z turystami z Niemiec, co traktowała jako dodatkowe źródło dochodu, ale nie prowadziła działalności wywiadowczej. Kontrola operacyjna zakończyła się w 1981 roku, gdyż Hildegarda Awstric na stałe wyjechała do Niemiec.[88]

Służba Bezpieczeństwa prowadziła sprawę obiektową kryptonim „Turysta”. Materiały tej sprawy nie zachowały się, a dostępne są dwie teczki dotyczące obywateli Niemiec, prowadzone w ramach tej sprawy. Pierwsza z nich zawiera informację dotyczącą Voss Harro, który w okresie od 31.07 do 21.08.1977 roku przebywał w hotelu „Solny” w Kołobrzegu[89]. Następnego dnia po przyjeździe ubrany w gumowy płaszcz i buty wyjechał swoim samochodem w nieustalonym kierunku. Po przyjeździe zawiadomił  pilotkę, że pod jego nieobecność z pokoju zabrano mu notes z adresami. Jego zachowania w hotelu śledził kierownik zmiany Wydziału „B” kpt. Władysław Futyma[90]. Dwa lata później w hotelu „Solny” przebywali małżonkowie Voss Edmund i Voss Hannelove. Uwagę kpt. Futymy zwróciło, że turysta z okna pokoju hotelowego robił zdjęcia torów kolejowych[91]. Sprawę tą zakończono w 1985 roku, gdyż Voss Harro od 1977 roku nie przyjechał ponownie do Kołobrzegu.

Druga sprawa dotyczyła Ernesta Schrödera, kapitana policji RFN, który często przyjeżdżał do Polski przywożąc dary zbierane przez Związek Polaków w Niemczech „Zgoda”, którego prezesem był Antoni Juka.[92] 9 grudnia 1984 roku Ernest Schröder i Antoni Juka przywieźli do Kołobrzeskiego Szpitala dary tj. wózki inwalidzkie, sprzęt do rehabilitacji, odzież, leki. Przywieziono również paczki dla osób prywatnych. SB objęła to kontrolą, gdyż obawiano się, że tą drogą może docierać do podziemnej „Solidarności” sprzęt drukarski. Po raz kolejny Schröder przyjechał 19.06.1985 roku do Szpitala w Kołobrzegu z darami. Mirosław Szymanek, zastępca dyrektora Szpitala zawiadomił milicję, że z samochodu z darami przeładowywane są przedmioty do samochodu osobowego, oraz do taksówki towarowej. Na  miejsce przyjechało  dwóch milicjantów, którzy zatrzymali Schrödera w areszcie pod zarzutem naruszenia przepisów celnych i niezgłoszenie towarów do odprawy. Następnego dnia w rozmowie z SB-kami Schröder wyrażał rozgoryczenie, że przywozi dary do Szpitala, a „w nagrodę” zostaje bezpodstawnie aresztowany. Po dwóch dniach został on zwolniony z aresztu a dochodzenie Urząd Celny umorzył.

Sprawę obiektową kryptonim „Bałtywia” prowadziła GPK w Kołobrzegu[93] oraz Wydział II Bałtyckiej Brygady WOP. Zachowała się teczka zatytułowana „Materiały na osobę zarejestrowaną” w sprawie obiektowej  kryptonim „Bałtywia”[94]. Przeważająca część materiałów pochodzi z doniesień agenturalnych tw. „Grzegorz”, prowadzonego przez ppłk. Jerzego Przybyłowskiego z Wydziału II Bałtyckiej Brygady WOP. Tw. „Grzegorz” relacjonował 11 spotkań, które odbywał z Norwegiem Janem Fegstadem w przedziale lat 1974-1983. Tak na przykład Fegstad w 1979 roku wypytywał tw. „Grzegorza”, o odczucia Polaków w związku z wyborem Papieża – Polaka i przypuszczał, że „może to być zamierzona prowokacja wobec Rosji i komunistów”. Tw. „Grzegorz” doniósł też, że Fegstad zamierzał mu zrobić zdjęcie, gdy przejeżdżali obok stacji radarowych. W 1983 roku Norweg pytała tw. „Grzegorz”, czy w związku z jego licznymi pobytami w Polsce władze pytają o niego i czy może mieć założoną kartotekę. W czerwcu 1983 roku Norweg poprosił tw. „Grzegorza”, aby poznał go z ciekawymi ludźmi z Kołobrzegu.  Tw. „Grzegorz” zaprowadził go wówczas do architekta Kirszaka, który budował jacht. W czasie rozmowy Fegstad pytał o aktualne sprawy, o wizytę Papieża i czy Jaruzelski podejmie rozmowy z Solidarnością. Pytał też, czy w Kołobrzegu działają struktury podziemne „Solidarności”[95]. W teczce znajduje się też doniesienie tw. ps. „Siwy” o spotkaniu Władysława Klimiuka, który przebywał w towarzystwie Norwega[96]. Mężczyźni poszli do Skanpolu, ale bramkarz nie chciał wpuścić Klimiuka, gdyż był on pijany. Sprawę zakończono w 1984 roku, gdyż jedyna osoba, która miała dotarcie do Norwega, tj. tw. „Grzegorz” został wyeliminowany z agentury z uwagi na demoralizację – nadużywanie alkoholu.

Sprawa obiektowa „Zefir” prowadzona przez GPK Kołobrzeg  nie zachowała się w całości, ale zniszczeniu nie uległy odrębne teczki dotyczące cudzoziemców.

W odróżnieniu od SO. „Hanza”, obserwacji podlegali cudzoziemcy przybywający do Kołobrzegu drogą morską, jako turyści jachtami, bądź załogi statków handlowych.

W marcu 1978 roku do Kołobrzegu zawinął statek bandery RFN m/s „Marianne-c”, którego kapitanem był Niemiec Trost Christian. Kapitan zwrócił na siebie uwagę, gdyż z kabiny sterówki oglądał przez lornetkę urządzenia portowe, a ponadto krokami mierzył nowe nabrzeże portu i wypytywał o jego przeznaczenie. Podczas następnego pobytu w Kołobrzegu w 1980 roku interesował się przebudową portu i poszerzeniem wejścia[97]. Sprawę zakończono w 1984 roku.

Na Benscha Lothara kucharza na statku „Stem” bandery RFN, założono teczkę w której gromadzono materiały z rozpracowania, głównie z tego powodu że znał język polski (do 14 roku życia mieszkał w Polsce) i miał łatwość w nawiązywaniu kontaktów z Polakami[98].  Stwierdzono również, że w 1976 i 1977 roku, w czasie pobytu w porcie Szczecin nie zgłosił się na wyjście statku i pozostał w porcie. Poczynając od 1978 roku Bensch Lothar nie pojawił się w Kołobrzegu i dlatego materiały go dotyczące złożono w archiwum.

Kolejną teczkę GPK Kołobrzeg założyło w 1978 roku Kobs Kurtowi, marynarzowi niemieckiemu ze statku m/s „Pöseldorf”, który pełnił funkcję I oficera. Podstawą wszczęcia sprawy było obserwowanie  przez niego  lornetką terenu portu Kołobrzeg w czasie postoju statku w listopadzie 1978 roku[99]. Ponieważ Kobs Kurt nie pojawił się w Kołobrzegu ponownie, jego sprawę złożono w archiwum.

Kapitan Jerzy Przybyłowski dokonał oceny materiałów i stwierdził, że Peters Gerhard kapitan niemieckiego statku m/s „Richard” zarejestrowany został w dniu 8.03.1978 roku w związku z utrzymywaniem w przeszłości i obecnie podejrzanych kontaktów z Polakami i wrogim stosunkiem do PRL. Zadanie śledzenia Petersa Gerharda otrzymali tajni współpracownicy „Jerzy” i „Bogusław”, których prowadził dowódca GPK Kołobrzeg Henryk Kęsikowski[100].

Hedberg Sven był kapitanem szwedzkiego  statku m/s „Tanto” i według kapitana R. Ignaszaka z GPK , interesował się towarami składanymi na placu w porcie, oraz oglądał nowe nadbrzeże koło elewatora dopytując o jego przeznaczenie i głębokość przy nadbrzeżu[101]. Ponieważ kapitan Hedberg od 1979 roku nie przypływał do Kołobrzegu, materiały złożono do archiwum.

Kapitan Krzysztof Chodakowski z GPK Kołobrzeg śledził żeglarza niemieckiego Leling Hansa z tego powodu, że kilkakrotnie przypływał do Kołobrzegu. Tw. „Koliber”,  ko. „Artur”, tw. „Leopold” przekazywali mu informacje o zachowaniach żeglarza i jego spotkaniach z Polakami. W 1985 roku postanowiono zakończyć obserwację Lelinga wobec stwierdzenia, że nie prowadzi on wrogiej działalności[102].

