W imieniu Stowarzyszenia Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80” uprzejmie zapraszam kołobrzeżan oraz przyjezdnych gości w dniu 10 listopada 2025 r. (w poniedziałek) na spotkanie patriotyczne upamiętniające 43. rocznicę największej manifestacji w Kołobrzegu. Rozpoczniemy ją uroczystą mszą świętą w intencji Ojczyzny oraz uczestników manifestacji w kołobrzeskiej Bazylice Kontrkatedralnej o godzinie 17:00, a po jej zakończeniu, około 17:45, udamy się pod tzw. „krzyż Solidarności” na zewnątrz katedry przy bocznym wejściu od strony Urzędu Miasta. Złożymy tam kwiaty i zapalimy znicze w hołdzie odważnym kołobrzeżanom, którzy manifestowali pod katedrą 10 listopada 1982 r., w drugą rocznicę rejestracji NSZZ „Solidarność”.
Byłem pierwszym badaczem i w oparciu o niebudzące wątpliwości dokumenty oraz relacje uczestników przedstawiłem genezę, przygotowania, przebieg manifestacji patriotycznej oraz wydarzenia, które po niej nastąpiły. Wyniki moich poszukiwań znalazły się w książce „Kołobrzeg – Twierdza Solidarności”, s. 52-62. Wielokrotnie na łamach portalu miastokolobrzeg.pl oraz na mojej stronie autorskiej przedstawiałem różne aspekty tego samego wydarzenia, gdyż nie ustawałem w poszukiwaniu nowych dokumentów i zbierałem nowe relacje (np. https://miastokolobrzeg.pl/publicystyka/felietony/28759-40-rocznica-najwiekszej-manifestacji-w-kolobrzegu.html https://archiwum.miastokolobrzeg.pl/felietony/11282-felieton-z-lawy-obroncy-i-kibica-49.html i szereg innych).
Temat manifestacji patriotycznej, która miała miejsce 10 listopada 1982 roku i która została brutalnie spacyfikowana szczególnie mnie interesuje, gdyż byłem naocznym świadkiem tych wydarzeń. W dotychczasowych relacjach starałem się pomijać moje subiektywne obserwacje, ale niniejszy artykuł nie pretenduje do roli publikacji o charakterze naukowym.
W Kołobrzegu (po okresie studiów i pierwszej pracy w Płocku) ponownie zamieszkałem 30 września 1982 roku. Wraz z rodziną otrzymaliśmy zgodę na zamieszkanie w pokoju gościnnym o powierzchni 12m2 na parterze budynku sądowego (obecnie mieści się tam Sekretariat Wydziału Ksiąg Wieczystych). Okna tego pokoju wychodziły na obecny plac zabaw przy ul. Dubois i mogłem z nich widzieć Bryzę oraz fragment katedry. W tym czasie obecna ulica Katedralna od strony ulicy Dubois była drogą bez przejazdu. 10 listopada 1982 roku około godziny 14:30 zauważyłem, że na końcu ślepej ulicy stoi samochód marki Syrena z podniesioną pokrywą silnika i kręci się wokół niej dwóch mężczyzn. Wyszedłem z budynku sądu i zorientowałem się, że stoi tam dwóch milicjantów z wydziału kryminalnego, których osobiście znałem. Podszedłem do nich i zaoferowałem pomoc przy naprawie samochodu. Powiedzieli mi wówczas, że są tu służbowo, bo ma się coś wydarzyć, ale nie powiedzieli mi czego się spodziewają. Podszedłem pod katedrę i zauważyłem szereg innych milicjantów, którzy kręcili się wokół. Powróciłem do mojego pokoju i przez okno przyglądałem się co się dzieje. Po godzinie 16:00 pod katedrą zaczęli pojawiać się coraz liczniej ludzie. Ponownie więc wyszedłem i stanąłem na chodniku po drugiej stronie obecnej ulicy Armii Krajowej, patrząc od katedry. W tym czasie ulica Armii Krajowej nosiła nazwę Włodzimierza Lenina. Widziałem, że pod tzw. „krzyżem Solidarności” ludzie zapalają znicze, a na okno kładą kwiaty. Systematycznie przybywało ludzi, którzy zaczęli zatrzymywać się w pobliżu katedry. Kiedy tłum pod katedrą zgęstniał, odśpiewano rotę i ktoś w kilku słowach przemówił do zebranych. Niestety z tej odległości, w której stałem, nie zrozumiałem żadnych słów. Odmówiono również modlitwę, a po chwili ludzie zaczęli wchodzić do kościoła na mszę o 17.00. Pod katedrą pozostało niewiele osób. Ponownie wróciłem do sądu i obserwowałem przez okno co się dzieje. Kiedy skończyła się msza, wychodzący ludzie ponownie stanęli pod „krzyżem Solidarności”. Tłum błyskawicznie się powiększał, bo dochodzili ciągle nowi ludzie. Stanąłem na swoim poprzednim miejscu i zauważyłem, że pod ratuszem stoi kilkanaście radiowozów milicyjnych „nysek” oraz kilka dużych samochodów ciężarowych z plandekami przystosowanych do przewozu ludzi. Przy samochodach kręciło się kilkudziesięciu umundurowanych milicjantów oraz sporo „cywilów”. Pod katedrą cały czas trwała spokojna manifestacja, która polegała na zapalaniu zniczy pod „krzyżem Solidarności”, składaniu kwiatów oraz na zaśpiewaniu kilku pieśni o charakterze religijnym i patriotycznym. Nie jestem dzisiaj w stanie przypomnieć sobie jakie to były konkretne pieśni. W pewnym momencie umundurowany milicjant z dużym megafonem