Kotwica Kołobrzeg – GKS Tychy 10.10.2026 r.

Z ławy obrońcy i kibica (137)  12.10.2026 r.

Znów poszło nie tak

                Czwarty mecz w sezonie i trzecia porażka, w tym dwie na własnym parkiecie. Przegraliśmy z GKS Tychy 83-96 (19-31, 16-26, 25-18, 23-21). Szczegółowe analizy pozostawiam trenerowi, zawodnikom i zarządowi, a z ławy kibica i fotoreportera można było zauważyć nadmierną ilość strat i przegrywanie zbiórek pod własną tablicą. W całym meczu odnotowaliśmy 17 strat przy zaledwie 10 gości, co spowodowało, że Tychy zdobyły 19 punktów ze strat, a my zaledwie 7. Ta różnica uwidoczniła się w końcowym wyniku. Drugi powód porażki, to zbiórki w ataku – Kotwa 8, a Tychy 7 więcej, tj. 15. Przełożyło się to na punkty drugiej szansy, gdyż Tychy odnotowały ich 16, a my zaledwie 4. Gdyby nie te dwa elementy, to mecz można było wygrać, szczególnie z drużyną, która trzy pierwsze mecze zakończyła porażkami. W Kotwicy bardzo dobry mecz rozegrał James Washington, zdobywając 30 punktów. Filip Małgorzaciak dwoił się i troił, ale niestety w tym meczu, jak i w poprzednich, zatracił skuteczność w rzutach za 3 punkty. Raz nieskutecznie spróbował zza łuku i na tym poprzestał. Drugi nasz strzelec wyborowy – Dominik Rutkowski rozpoczął bardzo dobrze w pierwszej kwarcie dwoma trójkami, ale to były wszystkie jego osiągniecia. Obiecujący debiut w Kotwicy odnotował Mateusz Kaszowski, rzucając dwie trójki na trzy próby oraz miał celne wszystkie pięć rzutów wolnych. Jest szybki i ma dobry przegląd sytuacji na parkiecie. Niewiele dobrego można napisać o grze Kotwicy w tym meczu. Pierwsza połowa była fatalna. Jeden z kibiców wyraził przypuszczenie, że chłopcy musieli wczoraj ostro zabalować. Nie sądzę, żeby tak rzeczywiście było, ale na pewno tak to wyglądało. Drugą połowę zdecydowanie wygraliśmy i w ten sposób choć trochę poprawiliśmy swoje kibicowskie nastroje. Na razie Kotwa idzie w dół. Został wydany cały łańcuch kotwiczny i czekamy, kiedy Kotwica pójdzie w górę. Jako wierny kibic uważam, że drużyna ma ogromny potencjał i przebudzenie nastąpi już w najbliższym meczu.