W 1974 roku do sprawy obiektowej „Zefir” zarejestrowano Von Gelien Hansa, który przypływał na jachcie „Tuck-Tuck IV”. Zaobserwowano, że jednemu z taksówkarzy przekazał 4 opony do Mercedesa, a także interesował się portem. W 1981 roku sprawę złożono do archiwum, gdyż nie stwierdzono wrogiej działalności.[103]

Kapitan Krzysztof Chodakowski zarejestrował obywatela RFN Reichiow Hansa, który do Kołobrzegu przypłynął jachtem „Gotland”. Zaobserwowano, że w sposób oficjalny robi on zdjęcia poru, w tym i stojących w nim okrętów Marynarki Wojennej[104]. Sprawę zakończono w 1984 roku bez żadnych rezultatów.

W latach 1977-1981 do Polski 28 krotnie przypływał Nydell Göran, który samotnie pływał jachtem „Gemma”. Kpt. Chodakowski zarejestrował go, gdyż przejawiał on zainteresowanie portem, oraz sytuacją gospodarczą i społeczną w Kołobrzegu.[105] Sprawę zakończono w 1985 roku, gdyż nie stwierdzono wrogiego charakteru tych wizyt.

Obszerne materiały GPK Kołobrzegu zgromadziła w sprawie inwigilacji obywatela RFN Herken Edewa, który jako żeglarz przypływał do Kołobrzegu na własnym jachcie „Hohe Weg”[106]. Pierwszy pobyt odnotowano w 1977 roku a do 1983 roku był jeszcze 9 razy w Kołobrzegu. Podstawę do objęcia go inwigilacją operacyjną, było nawiązywanie kontaktów głównie z żeglarzami, a ponadto jego zainteresowanie sytuacją społeczno-polityczną i stosunkami z ZSRR. Był on emerytowanym podpułkownikiem Bundeswehry. Dwukrotnie przyjeżdżał do Kołobrzegu samochodem i zamieszkiwał w  hotelu „Solny”, gdzie poddawany był obserwacji przez Wydział „B”, kierowany przez kpt. Władysława Futymę. W jego pokoju przeprowadzono tajne przeszukanie, ale nic istotnego nie znaleziono.[107]  Do obserwacji żeglarza zaangażowano ko. „K.M., tw. „Walter” (prowadzący kpt. R. Ignaszak), tw. „Kowalski” i ks. „ B.S”, ko. Czarny” (wszyscy prowadzeni przez kpt. K. Chodakowskiego), tw. „Pirat”, (prowadzony przez mjr. Bogdana Wąciora), ko. „Baj” (prowadzący por. Józef Klimowicz). Ustalono, że Herken Eden kontaktował się często z Marianem Laskowskim, Grażyną Akinin[108] oraz ze Szmitem, Borowieckim, Rolniczakiem, Bobińskim, Bobrowiczem, Butowskim, Karczewskim, Kantorysińskim. W czasie pobytu żeglarzy „Daru Kołobrzegu” w Bremenharen Harken zaprosił ich do swojego domu i wyświetlił im film wykonany w 1980 roku w czasie pobytu w Kołobrzegu. Przedstawiał on sytuację w Polsce, zaopatrzenie sklepów, wygląd miasta, nowe budownictwo[109].  Zachowane materiały kończą się w maju 1983 roku i nie wiadomo jak długo trwało śledzenie żeglarza niemieckiego.

Poczynając od 1970 roku do Kołobrzegu przypływał na jachcie „Seestern” obywatel RFN Miethke Karl, którego w ramach sprawy obiektowej „Zefir” poddawano obserwacji operacyjnej. Do inwigilacji wykorzystywano tw. „Dąb”, tw. „Kowalski”, tw. „ Delfin”, ko. „Czarny”, ko. „Artur”. W 1982 roku przyjeżdżał też samochodem przywożąc paczki dla członków klubu żeglarskiego ZHP w Kołobrzegu, oraz dary dla Szpitali w Kołobrzegu, Białogardzie i w Szczecinie. W dniu 19.06.1982 roku Miethke Karl przypłynął do Kołobrzegu jachtem i przywiózł dary dla Szpitala. Posiadał on wizę na samochód a nie na jacht i dlatego nie pozwolono mu w porcie opuścić jachtu, ani też przekazać darów w postaci leków.[110] Obserwowany najbliższe kontakty utrzymywał z mieszkańcem Kołobrzegu Zbigniewem Trojanowskim, oraz z rodziną Szwed, a także ze Stasińskim, Owalą i Badeńskim. Miały one wyłącznie charakter towarzyski i nie stwierdzono aby prowadził tzw. „wrogą działalność” przeciwko PRL. Inwigilację zakończono w dniu 6.12.1988 roku.

Sievertsen Uve był kapitanem i właścicielem jachtu „Papillon” a członkiem załogi był Christian Rudolf. Obaj Niemcy jachtem przypływali do Kołobrzegu od 1977 roku. GPK Kołobrzeg inwigilację żeglarzy prowadził głównie wykorzystując tw. „Karol” (prowadzący kpt. Klimowicz), który osobiście znał Sievertsena[111]. W kwietniu 1984 roku GPK w Kołobrzegu stwierdziło, że żeglarze mogą zablindować na pokład uciekiniera.  Przy wyjściu jachtu z portu poddano go szczegółowej kontroli, ale uciekiniera nie znaleziono. Inwigilację żeglarzy zakończono w grudniu 1988 roku, wobec braku jakiejkolwiek nielegalnej działalności[112].

Tw. „Bogusław” donosił, że Bovrman Manfred, kapitan statku „Poseldorf” bandery RFN nie kryje swojej antypatii do Polski, gdyż podkreślał braki towarowe i wyśmiewał tłumaczenia, że jest to spowodowane brakiem zainteresowania ludzi pracy kolektywną gospodarką.[113] W następnym roku Bovrmann przypłynął do Kołobrzegu jako kapitan statku „Halstenback”. W rozmowach z tw. „Bogusławem” pytał, czy do Kołobrzegu wpływają okręty wojenne ZSRR. Inwigilację formalnie zakończono w 1989 roku pomimo, że od 1985 roku nie pojawił się w Kołobrzegu.

Schulz Horst kapitan niemieckiego statku „Marianne Weber” objęty został inwigilacją w ramach SO „Zefir” 14.06.1977 roku. Powodem rejestracji było interesowanie się warunkami pracy w porcie Kołobrzeg, oraz sytuacją społeczno – polityczną, oraz mieszkaniową w PRL[114]. Został on wyrejestrowany w maju 1989 roku, gdyż nie stwierdzono wzrostu negatywnej działalności.

Na tym samym statku I oficerem był Möller Kay, który objęty został inwigilacją w 1985 roku z powodu zainteresowania nabrzeżem portowym[115]. Również i tę sprawę zakończono w maju 1989 roku, gdyż nie odwiedzał on Kołobrzegu.

Kwestionariusz ewidencyjny kryptonim „Amator” założono na kapitana Gudmundsson Ingemara dowodzącego statkiem m/s „Regina”. Powodem założenia sprawy było interesowanie się kapitana funkcjonowaniem Urzędu Celnego, a także nawiązywanie kontaktów z obywatelami polskimi. 29.05.1985 roku Oddział WSW w Szczecinie powiadomił, że na statku „Regina” stojącym w porcie Kołobrzeskim zablindowały się 2 osoby. Szczegółowe przeszukanie statku nie doprowadziło do wykrycia uciekinierów[116].  Ustalono, że w ciągu 8 lat – od 1977 roku, był on w Kołobrzegu 18 razy. W 1987 roku podjęto decyzję o złożeniu sprawy do archiwum, gdyż nie potwierdziło się, aby Gudmundsson zamierzał pomagać w ucieczkach.

W czerwcu 1977 roku tw. „Bartuś” donosił, że obywatel włoski Massino Poli mówił, że był spadochroniarzem wojsk NATO w Norwegii i wykazywał zainteresowanie portem, a nadto dysponował pieniędzmi. Było to podstawą do zarejestrowania Włocha i założenia kwestionariusza. Wyrejestrowano go w 1989 roku, gdyż od 1977 roku nie był w Kołobrzegu[117].

Zachowała się również sprawa obiektowa „Busola” i jej części dotyczące województwa Koszalińskiego, a w szczególności Złotowa, Wałcza, Sławna, Słupska, Miastka, Bytowa i Czuchowa. W ramach tej sprawy podejmowano inwigilację cudzoziemców przebywających w tych miastach.[118]

 

Powyżej przedstawiłem, krótki przegląd spraw prowadzonych przez SB i GPK Kołobrzeg dotyczących cudzoziemców przybywających do Kołobrzegu. Niektóre teczki są bardzo opasłe i zawierają kilkaset stron (np. SO „Zefir”), ale obecnie trudno jest zrozumieć dlaczego gromadzono doniesienia nieprzydatne do czegokolwiek. Jedynym sensownym wytłumaczeniem jest, że oficerowie z SB i GPK za wszelką cenę chcieli wykazać, że są przydatni i prowadzą ważne sprawy. Generalnie wszystkie te sprawy świadczą, że nie ustalono, aby którakolwiek z inwigilowanych osób prowadziła działalność wywiadowczą przeciwko PRL, a taki był deklarowany główny cel zakładania poszczególnych spraw.