pojawił się na środku ulicy Lenina i przez nagłośnienie zaczął wzywać, aby ludzie rozeszli się, gdyż stwierdził, że jest to nielegalna manifestacja. W czasie, kiedy to mówił, za jego plecami (mniej więcej na skrzyżowaniu ulic obecnej Armii Krajowej i Narutowicza) zaczął formować się oddział ZOMO lub innej, podobnej formacji milicyjnej. Milicjanci byli ubrani w hełmy, mieli długie płaszcze, a każdy z nich do lewego ramienia miał przytroczoną dużą tarczę z przezroczystego pleksi, a w drugiej ręce trzymał pałkę bojową o długości ok. 1 metra. Nie przyszło mi do głowy, aby ich policzyć, ale ustawieni byli w dwóch szeregach i oddział ten liczył około 25-30 milicjantów. Kiedy oficer MO skończył przemawiać, przesunęli się oni kilka metrów bliżej katedry i zaczęli regularnie uderzać pałkami swoje tarcze. Stworzyli w ten sposób okropny hałas, który mógłby każdego wystraszyć. Następnie zaczęli posuwać się ulicą w kierunku Bryzy. Zgromadzeni zareagowali skandowaniem „Gestapo, gestapo”. Ludzie spod katedry zaczęli uciekać. Widziałem jak niektórych cywilni funkcjonariusze łapali i transportowali do samochodów milicyjnych, które podjeżdżały w pobliże wydarzeń. Zrobiło się niebezpiecznie, bo oddział szturmowy MO napierał na zgromadzonych używając pałek szturmowych. Tak jak pozostali szybko odszedłem, a następnie schowałem się w sądzie. Jeszcze przez kilka godzin słyszałem wyjące w oddali milicyjne syreny.
Następnego dnia rano, kiedy byłem na holu sądu, zobaczyłem panią sędzię Alinę Kowalkiewicz, która rozmawiała z adwokatem Markiem Eiderem. Nerwowo zastanawiali się co zrobić i jak się zachować w sprawie kilku uczestników manifestacji, którzy mieli być sądzeni w trybie przyspieszonym. Marek Eider zaproponował, że zgłosi wniosek, aby jednego z oskarżonych poddać badaniom i w ten sposób sprawa nie będzie mogła być rozpoznana w trybie przyspieszonym i trafi do trybu zwykłego. Na gorąco oceniałem to, że sędziowie kołobrzescy nie chcą zrobić krzywdy manifestantom i rzeczywiście zapadły bardzo łagodne wyroki wobec sześciu demonstrantów. Szczegóły tych procesów opisałem w książce „Kołobrzeg – Twierdza Solidarności”, s. 312-315.
Przebieg manifestacji wywarł na mnie ogromne wrażenie. Przekonałem się, że ludzie nie są bierni i potrafią czynnie wyrazić swój sprzeciw. Nie mogę zaliczyć się do demonstrantów, gdyż stałem w pewnym oddaleniu i nie brałem czynnego udziału w wydarzeniu. Uważam, że ci wszyscy, którzy nie bacząc na obecność znacznych sił milicyjnych demonstrowali swoje umiłowanie wolności, zasługują na najgłębszy szacunek, a wydarzenie sprzed 43 lat powinno na stałe wpisać się do najnowszej historii Kołobrzegu.
Po wielu latach, na prośbę głównego organizatora manifestacji, nieżyjącego już Wojciecha Krzewiny, napisałem w jego imieniu zawiadomienie do Prokuratora IPN o zbadanie tej sprawy pod kątem popełnienia zbrodni komunistycznej. Pan prokurator Krzysztof Bukowski przeprowadził wnikliwe śledztwo i zgromadził kilka tomów materiałów zawierających dokumenty wytworzone przez MO i SB, zeznania niektórych uczestników, jak również funkcjonariuszy MO. O ile uczestnicy podawali wiele szczegółów tej manifestacji, to funkcjonariusze MO i SB zasłaniali się niepamięcią, a w szczególności nie było jednoznacznych dowodów, który z milicjantów okładał pałą demonstrantów, a także kto wydał rozkaz, aby ich pobić. Sprawa została więc umorzona, ale zachował się bogaty materiał historyczny.
Od chwili powstania naszego stowarzyszenia w 2010 roku, rocznica 10 listopada jest przez nas przypominana. Od wielu lat chcieliśmy na murze katedry wywiesić tablicę z krótkim opisem wydarzeń 10 listopada 1982 roku i wymienić listę osób, które zorganizowały tę manifestację, jak również wszystkich, którzy zostali skazani przez Sąd oraz przez Kolegium ds. Wykroczeń. W tym roku późną zimą udało nam się zrealizować ten pomysł, ale w zmienionej postaci, gdyż za zgodą dziekana oraz konserwatora zabytków, ustawiliśmy tablicę przy katedrze w miejscu, w którym odbywała się pamiętna manifestacja. Na stałe więc oznaczyliśmy miejsce pamięci wraz z informacją o przebiegu wydarzeń oraz wymieniliśmy osoby najbardziej zasłużone.
Ponownie zapraszam więc kołobrzeżan i gości w poniedziałek 10 listopada na uroczystą mszę w intencji Ojczyzny i uczestników manifestacji o godzinie 17 w Bazylice Kontrkatedralnej w Kołobrzegu, po której oddamy hołd dzielnym kołobrzeżanom, z których wielu zostało pobitych milicyjnymi pałkami, a niektórych ukarano w sądzie, a także w kolegium grzywnami.
Adwokat Edward Stępień

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby komentować.