Widziałem wczoraj wystąpienie pana Prezydenta Trzaskowskiego, w którym odnosił się między innymi do przesłanego mu przez lekarza SMS-a, w którym informował o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym w Warszawie. Lekarz, który wówczas był ordynatorem w tym szpitalu, prosił o spotkanie z prezydentem. Pan prezydent stwierdził, że SMS nie miał właściwej formy, a tym samym nie spowodował on, aby prezydent Trzaskowski zajął się przedstawioną przez lekarza sprawą. Stanowisko pana prezydenta zadziwiło mnie, gdyż jest on organem administracyjnym i powinien stosować zasady panujące w administracji. Kodeks postępowania administracyjnego przewiduje formę ustną załatwiania spraw. W art. 14 §2 k.p.a. zapisana jest zasada, że sprawy mogą być załatwiane ustnie, telefonicznie, za pomocą środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu art. 2 pkt 5 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2024 r. poz. 1513) lub za pomocą innych środków łączności, gdy przemawia za tym interes strony, a przepis prawny nie stoi temu na przeszkodzie. Treść oraz istotne motywy takiego załatwienia powinny być utrwalone w aktach w formie protokołu lub podpisanej przez stronę adnotacji.
Czyżby prezydent naszej stolicy nie znał kodeksu postępowania administracyjnego? Występując przed Radą Miasta Warszawa pan prezydent Trzaskowski stwierdził, że zajął się sprawą Szpitala Południowego natychmiast, jak się o tym dowiedział, czyli kilka dni temu. Tymczasem SMS od ordynatora otrzymał około rok wcześniej i wówczas nie zrobił nic. Orzecznictwo sądów administracyjnych podkreśla, że świadomość dotarcia wiadomości do adresata nie oznacza nawet faktycznego przeczytania pisma, lecz to, że adresat miał realną możliwość zapoznania się z jego treścią. Skoro więc nie ulega wątpliwości, że SMS dotarł do Prezydenta Warszawy, to miał on realną możliwość zapoznania się z jego treścią, a następnie podjęcia czynności, które mógł utrwalić na piśmie.
Chwila powzięcia wiadomości w danej sprawie oznacza w prawie administracyjnym możliwość zapoznania się z jego treścią. Czy prezydent może więc udawać, że wiadomości w ogóle nie było i chować głowę w piasek? Sprawa dotyczy Warszawy, ale w Kołobrzegu obowiązuje ten sam kodeks postępowania administracyjnego.
Adwokat Edward Stępień

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby komentować.