Analizując materiały przedstawione w artykule można wyciągnąć wniosek, że władze PRL w stosunku do turystów i innych cudzoziemców przybywających do Polski zachowywały się w sposób dwoisty. Z jednej strony turysta czy też cudzoziemiec z krajów kapitalistycznych był cennym źródłem dewiz i można go było przekonywać propagandowo o rozwoju Polski, jej uprzemysłowieniu, walorach turystycznych, tak aby wywiózł on z podróży pozytywne wrażenia i przedstawił je w swoim kraju. W Kołobrzegu realizowano to m.in. przez pogadanki dla turystów niemieckich w hotelu „Skanpol”. Turystyka miała również spowodować impuls dla rozbudowy infrastruktury tj. głównie budowy hoteli i cele te po części osiągnięto.

Z drugiej strony wyrosły w latach stalinowskich beton PZPR oraz ulokowany w SB, oceniał zwiększony przyjazd cudzoziemców jako źródło ogromnego zagrożenia na wielu polach. Przede wszystkim obawiano się szpiegostwa. Obawy wzbudzały możliwość podejmowania przez cudzoziemców penetracji terenów wojskowych i ich otoczenia, a także infrastruktury komunikacyjnej. Ponadto podnoszono możliwość (a nawet nieuchronność) siania dywersji ideologicznej przez przyjezdnych. Obawiano się kontaktów bezpośrednich z ludnością. Największą możliwość w tym zakresie mieli obywatele RFN, którzy pochodzili z Polski i posługiwali się językiem polskim. Kontakty te poddawano szczególnej inwigilacji. Polacy, którzy mieli takie znajomości, byli w stałej obserwacji jako element niepewny i wrogi. Szczególną uwagę zwracano na kontakty kadry wojskowej i ich rodzin z cudzoziemcami. Służby bacznie obserwowały spotkania osób z tych samych grup zawodowych np. nauczycieli czy też duchownych. Przyjazd do Kołobrzegu grupy niemieckich pastorów postawił całą kołobrzeską SB w stan najwyższej gotowości. Taką samą reakcję wywołał przyjazd ekipy drugiego programu telewizji niemieckiej, która przeprowadzała wywiady z turystami na temat ich pobytu w Polsce. Służby skrzętnie zbierały wszelkie wypowiedzi cudzoziemców jak i Polaków odnoszących się krytycznie do ówczesnej rzeczywistości oraz zainteresowanie nastrojami po różnych ważnych wydarzeniach (np. wybór Papieża Polaka). Jako akcje propagandowe stawiające Polskę w złym świetle uznawano wykonywanie zdjęć zaniedbanym obiektom, bądź też rozrzucanie cukierków i prowokowanie dzieci do ich zbierania, a następnie robienie im fotografii. Szczególną nieufność wzbudzali przedstawiciele ziomkostw, a także funkcjonariusze czynni, bądź emerytowani policji, wojska, służb celnych i urzędnicy, którzy byli poddawani szczególnej inwigilacji.

Z akt sprawy „Hanza” wynika dokładna statystyka przyjazdów Niemców z RFN. W 1971 roku przyjechało ich do Kołobrzegu 754, w następnym roku 992, w 1973 roku 1541, a w 1974 roku 1928 na ogólną liczbę 2613 osób ze wszystkich krajów, co stanowi ponad 73% ogółu. W działalności służb zajmujących się cudzoziemcami, Niemcom poświęcano prawie całą uwagę i na nich się koncentrowano. Zauważono też, że prawie 1/3 przyjeżdżających Niemców podawała miejscowości polskie jako miejsce urodzenia.

W każdym następnym roku prowadzenia SO „Hanza” liczebność grupy zajmującej się inwigilacją cudzoziemców zwiększała się z 5 funkcjonariuszy w 1971 roku do około 20 w 1974 roku odpowiadając w ten sposób na przyrost liczby przyjeżdżających Niemców. Jednakże z każdym rokiem możliwości objęcia działaniami operacyjnymi malała. W 1973 roku na ogólną liczbę 2339 cudzoziemców odwiedzających Kołobrzeg poddano kontroli 60 z nich co stanowi zaledwie 2.5% ogółu przyjeżdżających. W 1974 roku osiągnięto wynik ponad dwukrotnie lepszy bo 5.2% poddanych inwigilacji, ale nastąpiło to w warunkach pełnej mobilizacji całego stanu osobowego SB w Kołobrzegu i oddelegowanych funkcjonariuszy z SB w Koszalinie oraz GPK i WSW. Bez względu na to jaki procent przyjeżdżających cudzoziemców poddano obserwacji operacyjnej to nie osiągnięto żadnych pozytywnych dla organów wyników, a wymieniane w sprawozdaniach przypadki rzekomych nieprawidłowych zachowań są żenujące.

W całym okresie prowadzenia Sprawy Obiektowej „Hanza” funkcjonariusze wskazywali na niedomagania, których usunięcie powinno spowodować poprawę efektów. Każdego roku postulowano, aby przydzielić do grupy oficerów dobrze władających językiem niemieckim i postulat ten nigdy nie został zrealizowany. Prawdopodobnie było to spowodowane ogólnie niskim wykształceniem funkcjonariuszy SB i GPK. Tak np. szef grupy Franciszek Nowak legitymował się wykształceniem podstawowym i odbytym kursem politycznym. Brak znajomości języka niemieckiego utrudniał podsłuchy pokojowe i rozmowy telefoniczne oraz kontrolę korespondencji.  Rozmowy nagrywano, a tłumaczenia ich treści przychodziły po dwóch lub trzech tygodniach, gdy podsłuchiwani już dawno wyjechali z Polski. Powtarzanym postulatem było powołanie stałej grupy, która zajmowałaby się cudzoziemcami przez cały rok, a nie tylko w sezonie letnim przez trzy miesiące. Żałośnie brzmiał ponawiany i nigdy niezrealizowany wniosek, aby grupie przydzielić chociaż jeden samochód, aby można było śledzić cudzoziemców poruszających się własnymi lub wynajmowanymi autami. Odnośnie liczebności agentury oceny z poszczególnych lat różnią się, gdyż raz wskazywano, że jest ona zbyt mała, a innym razem rozsądnie podnoszono, że jest zbyt liczna i jest niewłaściwie umiejscowiona, gdyż większości OZI nie mają możliwości realnego dotarcia do cudzoziemców. O ile w hotelu „Skanpol” agenci byli umiejscowieni w recepcji, wśród pokojówek i w restauracji, to byli oni pozyskani głównie przez funkcjonariuszy wydziału „T” i nie podlegali członkom grupy co znacznie utrudniało przepływ informacji. Stałym postulatem było zwiększenie OZI wśród przewodników turystycznych, taksówkarzy i w restauracjach odwiedzanych przez Niemców. Aby je zrealizować skierowano do obsługi turystów w „ORBIS-ie” czterech emerytowanych funkcjonariuszów SB, którzy „zapewniali” dopływ informacji. Odnośnie taksówkarzy zrealizowano pomysł, aby ustanowić przy „Skanpolu” postój taxi obsadzony przez osoby, które deklarowały współpracę z SB. Wobec rozwoju turystyki przyjazdowej coraz więcej cudzoziemców zaczęło korzystać z prywatnych kwater kołobrzeżan. Ubolewano, że to rozproszenie uniemożliwia agenturze dotarcie do tej grupy turystów. Zdecydowanie łatwiej było kontrolować grupy zorganizowanie, które przyjeżdżały w 1971 roku. W następnych latach odsetek osób z Niemiec przyjeżdżających indywidualnie wzrastał co rodziło frustrację funkcjonariuszy, którzy uważali, że ich zadaniem jest kontrolowanie każdego cudzoziemca. W pierwszym roku działalności operacyjnej fotografowano wszystkie paszporty, a w następnych latach m.in. z powodu przyrostu przyjezdnych stało się to utrudnione i zaniechano tego. ­Pomimo uznania za błąd nie przywrócono tej czynności operacyjnej choć w oparciu o dane z paszportów dokonywano wstępnej selekcji dla umieszczenia podejrzanych osób w pokojach hotelowych z podsłuchem.

Pomimo bardzo dużej ilości informacji przekazywanej przez agenturę nie miała ona jakiejkolwiek wartości operacyjnej i polegała głównie na przekazywaniu plotek i pogłosek. Oficerowie SB i GPK uważali, że problemem jest zbyt mała ilość lokali kontaktowych, aby przyjmować w nich doniesienia. Z każdym rokiem zwiększała się ilość przeszukań pokoi hotelowych pod nieobecność Niemców. Nie zwrócono uwagi, że wszystkie one nie dały żadnego rezultatu, a były tylko liczbą statystyczną.

Sprawa Obiektowa „Hanza” trwała formalnie do 1976 roku, ale za lata 1975 i 1976 nie ma żadnych materiałów. Nie można wykluczyć, że były ale zaginęły, ale bardziej prawdopodobne jest, że zaniechano jej dalszego prowadzenia już po sezonie 1974 roku uznając, że dalsze kontynuowanie jest całkowicie bezcelowe.

W następnych latach prowadzono kilka spraw mających na celu kontrolę operacyjną cudzoziemców, ale odbywało się to w sposób bardzo zindywidualizowany, gdyż prowadzono inwigilację poszczególnych osób, głównie przybywających do Kołobrzegu poprzez port. Podsumowaniem tych spraw może być stwierdzenie, że również i one nie przyniosły żadnego oczekiwanego przez służby rezultatu.

Jak do tej pory działalność operacyjna wymierzona w cudzoziemców nie doczekała się kompleksowego opracowania, ani też badań o charakterze regionalnym[119]. Pozostaję w przekonaniu, że stan ten w przyszłości ulegnie zmianie.

 

Edward Stępień


[1] P. Sowiński, Wakacje w Polsce Ludowej. Polityka władz i ruch turystyczny (1945-1989), Warszawa 2005, s.285.

[2] Z. Kulczycki, Zarys historii turystyki w Polsce, Warszawa 1977 s.124

[3] J. Gaj, Zarys historii turystyki w Polsce w XIX i XX wieku, Poznań 2001 s.57-93, autor opisuje szczegółowo wszystkie działające wówczas biura podróży oraz charakteryzuje kierunki ich działalności

[4] Na VI zjeździe PZPR w dniach 6-11 grudnia 1971 roku uznano, że jednym z kierunków rozwoju winna być turystyka krajowa i zagraniczna.

[5] Według tzw. kursu turystycznego (był jeszcze kurs podstawowy, kurs dla krajowców dewizowych i kurs specjalny), jednego dolara USA wymieniano na 24 zł, podczas gdy u tzw. „koników” był on czterokrotnie wyższy. W późniejszym okresie dekady limity wymiany systematycznie zwiększano.

[6] W Kołobrzegu sklep „Peweksu” znajdował się obok Hotelu Skanpol i była to lokalizacja bardzo korzystna, natomiast „Baltona” była usytuowana na terenie Spółdzielni „Bałtyk” przy obecnej ulicy Bałtyckiej i była dla turystów trudno dostępna.

[7] J. Wesołowski, Kursy walut, a efektywność ekonomiczna turystyki zagranicznej, [w] Rozwój turystyki w Polsce Warszawa 1980 s. 245-246.

[8] S. Ostrowski, Rozwój ruchu turystycznego w Polsce w latach 1971 – 1975, Warszawa 1979 rok s. 165-167.

[9] Według rocznika statystycznego GUS z 1981 roku.

[10] Tamże. Przyjazdy z RFN wiązały się z tzw. „podróżami sentymentalnymi” do miejsc urodzenia (Hajmatu). Znaczna ilość turystów z Francji była spowodowana dużą liczbą Polonii w znacznej części pochodzącej z emigracji zarobkowej z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Liczne odwiedziny Szwedów były następstwem uruchomieniem żeglugi promowej do polskich portów, zniesieniem obowiązku wizowego, a nadto dostępnością tanich alkoholi. Należy mieć na uwadze, że prezentowana statystyka nie obejmuje przyjazdów z tzw. „Krajów Demokracji Ludowej”. Od 1 stycznia 1971 roku granicę PRL mogli przekraczać obywatele NRD, a ich przyjazdy miały głównie charakter handlowy i koncentrowały się na strefie przygranicznej. W 1979 roku ponad milion gości przybyłych z krajów kapitalistycznych stanowiło zaledwie 11,1% cudzoziemców odwiedzających PRL. M. Majowski, Polska Ludowa zaprasza, Polityka turystyczna w czasach Edwarda Gierka, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2008 s. 53.

[11] Układ między Polską Rzeczypospolitą Ludową, a Republiką Federalną Niemiec o podstawach normalizacji ich wzajemnych stosunków, podpisany 7 grudnia 1970 roku w Warszawie.

[12]AIPN Sz. 00107/99 Pierwotnie sprawa ta miała numer ewidencyjny nadany przez Wydział  C Nr OMA 760/71, a następnie przerejestrowano ją pod numer OMA 8601/72, co miało związek z przekazaniem sprawy z GPK Kołobrzeg do SB Kołobrzeg. Sprawa obiektowa była wszczynana nie przeciwko osobom, ale w celu kontrolowania instytucji, organizacji bądź wydarzeń jakim w tym przypadku było kontrolowanie turystów. Sprawy obiektowe miały charakter profilaktyczny. Prowadzono je dla zapewnienia stałego dopływu informacji istotnych z operacyjnego punktu widzenia. Filip Musiał, „Podręcznik bezpieki”, Kraków 2007 r., s. 250 – 251

[13] Typowy rusycyzm stosowany przez SB i inne służby PRL-u, które wzorowały się na sowieckich towarzyszach.

[14] Przekazanie sprawy z Granicznego Punktu Kontroli w Kołobrzegu do Służby Bezpieczeństwa w Kołobrzegu było spowodowane podziałem Kołobrzegu na części nadzorowane przez GPK i SB. Hotel Skanpol, gdzie głównie kierowano turystów w pierwszym okresie był kontrolowany przez SB i dlatego prawdopodobnie nastąpiło przekazanie sprawy

[15] AIPN Sz 00107/99, k. 8 wniosek z dnia 22.05. 1971 r.

[16] Romuald Ignaszak, akta osobowe AIPN Sz. 0116/1610. W SB od 1962 roku a przedtem komendant Hufca ZHP w Kołobrzegu, od 1960 roku w PZPR. Początkowo był Oficerem Operacyjnym Referatu ds. Bezpieczeństwa KPMO Kołobrzeg a w latach 1963 – 1964 odbył dziesięciomiesięczne przeszkolenie w Oficerskiej Szkole nr 1 w Legionowie. Od września 1964 roku przeniesiony do Bałtyckiej Brygady WOP w Koszalinie na stanowisko Starszego Oficera Operacyjnego GPK WOP w Kołobrzegu. W opinii z grudnia 1966 roku zarzucono mu mało inicjatywy w pracy operacyjnej, gdyż przez 17 miesięcy opracował tylko jednego kandydata na tw. i to pod presją przełożonych a nadto, że na osobistym kontakcie posiada tylko dwóch tajnych współpracowników. Kolejna opinia służbowa z 1968 roku była bardziej przychylna, gdyż por. Ignaszak miał na osobistym kontakcie 5 tw. oraz pozyskał dwóch tw. i 1 lokal kontaktowy. Z uwagi na dobrą znajomość języka niemieckiego prowadził rozeznanie wśród załóg statków niemieckich. Był uczestnikiem studium pilotażu zagranicznego w Szczecinie z poparciem SB, gdyż przełożeni uważali, że będzie miał leprze dotarcie do turystów zagranicznych. W 1981 roku został zwolniony, gdyż wymagał tego ważny interes służby. Od 1979 roku prowadzono przeciwko niemu i innym funkcjonariuszom postępowanie w sprawie „Barka” dotyczącego zaginięcia w 1979 roku dokumentów dotyczących figuranta Badeiskiego. Założono mu podsłuchy telefoniczne i poddano stałej obserwacji. Działania te okazały się nieskuteczne (AIPN Sz. 00105/9 t 1-4)

[17] Jan Bowtromiuk (stosowano również pisownię Bołtromiuk), akta osobowe AIPN Sz. 0116/1540. W UB od 1950 roku początkowo w PUBP w Suwałkach a następnie od 1951 roku w Koszalinie i od 1955 roku w Kołobrzegu. Miał wykształcenie 4 klasy szkoły podstawowej. W okresie od 1954 – 1955 odbył przeszkolenie w Szkole Oficerskiej MBP w Legionowie. W 1970 roku został Starszym Inspektorem  Grupy „T” KPMO Kołobrzeg. Od 1974 roku Starszy inspektor Sekcji ds. hoteli Wydziału „B” KWMO Koszalin. W 1979 roku zwolniony ze służby w stopniu majora. W opinii z 1973 roku wskazano, że w sezonach turystycznych 1971 i 1972 roku poświęcił dużo pracy przy obsłudze urządzeń podsłuchowych i w kontaktach z agenturą za co został mianowany na stopień kapitana, awansował w uposażeniu, a także kilkakrotnie otrzymywał nagrody pieniężne. Wyróżniano go za pozyskanie wielu tajnych współpracowników.

[18] Wydział „T”,- techniki operacyjnej zajmował się zakładaniem i obsługą m. innymi podsłuchów pokojowych (PP)

[19] W okresie lat 1971-1974 grupa operacyjna, która miała zajmować się turystami z RFN i krajów skandynawskich działała w zmiennym składzie osobowym, każdego roku był inny, a nadto nie miała określonej nazwy. W dalszej części pracy będę posługiwał się ogólnym określeniem „grupa operacyjna”.

[20] Na terenie Kołobrzegu oprócz hotelu „Skanpol” podsłuch pokojowy był zainstalowany w hotelu „Solny”

[21] Instalacja podsłuchowa powstała w czasie budowy hotelu „Skanpol”. Przewody zostały poprowadzone kanałami dla rozprowadzenia centralnego ogrzewania. Przy wykonywaniu instalacji podsłuchowej pracował żyjący do chwili obecnej hydraulik, który zdał mi ustną relację, ale twierdzi, że podpisał wówczas deklarację zabraniającą mu kiedykolwiek ujawnienia tych faktów. Za udział w instalowaniu podsłuchu został wynagrodzony dodatkową kwotą.

[22] W praktyce SB dokonywała selekcji osób zatrudnionych w charakterze pokojowych na piętrach, na których był podsłuch pokojowy (PP). Nie oznacza to wszakże, że wszystkie takie osoby były tajnymi współpracownikami.

[23] Oficerem wizowym miał być Kierownik Grupy Wydzielonej KRG w Koszalinie kpt. R. Błaszczyk.

[24] AIPN Sz 00107/99, k. 54-59 „Zasady organizacji pracy po zagadnieniu turystyki zachodnioeuropejskiej w Kołobrzegu, w sezonie turystycznym 1971 roku”. Wydział „W” Służby Bezpieczeństwa, który w terenie miał swoje oddziały i placówki, generalnie zajmował się perlustracją, czyli kontrolą korespondencji. W każdej placówce pocztowej byli funkcjonariusze SB z Wydziału „W”, którzy kontrolowali korespondencję. W SO „Hanza” cała korespondencja wysyłana przez turystów niemieckich i skandynawskich była pod ścisłą kontrolą.

[25] Por. Tadeusz Stobiecki, akta osobowe AIPN Sz 0116/1428, w SB od 01.01.1965 roku do 18.12.1974 roku początkowo jako oficer operacyjny, a następnie starszy inspektor w II Wydziale KWMO Koszalin, wielokrotnie nagradzany nagrodami pieniężnymi. Odbył w 1967 roku jednoroczną oficerską szkołę operacyjną SB MSW, w 1972 roku ukończył wyższe studia zawodowe, a w 1974 roku uzyskał tytuł magistra na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W opinii służbowej z 1973 roku oceniany był pozytywnie, na koncie miał dwóch tw. i opracowywał trzech kandydatów na werbunek, chwalono go za osiągnięcia „na odcinku rozpoznania podejrzanych zainteresowań cudzoziemców”. Zwolniony w stopniu kapitana.

[26] Kpr. Jan. Bednarski, akta osobowe AIPN Sz.0116/1789, w SB w latach 1970-1990. Początkowo jako oficer techniki operacyjnej Sekcji II Wydziału „T” KPMO w Kołobrzegu, a od 1971 roku oficer Referatu ds. Bezpieczeństwa KPMO Kołobrzeg. W 1972 roku mianowany na starszego oficera, a od 1975 roku starszy inspektor Wydziału II KWMO w Koszalinie. W latach 1972 – 1975 słuchacz WSO MSW im. F. Dzierżyńskiego w Legionowie. W 1975 roku awansowany na podporucznika, a pobyt w SB zakończył w stopniu kapitana. W SB w ramach Wydziału II zajmował się głównie inwigilacją marynarzy PŻB.

[27] Kpt. Józef Zimnowłocki, akta osobowe AIPN Sz 0116/1005. Początkowo od 1946 roku pracował w Komitecie Powiatowym PPR w Białogardzie w charakterze instruktora propagandy, a następnie został skierowany do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Białogardzie. Ukończył szkołę 7 klasową oraz zawodową. W 1954 roku zdał egzamin dojrzałości w Koszalinie. Pioł się po kolejnych szczeblach kariery, aż w 1953 roku został zastępcą PUBP
w Słupsku. Od 1957 roku zastępca komendanta ds. SB w Świdwinie w stopniu kapitana. W 1951 roku przebył szkolenie w Centrum Wyszkolenia w Legionowie. Zgodnie z opinią z 1958 roku jako zastępca ds. SB w Świdwinie wykazuje własną inicjatywę i jako kierownik jednostki potrafi wychowawczo wpływać na pracowników referatu. Osobiście pracuje z siecią agenturalną, którą kieruje dobrze, a w związku z tym był wielokrotnie nagradzany nagrodami pieniężnymi. Na początku 1972 roku wystąpił z wnioskiem o zwolnienie ze służby z uwagi na stan zdrowia. Był wówczas w stopniu majora.

[28] Kpt. Ryszard Lutyński, akta osobowe AIPN Sz 489/51. W latach 1955 – 1958 ukończył Szkołę Oficerską WOP a od 1958 – 1960 roku odbywał służbę w Darłowie. Od 1961 roku w Kołobrzegu jako kontroler a następnie starszy kontroler GPK Kołobrzeg. W PZPR od 1961 roku. Według opinii z 1966 roku jako pierwszy wykonał plan pozyskiwania źródeł informacji i lokali kontaktowych. W latach 1965 – 1970 oprócz zadań dla GPK pełnił jednocześnie funkcję starszego inspektora operacyjnego SB. Od 1970 roku prowadził pracę operacyjną w Technikum Rybołówstwa Morskiego w Kołobrzegu i według opinii zapewniał dobra pracę z siecią tw.  i właściwie prowadził pracę profilaktyczną. W okresie letnim 1971 roku został skierowany na odcinek żeglarstwa sportowego. W czwartym kwartale 1971 roku pozyskał dwóch tw. i pięciu kandydatów na tw. a ponadto opracował 80 uczniów TRM na książeczki żeglarskie. Od 1976 roku pomocnik dowódcy a od 1980 zastępca dowódcy  GPK Kołobrzeg. Jak wynika z opinii służbowej w stanie wojennym wykazał pełną gotowość do obrony zdobyczy socjalizmu. Od 1981 roku w stopniu majora i czasowo w zastępstwie dowodził w GPK Kołobrzeg. W 1987 roku zwolniony ze służby wraz z wnioskiem o awans na stopień podpułkownika.

[29] Por. Walenty Markiewicz, akta osobowe AIPN Sz 0116/1821. W SB w latach 1962-1990. Początkowo oficer operacyjny Referatu ds. Bezpieczeństwa KPMO w Kołobrzegu. W 1964 roku odbył roczne przeszkolenie w Szkole Oficerskiej Nr 1 w Legionowie. W dniu 22.07.1964 roku mianowany podporucznikiem. W czasie służby w SB był w Wydziale II i zajmował się głównie rozpracowaniem turystów z krajów kapitalistycznych, oraz ochroną jednostki radzieckiej w Bagiczu. Na emeryturę w 1990 roku przeszedł w stopniu kapitana.

[30] Por. Janusz Pauszke, akta osobowe AIPN Sz 0116/1681, w SB w latach 1961-1986. Początkowo jako inspektor SB w Kołobrzegu. W 1962 roku słuchacz Szkoły Oficerskiej Obserwacji Zewnętrznej SB MSW w Warszawie. Po jej ukończeniu był wywiadowcą Wydziału „B”. Od 1963 roku podporucznik MO. Od 1971 roku przydzielono go do grupy „W”, a od 1975 roku był referentem operacyjnym Sekcji Operacyjno-Dochodzeniowej, początkowo przestępstw kryminalnych, a następnie przestępstw gospodarczych. Od 1981 roku był w Wydziale IV(zwalczającym Kościół) a od 1985 roku w Wydziale VI SB. Odszedł z SB w stopniu porucznika.

[31] Por. Wysocki, akta osobowe AIPN Sz 0116/1784  W SB od 1966 roku do 1990 roku. Początkowo oficer operacyjny SB KPMO w Kołobrzegu. Od 1975 roku został przeniesiony do Wydziału II SB KWMO w Koszalinie na stanowisko kierownika sekcji. Od 01.12.1976 roku kierownik grupy operacyjnej SB w Kołobrzegu. Według ppłk. mgr Józefa Sprutta w 1981 roku strzelił do siebie i w sprawie tej ustalono, że bezpośrednią przyczyną był brak widocznych efektów jego pracy oraz aktualna sytuacja polityczno – gospodarcza kraju. Ponadto Wysocki odczuwał wrogi stosunek społeczeństwa do pracy MO i SB. Według niego, jego 15 letni okres pracy w organach SB nie przyniósł pożądanych rezultatów i widocznych efektów, gdyż przekazywał szereg informacji o marnotrawstwie, niegospodarności i wykorzystaniu stanowisk do osiągania korzyści osobistych przez osoby piastujące stanowiska kierownicze, a informacje te nie były wykorzystywane, co rodziło frustrację. W okresie od 1981 – 1985 roku kierownik grupy operacyjnej a później starszy inspektor Wydziału IV w SB ds. zwalczania Kościoła Katolickiego. Z SB odszedł w stopniu kapitana.

[32] AIPN Sz 00107/99, k. 171. Biuro Hummel wydało informator dla turystów, który oprócz ogólnych wiadomości o Polsce i Kołobrzegu przestrzegał, aby uczestnicy którzy urodzili się na terenie Polski, podawali miejsce swojego urodzenia w polskim brzmieniu.

[33] AIPN Sz 00107/99, k. 182. Był to jeden z wniosków jakie wysunął kpt. Zygmunt Matusz kierownik Grupy III Wydziału II  SB analizując informację Bieńka kierownika Orbisu z Koszalina z rozmowy przeprowadzonej w centrum „Orbisu” przygotowującej przyjazdy turystów Niemieckich w 1971 roku. Zygmunt Matusz, akta osobowe AIPN Sz 0116/1458/1. W UB od 1945 roku do 1956 roku w Sławnie, w Słupsku, w Bytowie i Koszalinie. Zwolniony w 1956 roku w stopniu porucznika. Po odbyciu rocznego przeszkolenia w Centrum Wyszkolenia MBP w Legionowie. Od 1961 roku w SB Koszalin na stanowisku starszego oficera operacyjnego Wydziału II SB a następnie kierownik grupy zajmując się portami morskimi. Z SB odszedł w 1975 roku w stopniu majora.

[34] Tamże, k.193 pismo do I Z-cy Komendanta Powiatowego MO ds. Służby Bezpieczeństwa w Kołobrzegu z dnia 19.06.1971 roku.

[35] Sprawą tą miał się zajmować por. T. Stobiecki.

[36] AIPN Sz 00107/99, k.18, protokół z dnia 26.05.1971 roku z narady poświęconej zagadnieniom turystyki zachodnioniemieckiej z udziałem oficerów WSW. W naradzie tej uczestniczyło łącznie 8 osób w tym 5 oficerów WSW.

[37] AIPN Sz 00107/99, k.73-96. Informacja dotyczyła akcji zabezpieczenia pobytu turystów z RFN, przebywających w sezonie letnim 1971 roku w Kołobrzegu.

[38] Niestety w opisie brak jest wskazania o jakie konkretne obiekty chodzi. W tym czasie na wielu budynkach wisiały znaki z przekreślonym aparatem fotograficznym. Znak taki wisiał na przykład na budynku poczty oraz w porcie.

[39] Skoro treść rozmowy obu nauczycieli dotarła do wiadomości SB, to wniosek jest oczywisty.

[40] AIPN Sz 00107/99, k. 80-86. W sprawozdaniach wymieniano łącznie 18 nazwisk turystów niemieckich. Oprócz Kurta Henke, żaden inny wczasowicz nie był podejrzewany o jakiekolwiek działania natury wywiadowczej. Jedyną przyczyną zainteresowania grupy operacyjnej były ich kontakty z Polakami. Nie może ulegać wątpliwości, że duży wysiłek działań operacyjnych przyniósł bardzo mizerny rezultat.

[41] AIPN Sz 00107/99 k. 192. Mjr Adam Cyranowski w  dniu 8.06.1971 roku skierował do Naczelnika KRG KWMO w Koszalinie pismo w którym alarmował, że w ostatnich dniach w powiatach Kołobrzeskim, Białogardzkim i Świdwińskim funkcjonariusze MO dokonywali zatrzymań turystów niemieckich, którzy fotografowali zabudowania, w których kiedyś mieszkali. Formy działania MO wskazują na przewrażliwienie i  powodują nieprzychylne dla Polski reperkusje. Jako przykład padał przypadek Egora i Ernesta Schulzów, ojca i syna, którzy w dniu 6.06.1971 roku zostali zatrzymani w Sianowie i odebrano im filmy i mapy. Ponieważ ojciec nie posiadał przy sobie paszportu polecono mu, aby taksówką udał się do Kołobrzegu i niezwłocznie go przywiózł co kosztowało 600 zł. Niemcom polecono za 2 dni przybyć do Koszalina po odbiór filmów. Po powrocie do Kołobrzegu Schulzowie byli roztrzęsieni i rozgoryczeni i mówili innym turystom, że trafili w ręce gestapo.

[42] AIPN Sz 00107/99, k. 92-95. Informację i wnioski końcowe opracowali kpt. M. Zimnowłocki i por. T Stobiecki.

[43] Franciszek Nowak, akta osobowe AIPN Sz 0116/1454. W UB a następnie w SB od 1946 roku. Początkowo w UB Złotów, Słupsk, Koszalin, Białogard. Od 1961 roku podporucznik. W latach 1963-1975 szef SB w Kołobrzegu. Zwolniony z SB w stopniu majora.

[44] Tamże, k. 20 notatka służbowa z odbytej narady z oficerami WSW w dniu 13.06.1972 roku. Naradzie tej przewodniczył szef SB w Kołobrzegu mjr Franciszek Nowak, który w 1972 roku został szefem grupy operacyjnej kontroli turystów zachodnioeuropejskich.

[45] AIPN Sz 00107/99, k. 10. Postanowienie z dnia 22.06.1972 r.

[46] Tamże, k. 97-109. Analiza pracy grupy operacyjnej przy referacie SB w Kołobrzegu za okres do dnia 1.08.1972 r., sporządzona przez kap. L. Kowalskiego kierownika grupy VII Wydziału II KW MO Koszalin.

[47] W materiałach SO „HANZA” używano konsekwentnie skrótu NRF zamiast RFN. Taki skrót nazwy Państwa Niemieckiego stosowano do grudnia 1980 roku, tj. do czasu podpisania z Polską traktatu.

[48] Tamże, k. 106-109.

[49] Statystyka jest imponująca, ale wartość tych informacji zbliżona była do zera i miała ona jedynie charakter plotkarski, sądząc po efektach pracy całej grupy w 1972 roku.

[50] Stosując język używany w dokumentach wytwarzanych przez SB, „na ich łączności”, oznacza że oficerowie ci byli prowadzącymi tajnych współpracowników, tj. odbywali spotkania i uzyskiwali informację. Zamiennie używano określenia „na kontakcie”.

[51] Kpt. Zdzisław Sukiennik, akta osobowe AIPN Sz 0116/1489. Przyjęty do SB w 1961 roku na stanowisko wywiadowcy Wydziału „B” KPMO w Łodzi. W 1963 roku przez 5 miesięcy słuchacz Szkoły Oficerskiej Nr 3 w Legionowie. Od 1964 roku przeniesiony do Komendy MO w Koszalinie z miejscem wykonywania obowiązków w Kołobrzegu. W Kołobrzegu podjął aktywną działalność w Hufcu ZHP. Od 1972 roku został przeniesiony na stanowisko Inspektora Operacyjnego Referatu ds. SB w Kołobrzegu. Skończył kurs języka niemieckiego i obsługi urządzeń szyfrujących „Dudek” oraz pionu paszportów. Po utworzeniu etatu inspektora operacyjnego w grupie paszportowej w Kołobrzegu został przeniesiony na to stanowisko. W opinii służbowej z 1975 roku podkreślono, że musiał organizować pracę od podstaw i zdobywać kontakty operacyjne w instytucjach obsługi międzynarodowego ruchu turystycznego oraz wśród właścicieli prywatnych kwater dla cudzoziemców. W 1973 roku pozyskał dwóch tw. i jeden lokal  kontaktowy a w 1974 roku trzech tw. Podkreślono jednak, że ze współpracy tej uzyskiwał bardzo mierne rezultaty głównie ze względu na częste zwolnienia lekarskie. W 1975 roku uznany za niezdolnego do służby i zwolniony.

[52] W przeszukaniach tajnych B. Kalinowski uczestniczył 3 razy, T. Stobiecki 4 razy a H. Leszczyński 1 raz. W zabezpieczeniu tajnych przeszukań B. Kalinowski uczestniczył 5 razy, Sukiennik i Bednarski po 4 razy a J. Klimowicz 3 razy.

[53] Wykonywali to B. Kalinowski i T. Stobiecki.

[54] Pozostałe przypadki były podobne i można odnieść wrażenie, że grupa starała się za wszelką cenę uzasadnić swoje istnienie. W kilku przypadkach powodem inwigilacji było posługiwanie się przez turystów z Niemiec językiem polskim, gdyż były to osoby, które  niedawno opuściły Polskę, a nawet kilka z nich mieszkało w Kołobrzegu jeszcze w latach 60-tych.

[55] Plut. Ryszard Sołtysiak, akta osobowe AIPN Sz 0116/1776, w tajnych służbach w latach 1970-1990. Początkowo przez rok jako młodszy kontroler GPK w Kołobrzegu, następnie oficer ewidencji operacyjnej Wydziału „C” KWMO w Koszalinie, po czym ponownie w GPK Kołobrzeg jako kontroler i inspektor. Od 1973 roku oficer Referatu ds. Bezpieczeństwa KPMO Kołobrzeg, a od 1976 roku starszy inspektor Grupy Operacyjnej w Kołobrzegu Wydziału II KWMO w Koszalinie. W latach 1973-1976 słuchacz WSO MSW im. F. Dzierżyńskiego w Legionowie. W 1976 roku awansowany na podporucznika, zwolniony ze służby w stopniu porucznika. Przez ostatnie 6 lat był w referacie „T” w Kołobrzegu. Na przykładzie R. Sołtysiaka (oraz Rajmunda Ignaszaka) można stwierdzić jak niewielkie były różnice pomiędzy GPK, a SB, gdyż były liczne przypadki przechodzenia z jednej formacji do drugiej.

[56] Kap. Zdzisław Banasiak, akta osobowe AIPN Sz 0116/1643. W UB w latach 1953-1956 w Łodzi. W 1953 roku odbył szkolenie w Krajowym Ośrodku Szkolenia MBP w Czerwińsku. W 1956 roku zwolniony z UB i przyjęty ponownie do SB w 1958 roku, a rok później mianowany podporucznikiem. Od początku był wywiadowcą Wydziału „B”. Od 1962 roku przeniesiony do Koszalina, a od 1969 do 1977 roku został kierownikiem Sekcji Obserwacyjno-Portowej w Kołobrzegu i ściśle współpracował z GPK Kołobrzeg. Kierował 15 wywiadowcami. Po reorganizacji w latach 1975-1977 był kierownikiem Sekcji Wydziału „B” KWMO w Koszalinie, a w latach 1977-1985 kierownikiem Sekcji „T” w Kołobrzegu. Na emeryturę przeszedł w stopniu majora.

[57] AIPN Sz 00107/99, k.129 – informacja zawierająca podsumowanie akcji operacyjnego zabezpieczenia pobytu turystów w RFN, przebywających w sezonie letnim 1973 roku w Kołobrzegu.

W planie tym wskazano, że w Garnizonie Kołobrzeg stacjonują następujące jednostki wojskowe:

¾      32 pz przy ul. Koszalińskiej

¾      28 pz przy ul. Jedności Narodowej

¾      5 b. rozp.,39 bm przy ul. Jedności Narodowej

¾      4 pa + 2 jednostki specjalne w koszarach tego pułku przy ul. Mazowieckiej, ze względu na przewidywane dla nich zadania bojowe są utrzymywane w pełnej gotowości bojowej i z tego powodu mogą być obiektem szczególnego zainteresowania wywiadu państw kapitalistycznych.

[58] AIPN Sz 00107/99, k. 22 – 25. Plan sporządzony przez st. pom. Szefa Wydziału WSW 8 DDZ por. Józefa Walusia.

[59] Typowy błąd logiczny, gdyż niemożliwe jest powiązanie rodzinne z państwem.

[60] Pani Danuta Górna w latach 80-tych była aktywną działaczką Solidarności.

[61] Bronisław Witaszyk, akta personalne AIPN Sz. 0116/1522. W UB od 1945 roku początkowo w Krośnie a następnie w Kocianowie, w Międzychodzie, w Śremie, Człuchowie i od 1954 roku w Koszalinie na stanowisku starszego referenta sekcji 6 Wydziału III w stopniu podporucznika. Od 1975 roku Naczelnik Wydziału Paszportów w Koszalinie. W 1978 roku zwolniony ze służby w stopniu podpułkownika.

[62] Były różne kategorie osobowych źródeł informacji, do których zaliczano m.in. kontakty osobowe i tajnych współpracowników.

[63] AIPN Sz 00107/99, k. 26-31, kolejny skrót o utrzymywaniu kontaktów z państwami kapitalistycznymi. Chodziło zapewne o kontakty z obywatelami krajów zachodnioeuropejskich. Odstanie w specyficznym języku używanym przez WOP-istów oznaczało, pozostanie rybaka lub marynarza w obcym porcie i odnowa powrotu na polski statek. Osoba „odstająca” legalnie przekroczyła granicę i dlatego nie można było jej przypisać przestępstwa, a jedynie czyn naganny z punktu widzenia władz. Specyficzny język zawierał się w zdaniu, że należy szczególnie inwigilować ”Obywateli, którzy ze względu na odmówienie im legalnego wyjazdu do państw kapitalistycznych, wypowiadają się o planach realizacji swych marzeń na drodze nielegalnej”.

[64] AIPN Sz 00107/99, k. 129 – 142. Informację sporządził mjr Franciszek Nowak, ale odnotowano, że faktycznie sporządzili ją kpt. B. Kalinowski i plut. J. Hajdanowicz.

[65] Interesujące jest, że turyści z RFN nie mogli w tym czasie przyjeżdżać do Kołobrzegu bezpośrednio z RFN poprzez NRD, tylko musieli omijać NRD korzystając z promu do Gdańska. W następnym 1974 roku turyści z RFN mogli już jeździć poprzez NRD bezpośrednio do Kołobrzegu bez konieczności korzystania z promu.. Przejazd pociągiem bezpośrednio do Kołobrzegu utrudniał wstępne rozpoznanie, gdyż piloci w odróżnieniu od lat poprzednich nie jechali z turystami z Poznania do Kołobrzegu.

[66] Liczba osób poddanych inwigilacji pokrywa się z ilością podsłuchów pokojowych. Z informacji ogólnej wynika, że 40 pokoi miało założony podsłuch pokojowy, 16 pokoi jednoosobowych i 24 dwuosobowych razem miało być podsłuchiwanych 64 osoby w jednym turnusie. Przy 7 turnusach liczba możliwych podsłuchów wynosi 448 osób i to jest faktyczna ilość kontroli operacyjnych.

[67] AIPN Sz 00102/99, s. 143-145

[68]  Henryk Burzykowski, akta osobowe AIPN Sz. 0116/1793. W SB w latach 1971-1990. Od 1971 do 1976 roku inspektor, bądź kontroler w GPK w Kołobrzegu. Od 1976 roku inspektor Grupy Operacyjnej w Kołobrzegu Wydział IV KWMO Koszalin, a w latach 1983-1989 starszy inspektor Referatu IV KWMO w Kołobrzegu, a następnie w grupach 5 i 6 SB Kołobrzeg. Ukończył w 1968 roku Oficerską Szkołę Wojsk Inżynieryjnych we Wrocławiu. Z SB odszedł w stopniu kapitana.

[69] Stanisław Bubicz, akta personalne AIPN Sz. 484/40. W Wojskach Ochrony Pogranicza od 1957 roku. Absolwent Oficerskiej Szkoły WOP. Początkowo w jednostkach w Krośnie, Ustce a od 1964 roku w GPK Kołobrzeg. W latach 1971 – 1972 dowódca strażnicy w Mielnie, a następnie do 1976 roku ponownie jako starszy kontroler ruchu granicznego GPK Kołobrzeg. Od 1976 roku do 1990 roku pełnił różne funkcje w Wydziale Zwiadu Bałtyckiej Brygady WOP. Do rezerwy przeszedł w stopniu pułkownika. Od 1968 roku pełnił różne funkcje jako oficer polityczny. W opinii za 1982 rok zapisano, że w okresie stanu wojennego wykazał duże zaangażowanie i wierność ideałom socjalizmu i jest bezkompromisowy w walce z wrogami ustroju.

[70] Ryszard Łyk, akta osobowe AIPN Sz 0116/1497. Do SB przyjęty w marcu 1970 roku i zatrudniony w Puławach. Od 1971 roku w GPK Kołobrzeg na stanowisku kontrolera i oficera operacyjnego. W 1972 roku przeniesiony do SB i skierowany do Oficerskiej Szkoły Nr 1 SB w Legionowie. W 1973 roku mianowany na stopień podporucznika a w 1975 roku przeniesiony do GPK Zebrzydowice.

[71] Jan Wojtal, akta osobowe AIPN Sz. 0116/1667. W SB od 1964 roku do 1986roku. Początkowo w Szczecinku a w 1965 roku słuchacz Szkoły Oficerskiej Nr 1 w Legionowie. Po jej skończeniu mianowany oficerem operacyjnym Wydziału KRG. Od 1972 roku pomocnik szefa Wydziału II BB WOP a od 1974 roku przeniesiony do GPK Kołobrzeg na stanowisko pomocnika dowódcy GPK Kołobrzeg. Od 1977 roku kierownik grupy operacyjnej Wydziału II. W 1983 roku mianowany na szefa SB w Kołobrzegu. W 1986 roku został odwołany z tego stanowiska i zwolniony ze służby w stopniu podpułkownika.

[72] AIPN Sz 00107/99, k. 32-33

[73] Jerzy Przybyłowski, akta osobowe AIPN Sz. 0116/1525. W SB od 1962 roku, początkowo w Koszalinie jako oficer operacyjny SB. W 1963 roku słuchacz Szkoły Oficerskiej Nr 1, Inspektor Wydziału KRG w Koszalinie. Od 1971 roku zastępca Komendanta GPK w Kołobrzegu a do 1972 roku starszy pomocnik Szefa Wydziału II Zwiadu BBWOP w Koszalinie. W 1978 roku zwolniony w stopniu kapitana.

[74] Eugeniusz Dudyk, akta osobowe AIPN Sz. 0116/1760. W UB od 1952 roku. Skończył Szkołę Oficerską w Legionowie, referent Wydziału III w WUBP w Koszalinie. Zwolniony w 1956 roku i ponownie przyjęty w 1961 roku na stanowisko oficera operacyjnego Wydziału II. Zakończył służbę w SB w 1998 roku w stopniu majora.

[75] AIPN Sz 00107/99, k.37 wykaz tajnych współpracowników, k.38 wykaz kontaktów operacyjnych.

[76] Tamże, k.146-163. Sprawozdanie z działalności grupy operacyjnej SB w Kołobrzegu powołanej do zabezpieczenia terenu przed wrogą działalnością turystów z KK w sezonie letnim 1974 roku podpisał mjr Franciszek Nowak, opracował mjr T. Koźlakiewicz. Nie ulega więc wątpliwości, że do sprawy obiektowej „Hanza” zaangażowano najlepszą agenturę w Kołobrzegu, co świadczy o szczególnej randze jaką nadawano tej sprawie.

[77] AIPN Sz 00107/99 sprawozdanie z działalności grupy operacyjnej SB w Kołobrzegu powołanej do zabezpieczenia terenu przed wrogą działalnością turystów KK w sezonie letnim 1974 roku, k.148.

[78] Żeby widzieć startujące samoloty nie trzeba było podchodzić pod lotnisko, gdyż latały one nad Kołobrzegiem. Przelatując nisko nad miastem włączały tzw. „dopalacze” wywołujące potworny hałas. U turysty może dziwić brak kamery, a nie jej posiadanie.

[79] Służba Bezpieczeństwa działała formalnie w ramach Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej i dzieliła się wówczas na wydziały I, II, III, IV, T, B, W. Wydział II zajmował się kontrwywiadem i dzielił się na grupy.

[80] Te odrębne teczki nosiły nazwę „Kwestionariusz osobowy do sprawy obiektowej Hanza”

[81] Inne opisywane w informacji przypadki były podobne i zdumiewające jest, że wzbudziły zainteresowanie kontrwywiadu.

[82] Ze strony Polaków był to czysty marketing, gdyż zapewniali sobie wynajem kwater z zapłatą w walucie obcej tak wówczas pożądanej.

[83] W aktach sprawy obiektywnej „Hanza” ostatnie dokumenty pochodzą z 1974 roku.

[84] Wniosek ten złożył insp. Sekcji II RUSW Kołobrzeg por. Krzysztof Flis.

[85] AIPN Sz 00105/85, k. 6-9. Analiza materiałów operacyjnych sporządzona przez ppor. K. Sobocińskiego.

[86] Tamże k. 10-13, W okresie od czerwca 1974 roku do marca 1975 roku otwarto jej 62 listy

[87] Por. Andrzej Wnukowski, akta personalne AIPN Sz. 0116/1605. W SB od 1961 roku. Wykształcenie średnie, zootechnik. W 1976 roku ukończył Akademię Spraw Wewnętrznych i uzyskał tytuł magistra prawa administracyjnego. Początkowo służył w Szczecinku, w 1975 roku przeniesiony do Koszalina i w tym samym roku został kierownikiem Sekcji Paszportowej w Kołobrzegu. Zwolniony w 1983 roku w stopniu kapitana. Ponownie zatrudniony w 1987 roku na stanowisku robotnika gospodarczego w RUSN w Kołobrzegu a faktycznie zajmował się zbieraniem materiałów do monografii o początkach UB w Kołobrzegu. W lutym 1988 roku umowa o pracę została rozwiązana za porozumieniem stron. W aktach personalnych znajdują się dokumenty, z których wynika, że Wnukowski w Szczecinku popadł w konflikt z KGB Armii Radzickiej z uwagi na prezentowane poglądy polityczne dotyczące m.in. wywózki obywateli polskich na Syberię (rodzice Wnukowskiego też byli wywiezieni). Próba powrotu do pracy w Policji w 1990 roku okazała się nieskuteczna.

[88] Tamże, k.95-97. Streszczenie materiałów operacyjnych.

[89] AIPN Sz 00124/457

[90] Władysław Futyma, akta personalne AIPN Sz. 0116/1765. W SB od 1961 roku do 1990 roku. Początkowo wywiadowca Wydziału B w Koszalinie. Skończył roczną szkołę Oficerską SB w Legionowie. W 1974 roku awansował na kierownika zmiany Wydziału B a w 1983 roku został zastępcą Naczelnika Wydziału B. W następnym roku został zastępcą Szefa RUSW Kołobrzeg ds. Polityczno – Wychowawczych. W 1986 roku został szefem SB w Kołobrzegu i był na tym stanowisku do 1990 roku. Z SB odszedł w stopniu podpułkownika.

[91] Tamże, k. 3-4. Notatka służbowa  z dnia 4.07.1978 roku sporządzona przez por. Futymę st. wywiadowcę Wydziału „B”.

[92] AIPN Sz 00124/580

[93] Akta tej sprawy nie zachowały się ( nie mogłem ich odnaleźć)

[94] AIPN Sz 00136/20, oraz AIPN Sz. 00146/92. Obie te teczki dotyczyły obywatela Norwegii Jare Fegstad.

[95] Tamże, k. 6-11. Plan przedsięwzięć operacyjnych do materiałów wstępnych na obywatela Norwegii Jana Fegstad. Z informacji tw. „Grzegorz” wynikało, że Fegstad traktuje go jako najlepszego przyjaciela w Polsce.

[96] Tamże, k. 22 informacja dotycząca Władysława Klimiuka stenogram z taśmy magnetofonowej, sporządzonej przez mjr Bogdana Wonciora z GPK Kołobrzeg – odpis przekazano mjr Przybyłowiczowi w którego zainteresowaniu był Klimiuk.

[97] AIPN Sz 00146/55. Osoba do SO kryptonim „Zefir”. Do śledzenia Trost Christiana wykorzystano tw. „Bogusław” i tw. „Jerzy” – obaj prowadzeni przez kpt. Ignaszaka.

[98] AIPN Sz 00146/54. Zgodnie z planem przedsięwzięć operacyjnych do śledzenia figuranta używano tw. „Bogusław” i tw. „Jerzy”, oraz tw. „Cecil”, wszyscy prowadzeni przez kpt. Ignaszaka.

[99] AIPN Sz 00146/50. Kobs obserwację prowadził ze sterówki statku przycumowanego do nadbrzeża.

[100] AIPN Sz 00136/36. Po przejrzeniu całej teczki nie mogłem ustalić dlaczego zarzucano Niemcowi podejrzane kontakty z Polakami, oraz w jaki sposób przejawiał się jego wrogi stosunek do PRL.

[101] AIPN Sz 00146/49. Tego rodzaju zainteresowania kapitana statku są czymś najzupełniej naturalnym, gdyż winien on znać port do którego wchodzi, a w szczególności głębokość przy nadbrzeżu.

[102] AIPN Sz 00146/47. Sprawa miała kryptonim „Żeglarz”.

[103] AIPN Sz 00146/46. Wniosek o zaniechanie inwigilacji złożył kpt. Krzysztof Chodakowski w dniu 2.02.1982 r.

[104] Informacja przekazana przez tw. „ Walter”.

[105] AIPN Sz 00146/48, k. 2. Arkusz rejestracyjny.

[106] AIPN Sz 00136/1. Materiały na osobę zarejestrowaną w sprawie obiektowej „Zefir” ob. RFN Herken Eden.

[107] Tamże, k. 52-54. Notatka służbowa sporządzona przez kpt. W. Futymę w dniu 16.06.1982 r.

[108] Tamże, k. 15, była ona żoną Janusza Grudnika, działacza „Solidarności” i GPK Kołobrzeg nie dopuściło, aby wzięła ona udział w rejsie „Daru Kołobrzegu” do Bremencharen.

[109] Tamże, k. 15. Informacja o pobycie żeglarzy polskich złożył uczestnik rejsu ko. „Cis” w dniu 19.09.1983 r.

[110] AIPN Sz 00146/104, k. 70-71, informacja sporządzona przez mjr. Ryszarda Lutyńskiego. W czasie rozmowy Miethke oświadczył, że popłynie na Borholm i tam uzyska wizę a następnie powróci do Kołobrzegu, żeby dostarczyć dary.

[111] AIPN Sz 00146/105, k. 14-16. Plan zabezpieczenia pobytu jachtu b. RFN s/z „Papillon”  w porcie Kołobrzeg sporządzony przez kpt. Józefa Klimowicza.

[112] Tamże, k.54. Specinformacja z materiałów na osobę zarejestrowaną w sprawie obiektowej, krypt. „Zefir” ob. RFN Sievertsen Uwe nr. ewid. 1722/15.

[113] AIPN Sz 00146/20, k. 4. Informacja tw., ps. „Bogusław” przyjęta w dniu 26.06.1978 roku przez kpt. Rajmunda Ignaszaka w lokalu kontaktowym „Solan”.

[114] AIPN Sz 00146/119. Sprawę zarejestrowano na podstawie doniesienia tw. „Jerzy” prowadzonego przez kpt. Ignaszaka. Na Schulza donosił też tw. „Bartuś” i tw. „Bogusław”.

[115] AIPN Sz 00146/118.

[116] AIPN Sz 00136/10.

[117] AIPN Sz 00124/456. Sprawę prowadził kpt. Rajmund Ignaszak.

[118] AIPN Sz 00107/89, t.1, t.2, AIPN Sz 00107/77 t.1, t.2, t.3, t.4, t.5, t.6, t.7.

[119] Chlubnym wyjątkiem jest praca Marcina Majowskiego, Polska Ludowa zaprasza. Polityka turystyczna w czasach Edwarda Gierka, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2008. Praca ta koncentruje się na polityce turystycznej, a jednie marginesowo odnosi się do działań operacyjnych na terenie Krakowa.

 

Napisane przez:

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby komentować.